piątek, 1 kwietnia 2016

Nożyczki

Nożyczki są dla hafciarek nie tylko przydatnym akcesorium, ale często także miłym gadżetem, piękną zabawką i ozdobą kącika robótkowego. Niektóre pasjonatki hafciarstwa są posiadaczkami imponujących, liczących dziesiątki sztuk, kolekcji nożyczek.
Gdzież mi się tam równać z nimi...



Zbieractwo, czy inaczej mówiąc - kolekcjonerstwo, nie było nigdy moim hobby w żadnej dziedzinie. Generalnie nie mam skłonności do chomikozy, ale... czasem ulegam urokowi pięknych przedmiotów i sporadycznie zdarza mi się kupić coś, co niekoniecznie jest mi akurat niezbędnie potrzebne, ale jest po prostu... ładne :).

Na początku hafciarskiej przygody posługiwałam się zwykłymi nożyczkami do paznokci, bo były poręczne, ostre, no i po prostu - miałam je już w domu, kiedy zabierałam się za mój pierwszy haft. Całkiem dobrze mi służyły i spokojnie mogę polecić to rozwiązanie początkującym albo oszczędnym hafciarkom. 
W pewnym momencie jednak haftowanie stało się moim hobby, spędzałam przy tamborku wiele godzin, i na tym etapie uznałam, że trzeba zainwestować w profesjonalny osprzęt :).
I oto są te moje pierwsze nożyczki, które kupiłam specjalnie do haftu:




Drugie nożyczki wpadły mi do internetowego koszyka trochę pod wpływem serii postów na hafciarskich blogach, gdzie dziewczyny chwaliły się swoimi kolekcjami nożyczek. Poniekąd więc wirus zbieractwa przez moment mnie musnął :). Byłam wtedy zakochana w hafcie, miałam kilka równolegle pozaczynanych obrazków na tamborkach, i uznałam, że chyba po prostu wypada mieć więcej niż jedną parę nożyczek :)))




Kolejne uśmiechały się do mnie w czasie, kiedy haftowałam akurat bardzo ozdobne wzorki z rozmaitymi błyskotkami i jakoś mi te złote nożyczki same się wprosiły do koszyczka zakupowego:



W tle zdjęć widać fragmenty aktualnie haftowanego przeze mnie niebieskiego ostu ze znanej serii "zielnikowej" :).
I w zasadzie jeśli chodzi o typowo hafciarskie nożyczki, to byłoby na tyle, raptem trzy sztuki.




Nie czuję potrzeby powiększania tego zbiorku, ale kto wie... :).
Na razie wszystkie trzy pary dobrze mi służą, nadal są bardzo ostre, chociaż zdarza mi się ciąć nimi nie tylko nitki muliny.

Mam jednak jeszcze dwie pary ciekawych nożyczek, które chciałabym Wam pokazać.




Wersja siermiężna, dobra np. do przycinania sznureczków czy innych drobnych elementów w trakcie majsterkowania - ostrza dość solidne, otwierają się i zamykają swobodnie, ale do precyzyjnych wycinanek raczej się nie nadają:


I wersja pałacowa, z mojego punktu widzenia bardziej ozdobna niż przydatna, bo do haftu te nożyczki są zbyt ciężkie i mało precyzyjne, ostrza są potężne, tzn. grube, mocne i solidne, jakiś sznur czy nawet drucik można nimi spokojnie ciachnąć, ale bałabym się nawet zbliżyć z nimi do haftowanego obrazka... Jednak do innego rękodzieła być może bardziej się nadają... no i fajnie wyglądają :))) :




I ponownie cały mój mały zbiorek w komplecie, dla porównania wielkości ostrzy i uchwytów:




Inspiracją do napisania tego posta było ogłoszone przez Elę z bloga Made-by-Ela wymiankowe candy. Proponowane przez Elę nożyczki są przepiękne i pewnie gdybym się na takie natknęła, to uległabym pokusie, żeby je kupić... Jednak na wymianę żadnych z moich nożyczek nie poświecę... bo wszystkie te, które mam, bardzo lubię :).



*****


14 komentarzy:

  1. Śliczne, z tej piątki mam tylko jedne. Moja kolekcja to ponad 20 hafciarskich i jeszcze kilka innych rodzajów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Gratuluję kolekcji, taka ilość robi wrażenie!

      Usuń
  2. Podobają mi się te Twoje nożyczki, szczególnie gdy są wszystkie razem tak ładnie ułożone.
    :) Ja akurat mam 3 sztuki zwykłych nożyczek i więcej mieć nie będę, tyle mi wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam tak pragmatyczne osoby! Ja parę razy zaszalałam zakupowo, ulegając oczarowaniu ładnymi nożyczkami :)

      Usuń
  3. Masz bardzo fajną kolekcję hafciarskich nożyczek. Ja na początku mojej przygody z haftem posługiwałam się tylko tymi do papieru, aż pewnego dnia w sklepie natrafiłam na nożyczki czaple i tak już ze sobą stałyśmy się nierozłączne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać można sobie poradzić i bez specjalistycznych hafciarskich gadżetów :). Ale zawsze to miło mieć takie ładne nożyczki, prawda? :)))

      Usuń
  4. Ja co jakiś czas lubię cieszyć się nowymi nożyczkami. Choć mam ich już trochę, to nie mam ani jednej pary z pokazywanych przez Ciebie:) Moje pierwsze nożyczki to w zasadzie były złote czaple od DMC. Kupiłam je ponad 15 lat temu i służą mi do dziś choć uchwyty mam już trochę powycierane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że te moje to są dość powszechnie występujące w przyrodzie nożyczki :).
      Najczęściej używam tych pokazanych jako drugie - są najwygodniejsze w użyciu.

      Usuń
  5. ja przy Tobie wypadam blado - mam tylko jedne nożyczki w kwiatki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale piękne
    Moja kolekcja to ponad 20 par i wszystkie kupiłam ze względu na ich urodę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie haftuję(na razie), więc raczej mnie nie skuszą. Mam za to sporo do papieru a i jeszcze krawieckie, wiekowe...... Bardzo fajny zbiorek. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń