poniedziałek, 29 maja 2017

Projekt: akwarele. 3. Lilak - mission possible.

Pod pierwszym postem rozpoczynającym mój "Projekt: akwarele" Tynka rzuciła mi wyzwanie: "czas na akwarelę LILAKA!". 
Chodził mi lilak (czyli bez) po głowie już znacznie wcześniej, ale wydawało mi się, że to temat dla mnie za trudny, przynajmniej teraz i w dającej się przewidzieć przyszłości.

Ale skoro rękawica została rzucona, to postanowiłam wziąć byka za rogi i rozpracować lilakowy temat. Jak to robiłam i co z tego w pierwszym podejściu wynikło, możecie przeczytać w poprzednim poście "Projekt: akwarele. 2. Przygotowania do malowania bzu".

Ostatecznie, w drugim podejściu, udało mi się osiągnąć taki oto dość blady efekt i od razu powiem, że dumna nie jestem, ale nie chciałam już tego obrazka i siebie razem z nim zamęczyć. Lepiej nie będzie, przynajmniej tym razem:




No więc jestem zadowolona tak raczej średnio, bo nie tak to miało wyglądać, widzę swoje błędy i niektóre można by na tym obrazku z pewnością jeszcze poprawić, wzmocnić kolory itd, ale to może za jakiś czas.
W sumie to jak na początki z akwarelą chyba nie jest najgorzej. Bez wyszedł mi chyba podobny do bzu, spędziłam trochę czasu przy miłym zajęciu, załapałam podstawy techniki akwarelowej, mam ochotę na dalszy ciąg tej przygody, tylko lilaki na razie sobie odpuszczę :).

Jak malowałam?
  1. Najpierw zrobiłam szkic ołówkiem. Po lekkim naszkicowaniu ogólnych zarysów gałązek, listków i konturów kwiatostanów - dorysowałam trochę szczegółów, pojedyncze kwiatuszki i pączki, zwłaszcza na obrzeżach kiści.
  2. Lekko podkolorowałam tło. Zwilżyłam wodą cały obszar, starając się wjechać pędzlem między naszkicowane płatki i listki i bardzo rozwodnioną farbą rozprowadziłam plamy kilku odcieni, pozwalając im swobodnie się rozlewać i mieszać.                                                                      

  3. Przy pomocy grubego pędzla zwilżyłam czystą wodą obszar kwiatostanów i nałożyłam delikatnie odrobinę wybranego fioletu, pozwalając farbie na swobodne i nierównomierne rozlanie się na mokrym obszarze.
  4. Cienkim pędzelkiem domalowałam szczegóły wychodzące poza pokryte już farbą plamy, czyli pojedyncze kwiatki i pączki na czubkach pędów i obrzeżach kiści.

  5. Podkreśliłam obrysy otwartych kwiatków, lub odwrotnie - ciemniejszą farbą malowałam płatki położone bardziej w cieniu. Używałam kilku różnych odcieni fioletów (na zdjęciach niestety tego nie widać) - o próbnikach pisałam w poprzednim poście. W sumie kwiatostany wyszły trochę za ciężkie, znowu przesadziłam z ilością farby.                                                                                  

  6. Liście malowałam podobnie, czyli najpierw zwilżyłam obszar wewnątrz konturu liścia, potem delikatnie nakładałam wybrane odcienie zieleni. Po wyschnięciu dostały drugą i czasem trzecią cienką warstwę farby w nieco innym odcieniu. Zaznaczałam przy tym żyłkowanie na listkach i domalowałam gałązki. Z zieleniami trochę kiepsko mi szło, nie mogłam utrafić w odpowiednie proporcje, raz mi wychodziły za bardzo turkusowe, raz zbyt kanarkowe,dlatego w sumie liście są takie trochę niedopracowane. Może kiedyś to poprawię.
  7. Na koniec podmalowałam jeszcze trochę tło i po wyschnięciu dorzuciłam kilka listków i kwiatków na drugim planie.
Tak to z grubsza wyglądało. Może moje zapiski i ogólne uwagi komuś się przydadzą na początku malowania, albo zachęcą do spróbowania :).

