piątek, 16 października 2020

Bukiet róż.

Chyba polubiłam akryle :). Co prawda uważam dzisiejszy obrazek za lekką porażkę, bo moje róże bardziej przypominają piwonie albo jakieś chryzantemy, no i w ogóle trochę za długo przy nich dłubałam, co niewątpliwie widać, ale to jednak porażka pożyteczna, bo przecież się na niej też uczę. 

Obrazek malowany oczywiście z panem Tomkiem Wełną. Jak zobaczyłam film z tą lekcją - w środku nocy, kiedy miałam już wyłączać komputer - to wiedziałam, że zaraz na drugi dzień będę malować te przepiękne kwiaty! Od razu spodobał mi się kontrast bladożółtych płatków i ciemnoszarego, niemal grafitowego tła. Cudne kolory! U mnie może nie do końca tak samo, (chociaż w realu mniej niebiesko niż na zdjęciu, wyszedł mi bardziej taki brunatny grafit), ale już załapałam jak te szarości mieszać, a z żółtym trzeba mi chyba więcej odwagi i będzie dobrze :). 

Szczerze mówiąc od tygodnia wahałam się, czy pokazać to arcydzieło tak jak jest, czy najpierw poprawić, ale obawiam się, że jak zacznę poprawiać, to znowu namaluję coś całkiem innego :). A więc pokazuję, a poprawiać będę później, jak obrazek odleży swoje na szafie :))).

Dwie wersje oświetlenia (rozmiar obrazka A3 - około 30x40cm):



Jak wiecie z poprzedniego wpisu ("Żurawie"), zdarza mi się malować na innych obrazach, czasem nawet cudzych, częściej jednak na własnych. Tym razem było podobnie i jesienne róże powstały na podłożu z malw z tego posta - "Jeszcze raz malwy". Malwy były jednak całkiem nieudane. Najpierw zamierzałam je tylko poprawić, przemalować fragmenty, ale w końcu doszłam do wniosku, że nie będę ich ani siebie męczyć, na te kwiaty jeszcze przyjdzie czas i zrobię je od nowa, a teraz namaluję na tym coś całkiem innego. Akurat moje oko padło na filmik pana Tomka z tym ślicznym różanym bukietem. Moim zdaniem ten obrazek, mimo wszystko, wyszedł mi znacznie lepiej niż tamte malwy. 

Poniżej zdjęcie oryginalnego bukietu oraz obrazu pana Tomka (ze strony Pracowni OKO):



Jeśli chodzi o moją wersję, to najbardziej jestem zadowolona z dolnej części wazonika - mam wrażenie, że udało mi się "zrobić szkło". No w każdym razie zwracam teraz uwagę na coraz więcej drobnych kwestii, co na pewno moim obrazkom wyjdzie na zdrowie. Dawniej za bardzo się śpieszyłam z malowaniem, nie poświęcałam uwagi wszystkim blikom, załamaniom światła, zmianom nasycenia koloru w obrębie jednej plamy, równowadze ciepła i zimna itd. 

Szykujcie się na kolejne moje malowidła akrylowe, bo zaczęło mi się to podobać :). Już przygotowałam podobrazia, dokupiłam kilkanaście nowych kolorów i podstawowe w dużych tubach, bo w "cudownym kuferku" był tylko zestaw startowy 12 kolorów w malutkich tubkach, większości z nich już nie mam. Jednym słowem - ten kuferkowy zestaw to była taka przynęta, która, jak widać, chwyciła :))). Bo przecież wcześniej w ogóle nie malowałam akrylami!

Zamówiłam też specjalny papier do akrylu, żeby spróbować, jak się na tym będzie malowało.  Mam co prawda jeszcze kilka płyt pilśniowych z odzysku, na których bardzo lubię malować, ale to są większe rozmiary, więc szkoda mi ciąć, bo za chwilę przejdę chyba z malowaniem akrylami właśnie do tych większych gabarytów :). Dawniej w ogóle malowałam duże obrazy, no może średnie, ale 50x60cm to było absolutne tyci-tyci-minimum. Potem jakoś nagle przeszłam na A4-A3... Ale rozmalowałam się ostatnio i te maleństwa już mnie męczą, potrzebuję większej powierzchni. Będzie się działo!

Natomiast z planowanych przymiarek do pasteli olejnych nic nie wychodzi, bo jakoś nie mogę się do nich przekonać. Co wyjmę pastele, odpalę sobie któryś z filmów pana Tomka - to robi mi się w środku jakaś blokada, no odrzuca mnie po prostu. Nie pasuje mi ta technika i już. Może jak się trochę znudzę akrylami to wrócę do tematu. Miałam tak z żurawiami z poprzedniego wpisu - robiłam kilkanaście zupełnie jałowych podejść, patrzyłam tylko w płótno z pustką w głowie i kompletnie nie miałam pomysłu od czego zacząć. Niby prosta rzecz - jest zdjęcie, są farby, nawet szkic zrobiłam od razu... a jakoś nie mogłam ruszyć z malowaniem. W międzyczasie narysowałam mnóstwo rzeczy cienkopisami, żelopisem, kredkami, malowałam akwarelami, a żurawie nie mogły się zmaterializować... Wreszcie jak się odblokowałam, to namalowałam je w jeden dzień. Z pastelami olejnymi trochę inna sprawa, bo nie podeszła mi w ogóle sama technika, więc nie chodzi tu o temat obrazka, bo tych jest sporo do wyboru. No nic, dam sobie na razie spokój, może muszą swoje odleżeć.



