sobota, 6 maja 2017

Projekt: akwarele. 1. Koło kolorów.

Malować lubiłam od zawsze. 
I wciąż powtarzam, że to moje ulubione zajęcie. Ale tak szczerze powiedziawszy, to maluję coraz rzadziej. Wiecie, jak to jest - praca, rodzina, dom itd... Gdzieś z tyłu głowy tkwi we mnie przekonanie, że malowanie to taka moja fanaberia, bo są przecież sprawy ważniejsze, którymi powinnam się zająć w pierwszej kolejności. Jednak, po zastanowieniu, stwierdzam, że w zasadzie to tych arcyważnych spraw jest jakby coraz mniej. Dzieci odchowane, prowadzenie własnej firmy nie wymaga ode mnie już takiego zaangażowania jak dawniej, porządkiem w domu przestałam się aż tak bardzo przejmować (tzn. staram się ogarniać na bieżąco, ale nie latam od rana do wieczora z mopem w garści), ogród - no cóż, to było marzenie męża, a nie moje, więc też przestałam cierpieć, że chwasty rosną, skoro jemu to nie przeszkadza. 

Moja pierwsza akwarelka :)

Moim marzeniem zawsze było malowanie. Dopóki byłam mała, to owszem, było fajnie, rodzice zapisywali mnie na zajęcia plastyczne, kupowali farbki itd. Ale gdzieś na etapie liceum zaczęło się: "a z czego ty będziesz żyła", "a co to za zawód - artystka" itd. Bo ja twardo chciałam iść na studia w akademii sztuk pięknych, na ukochane malarstwo. I podobno miałam talent i duże szanse na indeks. Okazało się jednak, że byłam za słaba psychicznie, żeby walczyć z takimi przeciwnościami, brakowało mi wsparcia bliskich. Mama w ogóle zagroziła odcięciem funduszy, w razie gdybym poszła na ASP, awantur było co niemiara.

Ostatecznie podłamałam się i zrezygnowałam z marzeń. 
Od razu Wam powiem: nigdy tego nie róbcie! 

Jak powiedział Mark Twain: "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj...".

Więc dzisiaj, kiedy do emerytury coraz bliżej, żeby nie żałować do końca życia - postanowiłam przestać odkładać to malowanie na jakiś lepszy czas. Bo jak nie teraz, to kiedy?

I nagle, chociaż przez prawie całe życie maluję farbami olejnymi (tzn. wtedy, kiedy już w ogóle maluję), tym razem wzięłam "na warsztat" akwarele. Naszło mnie to niespodziewanie po zachłyśnięciu się przepięknymi akwarelami światowych mistrzów, znalezionymi przypadkiem w czasie buszowania po Pintereście w poszukiwaniu nieco innych inspiracji.
Ostateczną decyzję podjęłam po przestudiowaniu wielu blogów akwarelistów, z kursikami, poradnikami i licznymi wskazówkami na temat "jak malować akwarelami". 

Na początek najbardziej dla mnie przydatny okazał się blog Agaty http://sierysuje.pl/ , na którym znalazłam mnóstwo porządnie opracowanych porad dla początkujących akwarelistów.

A ponieważ wiele razy obiecywałam sobie, że będę systematycznie malować, a potem gdzieś się te postanowienia gubiły między superważnymi sprawami (jak pranie, sprzątanie, bezmyślne oglądanie tv itd.) - tym razem ogłaszam to wszem i wobec, żeby się bardziej mobilizować. I plan jest konkretny: codziennie coś maluję albo rysuję i dwa razy w miesiącu wrzucam na blog - no, może nie wszystkie koszmarki, ale wybrane próbki lub ukończone prace i zdaję Wam relację z moich malarskich postępów.

A zatem - rusza mój osobisty projekt AKWARELE.


MATERIAŁY I NARZĘDZIA.