Jakie nauki ja sama wyciągnęłam z tego malowania?

  • malować akwarelami należy bez pośpiechu, bo błędy trudno usunąć lub poprawić;
  • nakładać farbę transparentną warstwą, bo lepiej dołożyć drugą warstwę, niż płakać nad za grubo położoną plamą (w ten sposób można też skorygować nieco kolor);
  • zawsze mieć pod ręką dodatkową kartkę na wypróbowanie nabranego koloru;
  • narzędzia są bardzo ważne, jakość (i grubość) pędzla robi różnicę, w planie mam więc zakup profesjonalnego grubego pędzla oraz cieniutkiego do detali;
  • muszę kupić płyn maskujący, do niektórych elementów bardzo by się tu przydał.
Czy warto było zaczynać drugi raz, od nowa, ten sam obrazek? Dzisiaj myślę, że tamten można było uratować. Przedtem jednak nastawiona byłam na bardzo delikatny, pastelowy efekt, a nieostrożne operowanie farbą przy liściach efekt ten zniweczyło. 
Przede wszystkim, skoro już zapaćkałam jakiś fragment za grubo położoną farbą i w dodatku w nieodpowiednim odcieniu, to należało najpierw zebrać ile się da tej farby - suchym pędzlem, chusteczką higieniczną, papierem toaletowym. Potem odczekać aż wyschnie. Potem nałożyć cienką warstwę odpowiedniego koloru.
Można było też pójść za ciosem i porażkę przekuć na sukces (no, umówmy się!) - całość potraktować bardziej zdecydowanymi kolorami i większą ilością warstw i też wyszło by pewnie nie najgorzej. 
Ale nic straconego, tamten niedokończony malunek mam nadal, może też kiedyś do niego wrócę i spróbuję poprawić :).




*****

31 komentarzy:

  1. Lilak - to wdzięczny temat do malowania - bardzo mi się podoba Twoja praca - bez wygląda pięknie i delikatnie - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam bzy, ale namalowanie ich to na razie dla mnie dość trudny temat :)
      Chciałabym osiągnąć kiedyś Twoją biegłość w malowaniu kwiatów!

      Usuń
  2. Ja jestem zachwycona Twoją akwarelką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, bardzo Ci dziękuję za tak życzliwą ocenę, dopiero się uczę, a takie motywujące słowa dodają mi skrzydeł :)

      Usuń
  3. Piękna praca! Taka delikatna, subtelna, ulotna, zwiewna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czasem udoskonalisz warsztat, a na początek jest naprawdę dobrze. :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki zazwyczaj bywają trudne, ale się nie zniechęcam :)

      Usuń
  5. praca zapowiada sie swietnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :)

      Usuń
  6. Ten bez naprawdę mi się podoba . Wiadomo - praktyka czyni mistrza a Ty ,jak widzę, masz ogromne zacięcie. Wkrótce na pewno będziesz zadowolona ze swoich prac. Maluj dalej. !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe i motywujące słowa :). Nie ejstem zadowolona z tej akwareli, ale determinację do nauki mam, więc może z czasem będzie lepiej :)

      Usuń
  7. Z tego co widzę, namalowałaś bez........czyli udało się.....hehe. Nie od razu Kraków zbydowano....czy tak jakoś. Ważne, że widzisz co jest nie tak(mnie się ta akwarala bardzo podoba,jest taka delikatna) i jak to można zrobić inaczej. No i najważniejsze, to żeby się nie poddawać. Powodzenia życzę i czekam na kolejne prace. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się nie do końca tak, jak chciałam, ale tak jak piszesz - najważniejsza jest nauka, doświadczenie,jakie w ten sposób powoli zdobywam. Dziękuję, że do mnie zaglądasz i wspierasz :).

