środa, 14 czerwca 2017

Do trzech razy sztuka.

Trochę przynudzam tym tematem, ale akwarela z lilakiem nie dawała mi spokoju. Musiałam się z nią zmierzyć po raz kolejny. I może - a raczej na pewno - nie ostatni. Znowu nie wyszło tak jak chciałam i mniej więcej wiem jaka powinna być kolejna wersja. 
Może zostawię to do przyszłego roku, jak bzy znowu zakwitną, a ja się więcej nauczę... a może lepiej robić to na gorąco, póki mam to wszystko w głowie...? Zobaczymy. Z tym, że teraz bazuję już tylko na poprzednim rysunku i ewentualnie wspomagam się fotografiami, ale to nie to samo, co malowanie z natury.

Powstają równolegle inne obrazki, a raczej akwarelowe wprawki na temat innych kwiatków, bo tak się jakoś florystycznie zafiksowałam... Do następnego wpisu wybiorę coś z tego zbiorku i zaprezentuję moje kolejne porażki akwarelowe z kwieciem rozmaitym w roli modeli :).

Ale wracając do nieszczęsnego bzu - tym razem prezentuje się tak:


Zdjęcie niestety trochę przekłamane kolorystycznie i bledsze niż w realu, no i ujawniło się lekkie pofalowanie papieru u góry. Maluję co prawda na papierze o gramaturze 300 i przed malowaniem moczę go i napinam, a jednak trochę się faluje. W przyszłości planuję kupno papieru w bloku klejonym z każdej strony, to podobno gwarantuje, że kartki nie będą się odkształcać pod wpływem wody.
Przemyślałam też kwestię pędzli - najpierw myślałam o dokupieniu cieniutkiego pędzelka do detali, ale skoro chcę malować bardziej zamaszyście, to powinnam raczej oswoić się z pędzlami szerokimi, grubymi. Jeśli zatem będę planować zakupy, to w pierwszej kolejności pomyślę o grubym, profesjonalnym pędzlu...

Jako się rzekło, nadal bazuję na pierwszym szkicu, ale trochę go podrasowałam, tak że w sumie to nie jest ten sam bukiecik co na początku, tylko wariacja na jego temat :). No i malowanie takie bardziej z pamięci, niż z natury, ale czas bzów już przeminął, a ja koniecznie chciałam jeszcze raz namalować ten obrazek.

Co do kwestii techniczno-artystycznych... Nadal niestety mam skłonność do dziubdziania szczególików i to mnie martwi. Bo zmierzam w kierunku swobodnego malowania rozlewającymi się na mokrym papierze plamami kolorów. Kiedyś pokażę Wam dzieła światowej sławy akwarelistów, którzy mnie inspirują...

Co prawda podziwiam malarstwo tzw. botaniczne za perfekcyjny realizm, za wierną naturze szczegółowość, ale sama nie chcę malować w taki sposób, bo nie o taki efekt mi chodzi. Nad tym będę więc pracować.
Zresztą - pewnie kiedyś spróbuję bardziej szczegółowego malowania, bo to jest tak jak z malarstwem czy inną sztuką w ogóle: najpierw trzeba się nauczyć malować "książkowo", a potem dopiero tworzyć swoje wizje :). Coś tam już może umiem, mam trochę podstaw malarsko-rysunkowych, ale warto czasem wrócić do tych początków, zwłaszcza jak się miało baaardzo długą przerwę w malowaniu.

Już po opublikowaniu tego wpisu podkusiło mnie, żeby jeszcze parę plamek dodać tu i ówdzie... Nie wiem, czy to jest zauważalne, ale w realu obrazek nabrał nieco więcej wyrazistości :). Poniżej ta ostateczna (chyba) wersja:


Następnym razem będą też jakieś malowane kwiatki, ale już nie lilaki :)))

*****

23 komentarze:

  1. Wybrałaś trudny temat, ale radzisz sobie z nim coraz lepiej.Co do dziubdziania to się nie wypowiadam, bo ja z tym walczę od początku mojego malowania........szczególnie akwarelami. Oglądam i podziwiam prace Alwaro Castagneta, Dusana Djukarica, Josepha Zbukvica. Uwielbiam "botaniczne akwarele" Krzysztofa Kowalskiego, choć to już jak dla mnie wyższa szkoła jazdy. Od niego też otrzymałam kilka dobrych rad odnośnie malowania akwarelami. Jak używać płynu maskującego i jak prostować papier po skończeniu pracy, te dwie rady utkwiły w pamięci na dobre. Kupuję papier Arches, w bloku klejonym z każdej strony, o gramaturze 300. Też faluje. Po skończeniu pracy, kładę go na płycie(mam taką ze sklejki) tematem do dołu i mokrą gąbką przecieram "plecy". Przyciskam drugą płytą i na to kilka ciężkich książek. Zostawiam na noc, rano jest prościutki, głaciutki listeczek. Rozpisałam się, przepraszam. Życzę powodzenia i czekam na kolejne prace. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że zaglądasz do mnie i dzielisz się takimi radami, są dla mnie bardzo cenne. Znam obrazy artystów, których wymieniłaś, chciałabym kiedyś osiągnąć choć w połowie taki poziom, ale oczywiście wiem, że to śmiałe marzenie i bardzo daleka droga :))). Najważniejsze jest, żeby dużo malować, a mnie trochę ogranicza absorbująca praca zawodowa, staram się jednak w wolnych chwilach jak najwięcej ćwiczyć malowanie.

      Usuń
  2. wg mnie rewelacja! :)))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna akwarela ! Cieszę się , że nie odpuszczasz malowania . Maluj, maluj, maluj !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odpuszczam, mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :)

      Usuń
  4. Ja się na tym nie znam, ale jak dla mnie jest rewelacyjnie! Nie przestawaj i nie poddawaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja jestem z tego "dzieła" trochę mniej zadowolona, ale jak na początki to chyba idzie mi nie najgorzej, więc będę pracować dalej :)

      Usuń
  5. Ja uwielbiam takie delikatności, lekko rozmyte z mgiełką malowane, podziwiam ludzi malujących akwarelkami, widzę że dobrze sobie dajesz radę, ważne jest też uchwycić światło i małe szczegóły na pierwszym planie w dali gdzieś rozmyte, na początku nie jest łatwo, ale z czasem efekty częstej pracy, będą coraz bardziej zadowalające, warto dużo ćwiczyć i nie poddawać się, malowanie będzie sprawiać coraz większą przyjemność. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :). Najbardziej martwi mnie moja tendencja do spłaszczania obrazu, ale wiem, że to kwestia pracy, cierpliwości i uporu, wszystko da się z czasem dopracować.

      Usuń
  6. Mnie się bardzo podoba i tak wiedzę różnicę. Jest pięknie. Widzę w Tobie pasję. Masz talent, jak już pisałam, a czuję, że będziesz zaskakiwała samą siebie.

    Obraz jest cudowny. Absolutnie mogłabym go u siebie powiesić.

    Pozdrawiam cieplutko. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że obrazek Ci się podoba, takie miłe słowa bardzo mnie motywują do dalszej pracy :).

      Usuń
  7. Piękna akwarelka.Bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem pięknie wyszło :)
    Kompletnie się nie znam na malowaniu akwarelami (od czasu do czasu sięgam tylko po farby akrylowe), ale bardzo lubię podziwiać takie prace u innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo się cieszę, że Ci się podoba :)))

      Usuń
  9. Ja znam powiedzenie do trzech razy sztuka, za czwartym nauka :)
    Podziwiam Cię za upór i konsekwencję w działaniu!! Z takim zacięciem na pewno osiągniesz to, do czego zmierzasz. Mnie się twoje lilaki bardzo, ale to bardzo podobają. I jestem ciekawa, czy zawalczysz jeszcze z tym tematem w tym roku, tak na świeżo, czy jednak poczekasz na "żywy model".
    Pozdrawiam Małgosia
    margoinitka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak bzy sobie odpuszczę do kolejnego sezonu, bo teraz kwitnie tyle innych wspaniałych kwiatów, że szkoda marnować czas na malowanie z pamięci i zdjęć, kiedy można z natury!

      Usuń
  10. Tak, tak, doskonale. :) Nie bój się kolorów. Ich intensywność często daje wyrazistości i głębi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie nie boję się kolorów, ale w praktyce różnie mi to wychodzi :). Ale próbuję nadal, coś tam w końcu zacznie mi wychodzić :).

      Usuń
  11. Te kwiaty są piękne. Nigdy nie wykonałam równie dokładnej akwarelki. Jestem pod ogromnym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładna nie znaczy dobra :). Mnie ta dokładność trochę martwi, bo akurat na niej mi nie zależy w akwareli, chciałabym, żeby obrazek był lżejszy. No ale powoli może do tego dojdę :). Za to podziwiam Twoje perfekcyjne rysunki - chciałabym umieć tak wiernie narysować wszystkie detale!

      Usuń
  12. Śliczna akwarela. Maluj jak najwięcej :-)

    OdpowiedzUsuń