Farby, które mam, to całkiem spory jak na naukę zestaw 24 kolorów w tubkach, marki Daler Rowney. Dobra firma, zapewne więc jakość farb też bez zarzutu. Takie akurat farby mam i nie ma co dyskutować, na początek wystarczą z całą pewnością. 
Co prawda przy bliższym przestudiowaniu palety kolorów okazało się, że nie ma w niej paru podstawowych w odcieniach, od których chciałabym zacząć mieszanie kolorów, ale nie wybrzydzajmy, będę sobie radzić z tym co mam.



Pędzle. Przejrzałam zbiór tego co posiadam i wybrałam do nauki okrągłe:
  • nr 2 - Winsor&Newton;
  • nr 8 - Lefranc&Bourgeois;
  • nr 10 - Lefranc&Bourgeois;
  • nr 10 - Goya (rozmiar jak wyżej, ale chcę je porównać)
  • nr 18 - Goya,
  • i płaski nr 10 Winsor&Newton.

Mam jeszcze spory arsenał innych pędzli, ale zabawę z nimi zostawiam na później. Na razie bardziej będę się skupiać na samych farbach, ich właściwościach i możliwościach.

Papier. Posiadam porządny blok papieru akwarelowego A3 firmy Daler Rowney, o gramaturze 300g. Najpierw pomyślałam, że na pierwsze próby i wprawki raczej go szkoda, więc będę używać kartek ze zwykłych szkolnych bloków rysunkowych i technicznych. Ale po namyśle doszłam do wniosku, że jednak farby inaczej się zachowują na różnych papierach, więc skoro docelowo zamierzam malować na porządnym papierze akwarelowym, to odżałuję i do ćwiczeń też użyję tego samego papieru. Oczywiście zaraz będę musiała go dokupić, bo co to jest jeden blok...

Inne: ołówki do wstępnych szkiców oraz cienkopisy Drewent i Micron 0,05mm do ewentualnych konturów (bo nie zawsze będą mi one potrzebne). Kubki z wodą, płyta (podkładka) i taśma malarska do przyklejania kartek na czas malowania, paletka.

W przyszłości przyda się jeszcze spryskiwacz i na pewno kupię płyn maskujący, ale to już będzie wyższa szkoła jazdy, na razie wystarczy to co mam.

Pokazałam Wam jakich materiałów i narzędzi będę używać, natomiast nie zamierzam robić tu wykładu na temat ich jakości, przydatności itp ani przeprowadzać testów i analiz porównawczych, ponieważ moje doświadczenie w tej materii jest bliskie zeru. Zainteresowani takimi pogłębionymi badaniami bez problemu znajdą w sieci odpowiednie źródła.

No to - do roboty!


OSWAJANIE FARBEK - PRÓBNIKI.

Czas na bliższe zapoznanie się z możliwościami moich akwarelek. 
Posłużyłam się bardzo pomocnym postem Agaty http://sierysuje.pl/akwarele-mieszanie-kolorow/ .

moje koła kolorów

Najpierw zrobiłam koła kolorów z kilku zestawów kolorów podstawowych. Kolory podstawowe to: niebieski, czerwony i żółty. Ponieważ mam w sumie aż 24 kolory farb, to znalazło się wśród nich po kilka rodzajów niebieskości, czerwieni i żółci, dlatego koła są trzy. Oczywiście mogłoby powstać ich więcej, bo możliwych konfiguracji jest mnóstwo.

W drugim kroku zmieszałam ze sobą sąsiadujące kolory, otrzymując kolory pochodne:
  • żółty + czerwony = pomarańczowy
  • czerwony + niebieski = fioletowy
  • niebieski + żółty = zielony.
Trzeci krok to połączenie każdego koloru pochodnego z kolorem podstawowym, co poszerza zestaw barw o kolejne odcienie.

W ten sposób z trzech kolorów podstawowych otrzymuje się całą paletę, a przecież możliwości łączenia i mieszania ze sobą jest duuuużo więcej, bo można używać ich w różnych proporcjach. 