      Usuń
  8. Pięknie wyszło!!
    U mojej Babci rósł właśnie taki blady lilak...
    :) cykl postów z roślinnymi akwarelami u Ciebie będzie chyba moim ulubionym...
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On miał być trochę mniej blady, tylko tak mi wyszło :))) - zresztą zdjęcia są kiepskiej jakości, w realu wygląda to chyba ociupinkę lepiej. No nic to, pierwsze koty za płoty, teraz kwitnie dzika róża, którą spróbuję uwiecznić, a lilakowi nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i być może powstanie trzecia wersja :)

      Usuń
  9. Nie znam się na tym kompletnie, ale już mi się podoba, to co widzę. Ale to nie mnie/nam ma się podobać tylko tobie. Ty wiesz, jaki chcesz osiągnąć efekt, do czego dążysz. Ja będę kibicować i cierpliwie czekać na wpis "jestem w pełni zadowolona, z tego co zrobiłam". Bo wiem, że wcześniej, czy później, to nie istotne, taki wpis na pewno się pojawi :)
    Pozdrawiam Małgosia
    http://margoinitka.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy :). Grunt to nie zniechęcać się pierwszymi niepowodzeniami, ja też myślę, że jednak kiedyś będzie lepiej :)

      Usuń
  10. brawo! wiadomo że efekt nigdy nie zadowala w 100% (mówię to opierając się na własnym doświadczeniu, tak tak jestem perfekcjonistką :P) ale grunt że idziesz w oswajanie się z farbami i nie poddajesz się porażkom (nie mówię że obrazek jest porażką, bo absolutnie nie jest! chodzi mi tylko o ten niedosyt efektu, który czujesz).
    jeśli chodzi o liście - malowałaś z natury czy z obrazu/zdjęcia? może inny odcień zieleni podołałby Twoim wyobrażeniom? taki bardziej szałwiowy? zimno-szary mam na myśli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gruncie rzeczy największym problemem jest kiepski aparat i mocno przekłamane kolory na zdjęciu. W realu wygląda to jednak trochę lepiej. Z tym szałwiowym to masz rację, próbowałam iść w tym kierunku, ale kolory w akwareli na razie płatają mi psikusy. Szczerze mówiąc, im dłużej patrzę na ten obrazek, tym bardziej go nie lubię i tak się zawzięłam, że właśnie zaczynam trzecią wersję i chcę do niej podejść trochę inaczej, może w końcu coś z tego wyjdzie.

      Usuń
  11. Świetnie Ci idzie, akwarela czasami potrafi płatać figle, wiem coś o tym. Moje pierwsze próby z akwarelą wyglądały dużo, dużo gorzej. Na studiach mieliśmy zajęcia ze świetnym profesorem, akwarelistą, który powtarzał, że jak nie będziesz próbować to się nie nauczysz, jak nie zaczniesz to nic nie sknocić. Psułam przez dwa semestry i zapał straciłam. Do akwareli wróciłam kilka lat po studiach i ta nasza przyjaźń dalej się rozwija. Trzymam kciuki abyś nie straciła zapału do akwareli:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej dość łatwo się zniechęcałam, ale z wiekiem człowiekowi przybywa doświadczenia, wiec już wiem, że bez wysiłku sukcesu nie będzie :). Bez namaluję pewnie jeszcze ze sto razy, zanim osiągnę efekt, o jaki mi chodzi, ale na pewno go osiągnę :)

      Usuń
  12. Piękny, bardzo udany obraz :) Szczególnie, że to Twoje początki!:) bardzo cenne lekcje wyciągnęłaś. co do pędzli, ja też muszę się zebrać za kupno nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, do piękności to mu chyba daleko, ale dziękuję za miłe słowa, to mnie zawsze motywuje do dalszej pracy :).

      Usuń
    2. już jest pięknie! i będzie coraz lepiej! zwłaszcza z Twoim podejściem do nauki malowania :)

      Usuń
  13. Mi się obraz bardzo podoba. Do tego jest kolorystycznie perfekcyjny. Świetna robota.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że się podoba, Twoje słowa mobilizują mnie do dalszej nauki :)

      Usuń
  14. Ło! Wygląda to nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, chyba troszkę żartujesz :)). Ale miło mi, jeśli choć odrobinkę się podoba :). W nowszym wpisie pokazałam już nieco ulepszoną wersję, z której jestem nieco bardziej zadowolona.

      Usuń