piątek, 25 sierpnia 2017

Polne maki.

Maki, jakie są, każdy widzi - chciałoby się rzec, parafrazując znane powiedzonko o koniach :).

A jednak - po pierwsze: jest ich wiele odmian, są drobne maki polne i duże ogrodowe, w przeróżnych kolorach - karminowe, cynobrowe, różowe, liliowe a nawet białe. Po drugie - każdy maluje je inaczej. Zatem - oto moja wersja polnych maczków (w dość swobodnej interpretacji mojego aparatu):


Akwarela, format A3. No i jak zwykle kolory przekłamane, zniebieszczone. W realu są nieco żywsze, zarówno czerwienie jak i zieleń.


Opowiadałam Wam kiedyś o łączce, po której spacerujemy często z Muszką  i która dostarcza mi inspiracji do kolejnych obrazków - (post "Efekt Muchy" - klik).
Później pisałam o łące w moim rodzinnym mieście, która była pierwszym polem moich obserwacji botanicznych w dzieciństwie (post "Łąkowe zauroczenie" - klik)
Na wakacje natomiast jeździłam do dziadków, którzy mieszkali na wsi i mieli samowystarczalne gospodarstwo, co oznaczało obecność wszelakich zwierzątek - krówek, świnek, koni, psów i kotów, oraz kur w wielkiej obfitości. No i oczywiście było pole z różnymi uprawami (zboże, ziemniaki, buraki, zakontraktowany tytoń itd), sad z drzewami owocowymi, ogród warzywny, łąka, na której pasły się krowy, przedogródek z kwiatkami... Bajka! 
Stamtąd pamiętam moje pierwsze zauroczenie wyrazistymi kolorami maków i chabrów, które w wielkiej obfitości pojawiały wśród łanów żyta, owsa i pszenicy. Starsze kuzynki uczyły mnie pleść z kłosów i kwiatów wianki... Ech, wspomnienia :).

U drugiej babci (dziadek zmarł wiele lat przed moim narodzeniem), do której jechało się na resztę wakacji, nie było tak dużego gospodarstwa, ale za to były króliki, a za domem rzeka z piaszczystą plażą, łąka i dookoła lasy, po których chodziłam z babcią na grzyby i jagody. Babcia opowiadała mi o roślinach, które rosły w lesie, znała się na ziołach, przeplatała opowieści o leczniczych właściwościach ziół przeróżnymi ludowymi legendami. Nazywała rośliny po swojemu, zwyczajowymi nazwami ludowymi, dlatego dzisiaj czasem nie wiem jak się naprawdę nazywa roślinka, którą babcia nazywała na przykład łzami Matki Bożej albo krwią Pana Jezusa. Babcia była bardzo religijna i takie nazwy często się pojawiały w jej roślinnej nomenklaturze. Szkoda, że nie miałam wtedy potrzeby zapisywania tych wszystkich nazw i legend...


*****


47 komentarzy:

  1. A bo człowiek zawsze sobie myśli, że jeszcze ma czas, że zapamięta, że to będzie zawsze. Dopiero później przychodzi właśnie refleksja, że szkoda. Nie ma jednak co żałować, bo czasu się nie cofnie. A maki przepięknie Ci wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale też prawda jest taka, że wtedy jeszcze wydawało mi się, że to są takie babcine bajania, mało ważne... człowiek dorośleje i dopiero zaczyna rozumieć i doceniać takie rzeczy, ale czasem jest już za późno, żeby to dokładnie zapisać, bo nie ma już tych, których można by zapytać...
      Miło mi, że obrazek się podoba :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Piękne są Twoje maki. Mam trzy ukochane kwiaty: malwy, chabry i maki. Całe lato nasycam nimi oczy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, malwy jeszcze bym namalowała... Piękne kwiaty! Nie mam ich w swoim ogródku, muszę gdzieś poszukać.
      Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Jak ja Ci zazdroszczę takich wypadów do dziadków. Choć urodziłam się na Mazurach, prawie całe życie mieszkam na Śląsku. Dziadkowie poumierali zanim się urodziłam, reszta rodziny przyjechała za nami na Śląsk. Zazdroszczę tych kwiecistych łąk, pól, "rozgadanego" inwentarza, owoców prosto z drzewa, jarzynek ledwo otrzepanych z ziemi.........ech, roztkliwiłam się trochę, choć nigdy wcześniej tak o tym nie myślałam. Maczki takie bardzo naturalne, proste, łąkowe.......i przez to piękne. Czekam na Twoje kolejne akwarelki i łąkowo-wakacyjne opowiadania. Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamte lata to moje najpiękniejsze wspomnienia :). A dla moich dzieci, które już nie miały możliwości takiego spędzania wakacji - moje opowiadania o życiu na wsi były najpiękniejszymi bajkami na dobranoc :))).
      Lubię te polne kwiatki za tę ich prostotę, delikatność, bezpretensjonalność. A łąka o każdej porze roku jest piękna!
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. W polnych kwiatach kryje się nieuchwytna delikatność i naturalność. Są zupełnie inne niż te ogrodowe. Nie jest łatwo taką finezję pokazać tak, żeby nie przerysować. Twój obraz Małgosiu jest jak fragment porannej, zamglonej łąki. Podoba mi się właśnie w takiej formie, jest śliczny.
    Cieplutko pozdrawiam i życzę Ci miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za przemiły komentarz :). Chciałam oddać na obrazku to o czym piszesz - delikatność i skromność tych polnych kwiatków. Jeśli choć w części mi się to udało, to jestem niezmiernie szczęśliwa!
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Jak się na nie wpatruje to się ma wrażenie że człowiek jest na łące obok nich.. ;) Kolejny obraz stworzony kochana przez ciebie jest cudny..;) Co do wspomnień najważniejsze że masz choć by ten skrawek wspomnień który nikt Tobie nie zabierze.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są jedne z moich najpiękniejszych wspomnień, ja zresztą w ogóle zapamiętuję najlepiej te piękne i dobre momenty :). Bardzo się cieszę, że mój obrazek spodobał Ci się, to dla mnie dodatkowa motywacja do dalszej nauki malowania.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Piękne maki, takiego talentu można pozazdrościć, no i nazwy kolorów, których uzylaś, takie soczyste.
    Wakacje na wsi urokliwe bardzo, też miałam podobnie, ach, wspomnienia.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przywołałam te miłe wspomnienia i że mój obrazek się spodobał :))).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Jak dobrze, że do mnie zajrzałaś...dzięki temu poznałam kolejną uzdolnioną osobę w sieci! Jakie piękne akwarele:)))Gratuluję talentu! Będę zaglądać, bo jest na co popatrzeć:) Dobrego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :))) Fajnie, że się spotkałyśmy - magia internetu! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Maki bardzo ładne i szkoda, że czas na nie już przeminął. Teraz tylko nawłoć i nawłoć (przynajmniej w naszej okolicy). Mój skaner też przekłamuje kolory, są chłodniejsze i bledsze. Od jakiegoś czasu, przed wrzuceniem obrazka na bloga, troszkę je podkręcam komputerowo (zwiększam intensywność barw), żeby efekt był jak najbliższy oryginału. Bez tego zabiegu moje akwarele wyglądają w komputerze jak wypłowiałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze widuję pojedyncze maki i chabry, ale oczywiście królują nawłocie :).
      Maluję teraz na formacie A3 i obrazki fotografuję, ale niestety nie mam pojęcia o komputerowej obróbce zdjęć - wiem że powinnam się za to zabrać, ale czasu brak... Natomiast skaner mam świetny, nie zniekształca kolorów, ale ma format tylko A4.
      Dziękuję za wizytę i pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
  9. Po Pierwsze, dziękuję za odwiedziny u mnie. Twoje maki mają niepowtarzalny urok.
    Nie miałam kontaktu z babciami, zresztą obie były do mnie nieprzychylnie nastawione, wieć zazdroszczę tych ciepłych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to przykre... dla mnie wakacje u dziadków to najmilsze wspomnienia z dzieciństwa.
      Dziękuję za wizytę na moim blogu :)