Poniżej kolejne etapy tworzenia kół kolorów:

1. Wybór kolorów podstawowych - po trzy niebieskie, czerwone i żółte.


2. Rysowanie schematów - jeśli nie zapomniało się podstawowych zasad geometrii, to robi się je migiem przy pomocy cyrkla i linijki :)


3. Najpierw kolory podstawowe z wybranego zestawu, potem mieszanie...


4. Tadaaammmm! Mam trzy koła kolorów, obok każdego wpisałam nazwy użytych farbek:


Nie wiem, czy widać różnice, bo aparat mam dość marny, a jeszcze każdy monitor inaczej oddaje barwy, ale ja te różnice wyraźnie widzę. 
Ze zmieszania czerwieni z niebieskim tylko w trzecim kole udało mi się uzyskać dość ciekawy śliwkowy fiolet, w pierwszych dwóch wyszedł mi raczej brąz.
Natomiast w drugim kole powstały fajne oliwkowe zielenie ze zmieszania żółci z niebieskim. W pierwszym kole uzyskałam coś w rodzaju wiosennej zieleni, a w trzecim - zieleń malachitowo-szmaragdową.


Mieszanie kolorów okazało się być fajną zabawą :). Oczywiście od razu chciałam namalować coś bardziej konkretnego. Wybrałam drugie koło kolorów i tymi trzema farbkami namalowałam taki oto mniszek pospolity, rosnący sobie wesoło w moim ogrodzie. Pańcia maluje, a chwasty rosną!



I tym optymistycznie wiosennym akcentem żegnam Was, Kochani, do następnego malowania :)

*****



51 komentarzy:

  1. Wspaniały, edukacyjny post. Wszystko porządnie wytłumaczone:)
    I bardzo dobrze, że wróciłaś do malowania.....czasem bywa tak, że odkładamy swoje marzenia " na zaś"....a potem proza życia sprawia, że to "zaś" nigdy nie przychodzi.
    Cieszę się, że będę mogła podziwiać Twoje prace - pierwsza jest śliczna i bardzo pogodna:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paradoksem jest to, że potrafię motywować innych, zawsze powtarzam: brońcie swoich marzeń, realizujcie najśmielsze plany, a jednocześnie sama nie potrafię walczyć o swoje marzenia. Mam nadzieję, że to się zaczyna zmieniać i teraz jest czas na moje malowanie :).
      A z tym mniszkiem to tak mnie jakoś naszło, zobaczyłam go przez okno w trakcie pisania tego posta i pierwszy raz pomyślałam, że to nie tylko chwast, ale i wesoły,wiosenny kwiatek :).

      Usuń
  2. Maluj !!!! Ten mniszek jest przecudnej urody!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Lejesz miód na moje serce :)))

      Usuń
  3. Bardzo dobrze , że przestałaś odkładać na później .Pasja to to , co nadaje życiu sens.Piękny ten mleczyk:)
    Dziękuję za odwiedziny na moim blogu.
    Pozdrawiam serdecznie
    maluj ..maluj!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, życie bez pasji jest bez sensu. Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  4. Jestem pod wrażeniem przygotowań do malowania akwarelami, ja też zaczynam przygodę z tym rodzajem farb ale nie jestem tak skrupulatna ;). Może to przez moje lenistwo... Pozdrawiam i życzę sukcesów w akwarelowej przygodzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu chciałam pójść na żywioł i malować akwarelami bez takich wstępnych wprawek. Wydawało mi się, że skoro potrafię malować farbami olejnymi, to co to za problem. No i bardzo szybko się przekonałam, że akwarele to zupełnie inna materia. Przełamałam więc w sobie niechęć do żmudnych prac przygotowawczych i tym razem zaczynam tę przygodę rozważnie, krok po kroku. Mam nadzieję, że największy pożytek przyniesie mi codzienne malowanie.

      Usuń
  5. Bardzo bardzo się cieszę, że moje porady się przydały :) A nasza droga do malowania jest podobna, z tym, że ja sama niestety jestem sobie winna, bo wybrałam ogólniak zamiast liceum plastycznego, a w ogólniaku zabrakło czasu/chęci na pasje "artystyczne". Do rysowania/malowania wróciłam po ponad dwudziestu latach, opisuję to zresztą na blogu. I zawsze będę powtarzała, że nigdy nie jest za późno, w zagranicznych grupach mnóstwo osób zaczęło malować na emeryturze. Była taka amerykańska malarka Babcia Moses, która zaczęła malować w wieku 76 lat – wcale nie krótko cieszyła się sztuką, bo żyła 101:) I nacieszyła się sławą, a teraz jej obrazy "chodzą" po ponad milion dolarów! Tak więc wszystko przed nami ;)

    "Zabawy" z akwarelami, to znaczy koła barw i testowanie kolorów bardzo lubię, kiedy kupię jakąś nową farbę, nie mogę się doczekać wolnej chwilki, kiedy będę mogła sobie poeksperymentować :). Będę zaglądała kibicować, pozdrawiam serdecznie! Agata (z sięrysuje.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem sporo młodsza od Babci Moses (obejrzałam jej obrazy w necie, są wspaniałe!), więc mam sporo czasu na karierę artystyczną :))). Dziękuję za inspirację i motywację!

      Usuń
    2. Na mnie takie osoby bardzo pozytywnie działają i kiedy zdarza mi się pomyśleć, że "szkoda, że nie zaczęłam wcześniej", to poprawiają mi humor! Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Podziwiam Twoje przygotowania - profesjonalne.
    Mniszek wygląda pięknie, więc czekam na kolejne prace...
    Mam nadzieję, że na haft też znajdziesz trochę czasu, bo zielniki zachwycają :-)
    Dziękuję za wizytę u mnie i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa!
      Haft na razie odpoczywa ode mnie a ja od niego, ale na pewno co jakiś czas będę do niego wracać :)

      Usuń
  7. Piękny sprzęt do malowania akwarelkami. Osobiście bardzo podoba mi się ta technika, choć podobnie jak ty jak już mogę to chwytam za oleje. Przyznam szczerze, że fragment, gdzie mówiłaś o tym jak twoi rodzice zniechęcali cię na nauki na ASP, coś mi przypomniał. To chyba norma, że artyści mają ciężej niż zwykli ludzie. U mnie było podobnie. Poszłam do technikum ekonomicznego dla świętego spokoju i przez cztery lata się męczę. Na szczęście rodzice widzą, że jednak nie ma co na siłę - nienawidzę tego, czego się uczę, więc na studia idę już takie, jakie mi się marzą - architekturę. Po trzech latach przekonywania i kilkudziesięciu pracach, które do tej pory wykonywałam, rodzice mnie wspierają i nawet są ze mnie dumni. Fajnie jednak że po pracy masz czas, aby rozwijać swoją pasję. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że już na tym etapie możesz iść drogą, którą sama wybrałaś :). Życzę wytrwałości i sprzyjających okoliczności w rozwijaniu pasji! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Jakże miła i bliska memu sercu jest Twoja filozofia życiowa! Chwasty niech sobie rosną. Pie... ć chwasty. Z zielskiem nie wygrasz, z kurzem nie wygrasz.
    A to, co teraz robisz, jest zachwycające. Pańcia niech maluje, wyszywa i maluje!
    Życie jest za krótkie na to, żeby rezygnować ze swoich marzeń. Szkoda tylko, że czasami tak późno do tego dochodzimy, ale cudowne jest to, że mimo wszystko z marzeń nie rezygnujemy :) Małgosia
    http://margoinitka.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Perfekcyjną panią domu nie będę i nawet nie zamierzam, wszystkich wokół nie uszczęśliwię, więc najlepiej będzie, jak zajmę się uszczęśliwianiem siebie :)