      Usuń
  10. Masz fantastyczne wspomnienia z dzieciństwa. To był błogi, piękny czas. Moi dziadkowie od strony taty byli daleko, mieszkali w górach, wtedy to była cała wyprawa, żeby ich odwiedzić. Babci nie pamiętam, dziadka tylko leżącego, już chorego. Za to pamiętam wakacje, jakie tam spędzałam. Krowy paśliśmy, ogniska paliliśmy, w przydomowym strumieniu stawialiśmy tamy. Było rewelacyjnie. Za to z dziadkiem od strony mamy spędziłam wiele czasu w jego warsztacie. Dziadek był stolarzem. Miał kilku wnuków, ale to mi pozwalał czasami coś zrobić, "pobawić się" jego narzędziami. To po nim mam chyba tyle cierpliwości do wyszywania. Jedną listewkę był w stanie godzinami heblować, żeby było idealnie.
    Maki piękne wyszyły :)
    margoinitka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że masz takie wspaniałe wspomnienia :))) Ja też pasłam krowy i nawet umiałam masło zrobić w maselnicy! Dzisiaj takie rzeczy to chyba tylko w skansenie :))) Moi dziadkowie też mieszkali daleko, trzeba było jechać pociągiem przez całą Polskę z trzema przesiadkami, dlatego jak już rodzice organizowali taką wyprawę, to na całe wakacje :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Piękne maki jak i wspomnienia :)
    Dziękuję za odwiedziny u mnie, zapraszam częściej ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :). Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  12. Piękne masz wsomnienia! Ja wychowałam się na odludnej wsi z dala od dużych miast. Dosłownie 100m od mojego rodzinnego domu rozciąga się dość spory las do którego szło się ścieżką wśród łąk....bajka. Całe dziecinstwo spędziłam szwendając się po lasach i łąkach oczywiśćie pomagając też rodzicom w gospodarstwie.
    Twoje maki są cudne i przywołują również i u mnie te wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa i wczesnej młodości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudownie mieć takie miłe wspomnienia :))).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Jestem fanką Twoich wspaniałych obrazów. Są takie piękne. Nie można przejść obojętnie wobec takich umiejętności jak Twoje. Maki, chabry, rumianki zawsze kojarzą się z polską łąką.
    Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów, lejesz miód na moje serce :)))
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  14. Śliczne te delikatne maki. Ja maluję takie bardziej w stylu pop, pulsujące czerwienią i przez przypadek nieco psychodeliczne ;-) Twoje są takie kojące duszę. Pozdrawiam Justyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet jakbym chciała bardziej ekspresyjnie, to nie bardzo potrafię :).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Twoje maki są oryginalne, jeszcze takich nie widziałam, są takie nieoczywiste, delikatne.
    Widok maków i chabrów ukrytych na łąkach to jeden z moich ulubionych letnich widoków... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to najzwyklejsze polne maczki :). Czasem tylko trzeba się w biegu zatrzymać, przyjrzeć się - co tam w rowie rośnie, pod płotem kwitnie... Sama czasem o tym zapominam, ale od kiedy wróciłam do malowania, to jakoś wyraźniej świat widzę :)

      Usuń
  16. Wygląda pięknie i wierzę, że w rzeczywistości kolory są jeszcze ładniejsze. Ja sama nigdy nie potrafiłam przysiąść do takiej typowej natury, więc podziwiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc dla mnie to też dość nowe doświadczenie, tak mnie jakoś znienacka wzięło na te kwiatki :). Dziękuję za wizytę i miłe słowa, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Nie ma za co, bo praca jest naprawdę śliczna :)

      Usuń
  17. piękne dzieło :) jeśli chodzi o nazwy kwiatów, to te takie ludowe są o wiele ładniejsze niż prawdziwe :) i szkoda, że człowiek w dzieciństwie tyle o tym słyszy, a potem zapomina :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie - przedtem myślałam sobie, że to takie tam śmieszne bajdy, a dzisiaj żal...
      Miło mi, że obrazek się podoba :)

      Usuń
  18. Ależ mi się wyobraźnia podkręciła, te wszystkie nazwy ludowe, których się w podręcznikach nie znajdzie, teraz to takie perełki. Już widzę taki album z rycinami, a pod nimi bajkowa nazwa. Taki to chciałabym mieć w swojej biblioteczce.
    Jak piszesz maki, to u mnie się też uruchamiają wspomnienia... widzę też jeszcze... makówki, takie duże jak pięść małego dziecka, sąsiadka za płotem miała takie, jak już płatki czerwone opadły.
    Wspaniałe Masz wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł na taki album :). Kiedyś robiłam z dziećmi zielniki, można by pomyśleć... A makówki pewnie wkrótce będę malować, ale takie małe, polne - łąka jest piękna o każdej porze roku :).

      Usuń
  19. Cudowna praca <3 Aż chciałoby się poleżeć na łące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo nawet zamieszkać tam na całe lato w jakimś szałasie :))) Ech, marzenia, a tu do roboty trzeba rano iść :)))

      Usuń
  20. Piękne maczki!
    Cudowne masz wspomnienia :-)
    I mnie Babcia wprowadzała w świat roślin wszelakich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Fajnie mieć taką babcię :))). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  21. Świetna makowa interpretacja ci wyszła ;-)
    Masz piękne wspomnienia, zawsze mi szkoda,że to już minęło ...
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :). Te wspomnienia to część mojego bogactwa :). Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  22. nie wiedziałam że są odmiany maków (myślałam że tylko czerwone)... człowiek się uczy całe życie :)))) może pokombinuj z aparatem jak on tak zniebieszcza zdjęcia? może inny tryb ustaw (może nie patynę, ale coś w ten deseń)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maki ogrodowe to są takie wykombinowane genetycznie przez ogrodników ozdobne odmiany, które moim zdaniem w ogóle prawdziwe maki mało przypominają. A prawdziwe to są dla mnie te polne, niewielkie, czerwone.
      Do fotografii muszę się w końcu przyłożyć, ale wiesz jak jest - zawsze znajdą się pilniejsze zajęcia...

      Usuń