      Usuń
  9. Nie koś, nie wyrywaj chwastów, jeśli one inspirują Ciebie do malowania takich obrazów. Ten mniszek jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniszek w naturze jest śliczny, w sumie to problem z nim w ogrodzie jest tylko taki, że wyrasta gdzie chce i czasem zagłusza posiane roślinki. Jak mlecze wyrastają na trawniku, to daruję im życie - to takie małe słoneczka w te pochmurne dni :).

      Usuń
  10. Brawo, zapowiada się na pełny profesjonalizm. Namalowałam w życiu kilka akwarelek na prośbę mojego kolegi, ale zdecydowanie wolę ciężkie oleje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, podziwiam Twoje obrazy :). Ja też wolę oleje, ale tak naprawdę to akwarelami nie potrafię jeszcze dobrze malować, dlatego postanowiłam się uczyć krok po kroku.

      Usuń
  11. Malowanie to dla mnie czarna magia, ale uwielbiam oglądać obrazy namalowane. Dziękuję, że dzielisz się swoją wiedzą, zawsze to fajnie i pożytecznie dowiedzieć się czegoś nowego! :)
    A Ty Kochana masz talent w rękach, rozwijaj go jak najbardziej :) Ten mniszek pięknie Ci wyszedł, a każdy kolejny raz na pewno będzie piękniejszy. Czekam na kolejne, malarskie posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mój mniszek wyszedł podobny do mniszka :))) - to już jak na moje umiejętności spory sukces i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :)

      Usuń
  12. Świetnie wykonana robota! Wygląda bardzo realistycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, bardzo dziękuję! - wiem, że troszeczkę przesadzasz, ale przyjmuję to jako życzliwą zachętę do dalszej nauki :)).

      Usuń
  13. hej :)
    ja z akwarelami miałam jeden raz styczność wiele lat temu... po prostu bez żadnych przygotowań (a Ty poczyniłaś bardzo przemyślne przygotowania, które są dobrą wprawką do rzucenia się na głębszą wodę) usiadłam pewnego dnia i machnęłam pałac w Nieborowie wzorowany na pocztówkowym ujęciu. Ale w związku z brakiem wprawy nie był to ideał, kartka chyba zbyt miękka, w kilku miejscach się przetarła od nadmiaru wody...
    powodzenia w akwarelowaniu!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie ja też kiedyś postanowiłam zostać tak znienacka akwarelową artystką, no i zupełnie mi to nie wyszło, w związku z czym obraziłam się na akwarele i zapomniałam o nich na długo. Niedawno trafiłam na blogi z tutorialami i zachętami do takiego solidnego przygotowania, więc postanowiłam spróbować jeszcze raz, ale na spokojnie, krok po kroku. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)

      Usuń
    2. aaa... dopiero przeczytałam że znamy się z Tobą jako Kalliope! pamiętam że zniknęłaś, a szkoda mi było że nie wrzucasz już nowych postów... fajnie że wróciłaś!!! :))))))))))))))))))))

      Usuń
    3. Jaki ten internet jest mały :)))))

      Usuń
  14. Też niedawno zabrałam się za akwarelki. I strasznie mi się spodobały,więc niedługo też pewnie co nieco napiszę. A robienie próbników jakoś zawsze "olewałam" nie wiem w sumie dlaczego.
    Powodzenia z nową techniką
    xoxo
    L. (http://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy pierwszym podejściu do akwareli też pominęłam próbniki, ale nie bardzo szło mi z tym malowaniem, więc tym razem postanowiłam po prostu nauczyć się od podstaw.

      Usuń
  15. Piękna praca :) Wspaniale, że wracasz do tego, co pokochałaś :) Podziwiam tak profesjonalne podejście do tematu - moje próby okiełznania akwareli to jedna wielka improwizacja :D nie mniej jednak, akwarele choć trudne, to wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje akwarele są przepiękne, długa droga przede mną, żeby osiągnąć takie mistrzostwo! Stawiam pierwsze kroki, dlatego podglądam najlepszych i uczę się od podstaw :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo :* chociaż do mistrzostwa jeszcze mi baaardzo daleko :) noo i tak sobie myślę, że Ty swoje mistrzostwo osiągniesz szybciej, niż myślisz ;) ja w każdym razie z chęcią będę do Ciebie zaglądać:) i podziwiać!

      Usuń
  16. Jestem zachwycona ....Zupełnie jak żywy....Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wyrywaj chwastów tylko maluj swoje piękne akwarelki - to piękne i wycieszajace zajęcie - życzę twórczej weny i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - nawet chwasty potrafią obudzić wenę :)

      Usuń
  18. Wielka szkoda, że nie poszłaś na ASP, ale czasu się nie cofnie, a malować można zawsze, nawet bez "papierka". Wanda Adamczyk ma rację, nie wyrywaj chwastów tylko je maluj, bo świetnie Ci idzie. Pierwsza akwarelka bardzo udana. Jeśli chodzi o papier, to myślałam kiedyś tak jak Ty. Skoro jeszcze nie potrafię, to zacznę na tańszym, zwykłym......ale w ten sposób można się szybko zniechęcić, bo farba nie rozprowadza się dobrze na byle jakim papierze. Widzę, że bardzo profesjonalnie się przygotowujesz do malowania, te próbniki świetne. Polecam stronę Krzysztofa Kowalskiego-http://www.esperoart.com/, świetnie chłopak maluje i dużo się można dowiedzieć o efektach w akwareli. Czekam na kolejne prace i gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za link do pana Kowalskiego, od razu tam zajrzałam! Od takich stron zaczęło się moje pragnienie nauki malowania akwarelami, chociaż mam świadomość, że do takiego mistrzostwa raczej nie dojdę :). Ale zawsze powtarzam - trzeba się uczyć od najlepszych!

      Usuń
  19. Na początku było smutno, na końcu jest radośnie! I niech tak już zostanie...
    Mniszek wyszedł ślicznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękna akwarela ! :)
    Od kilku lat zaczęłam doceniać nawet chwasty...przede wszystkim równowagę jaka zachodzi między nimi a innymi roślinami uprawnymi, owadami :) i innymi zwierzakami...bynajmniej nasz ogród, sad etc. nie wygląda jak "amerykański skoszony trawnik" każda roślina po coś jest :) :) odkrywam to teraz :)
    I jestem pełna szacunku i pokory dla natury. ONA wie co robić, tak jak Ty wiesz jak malować!! Z niecierpliwością będę wyglądała kolejnych postów z tej serii...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne podejście do przyrody :). Ostatnio mam bzika na punkcie upraw permakulturowych, staram się działać w ogrodzie możliwie pro-ekologicznie, zostawiam kryjówki dla jeży i ropuch, w oczku wodnym pozwalam rozwijać się milionom kijanek, z każdym rokiem obserwuję coraz więcej gatunków zasiedlających się u nas żyjątek i roślinek :)

      Usuń
    2. W tym temacie to mój mąż jest "biegły"...także eksperymentujemy niczym Sepp Holzer z naszym kawałkiem ogrodu ;) przez co narażamy się na niezrozumienie i pytania w stylu "a czemu to tak razem rośnie, a czemu nie w grządkach tylko w jakimś kopcu, a czemu z chwastami?" etc.
      Pozdrawiam...ps. czas na akwarelę LILAKA :)

      Usuń
    3. Wiem, o czym mówisz :))) moje wały permakulturowe tuż przy płocie budzą zdziwienie, a czasem chyba wręcz odrazę co bardziej paniusiowatych sąsiadek :)))
      A o lilaku to właśnie myślałam, chociaż jeszcze nie mam wizji jak się z tym zmierzyć, bo wydaje mi się, że to akurat trudny temat (dla początkującej akwarelistki), ale ja lubię misje niemożliwe :)

      Usuń
  21. Kochana pieknie sobie radzisz :) Moja historia jest podobna do wielu z nas. W LO uczęśzczałam na kółko plastyczne, gdzie przede wszytskim rysowalismy duzo martwych natur ołówkiem i pastelami olejnymi. Powiedziano miże mam talent, ale muszę duzo ćwiczyć zeby robić coś dalej w tym kierunku. Moja mama tez nie była zbyt przekonana do tego, do tego mieszkając na wsi i dojeżdząjąc do szkołu autobusem była ograniczona możliwość udziału w tego typu zajęciach... Więc na studia poszłam na germanistykę ;) Rysowałam przez wiele lat z częstotliowścia dwa razy do roku. Ale dopiero teraz jakies 3 lata temu zaczęłam na dobre akwarele i zapisałam się na zajęcia plastyczne dla dorosłych.
    Podziwiam przygotowanie do tematu :) Ja głównie używam w czasie malowania kartki próbnikowej, ale po skończonej pracy ją wyrzucam.
    Jestem zdania, ze jak ktoś potrafii dobrze rysowac to poradzi sobie w każdej technice. A ty rysowac umiesz- to widac na pierwszy rzut oka. :)
    Pozdrawiam i będę podglądać postępy w pracach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie przerwa w malowaniu była znacznie dłuższa, ale w końcu przestałam odsuwać potrzebę malowania na dalszy plan, staram się codziennie cokolwiek narysować albo namalować, choćby tylko próbnik i mam z tego dużo radości :).

      Usuń
  22. Nigdy nie jest za późno, żeby rozwijać swoje pasje. :)
    Ale, ale!
    Czerwony nie należy do kolorów podstawowych (przynajmniej jeżeli mówimy o farbach, za to jest jedną ze składowych światła białego obok niebieskiego i zielonego, czyli tzw RGB).
    W malarstwie używa się tych samych kolorów, jakie mają tusze w drukarce, czyli CMYK (cyan, magenta, yellow i black dla lepszego efektu). Żadnych innych tuszy drukarka nie potrzebuje, a czerwień tworzy sobie przez mieszanie magenty i żółtego. W malarstwie działa to podobnie, choć technologia nieco zawodzi i może się przydać trochę więcej kolorów, np. ultramaryna, vermillion (które są tak jaskrawe, że mieszanie gotowych pigmentów nie daje rady) albo sjena czy jasne beże i biele dla ułatwienia sobie pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Barwy_podstawowe tu jest wszystko ładnie pokazane zresztą

      Usuń
    2. Oczywiście masz rację i w zasadzie wiem że chodzi o magentę, ale przeciętnemu czytelnikowi mojego bloga niewiele to słowo mówi. Może niepotrzebnie wdaję się w pisanie o szczegółach technicznych, bo nie mam ani kwalifikacji ani zamiaru pisania bloga fachowego o malarstwie. Chciałam to raczej tak z grubsza nakreślić zupełnemu laikowi. Ale w sumie to chyba rzeczywiście nie powinnam używać określenia "czerwony", tylko wyrażać się precyzyjnie, a dla laików dodać wyjaśnienie. Ostatnio zastanawiałam się, czy w ogóle powinnam pisać takie posty o teorii malarstwa, skoro sama dopiero się uczę. Liczę jednak na takie między innymi uwagi jak Twoja, bo dzięki temu szybciej zauważę własne błędy. No i piszę właśnie o tych błędach i wnioskach, jakie dzięki tej nauce wyciągam. W każdym razie - w przyszłości postaram się używać precyzyjnych określeń :).

      Usuń