A póki co maluję akrylami z panem Tomkiem i panią Darią z Pracowni OKO. 

W planie tematy (podlinkowałam do konkretnych filmów na stronie Pracowni OKO) - Paryż z wieżą Eiffela, uliczka południowego miasteczka, pejzaż morski według Moneta, kwitnący ogród Mehoffera, wiosna w Tatrach, inna wiosna w Tatrach, ogród Moneta w Giverny, lampart, martwa natura z dynią, może coś jeszcze... Ale oczywiście będę także próbować malować własne tematy :). Na ten weekend ostrzę sobie zęby i pędzle na ogród Mehoffera - to będzie trochę większy od róż obraz z masą szczególików. Wisi nade mną co prawda widmo przenosin gratów z jednego pokoju do drugiego, w związku z ciągnącym się na raty remontem w domu, więc nie wiem czy moje artystyczne plany nie wezmą w łeb...

Kusi mnie też martwa natura z dyńką, bo mam już dla niej upatrzone miejsce nad stołem w kuchni. I jakieś kwiaty jeszcze koniecznie, bo lubię kwiatowe motywy...

Tak więc - widzimy się wkrótce!

***** 


50 komentarzy:

  1. Malowanie to wspaniała zabawa choć nie znam zbyt wielu osób , które byłyby zawsze zadowolone z efektu swojej pracy. Piękne są te kwiaty naprawdę piękne. Pozdrawiam serdecznie😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję :). Masz rację, to wspaniała zabawa i dla mnie największa frajda to właśnie sam proces malowania. Efekty bywają różne, ale to już tylko kwestia tego czy nadaje się do pokazania, czy nie, a nie zmienia faktu, że w trakcie dobrze się bawiłam :). Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  2. Małgosiu, namalowałaś te róże tak jak je widziałaś. Na zdjęciu te róże są takie pełne, rozbujałe, że bardziej przypominają piwonie właśnie. Moim zdanie dość wiernie oddałaś ich wygląd i urok. Szkło wyszło bardzo dobrze, ale bywa, że nie zawsze się to udaje, żeby szkło przypominało szkło.....masło maślane, tak?, hehehe. Kiedyś zastanawiałam się, czy nie malować dwóch obrazów o tej samej tematyce. Patrząc na pierwszy i dostrzegając co jest dobrze a co nie tak, mogłabym drugi już lepiej namalować......Nie wdrożyłam pomysłu w życie, a szkoda, bo często nanosząc poprawki albo coś zmieniam radykalnie, albo po poprawkach jest gorzej niż przed. Kilka takich obrazów powędrowało za szafę, bądź powstały zupełnie nowe prace. Doczytuję, że Masz sporo nowych tematów do zrealizowania, jednym słowem wena w pełnym rozkwicie. Podziwiam i zazdraszczam...hehe. Uściski i pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wandziu, dokładnie tak jest, jak piszesz - ja też wielokrotnie myślałam o tym, że powinnam ten sam temat malować dwa razy, bo po pierwszym wiem, jakie błędy popełniłam, a poprawianie na ogół tylko pogarsza sprawę, albo doprowadza do powstania zupełnie nowego obrazu. Może jak będę miała więcej czasu, to będę tak robić... Na razie pomysł goni za pomysłem i nie nadążam ich realizować, choćby w takiej ułomnej formie. Jednak od czasu, kiedy trafiłam na lekcje w Pracowni OKO, naprawdę bardzo dużo się nauczyłam, częściowo w praktyce, częściowo w teorii, bo niekiedy oglądam tylko filmy i słucham objaśnień. Nie zawsze mogę w środku nocy zabierać się za malowanie, bo rano do pracy... Ale nigdy nie miałam tak świetnych nauczycieli, nikt mi tylu ważnych rzeczy w temacie malarstwa nie przekazał, więc nawet samo słuchanie i obserwowanie Darii i Tomasza przy pracy jest bardzo ważne i daje mi motywację do działania. Choćby to szkło... może nie wyszło jeszcze idealnie, ale wiem już jakim ruchem pędzla to osiągnąć (grube dno to były dosłownie tylko dwa pociągnięcia i dlatego tak mnie cieszy, że jednak przypomina to szkło), jak obserwować załamanie światła na bocznej ściance... wbijam sobie do głowy nauki pana Tomasza, żeby nie poprawiać w nieskończoność, nie zamęczać obrazu... Szkoda tylko, że nie mogę malować całymi dniami :))). Pozdrawiam Cię Wandziu serdecznie!

      Usuń
  3. No, piwonie to na pewno nie są:))) Podoba mi się Twój obraz Małgosiu i nie mam żadnej wątpliwości, że to bukiet róż. Może rzeczywiście nad płatkami trzeba jeszcze trochę popracować - głównie nad tymi zewnętrznymi. Natomiast efekt szkła jest ekstra i łodyżki zanurzone w wodzie też. Myślę, że to bardzo udana próba.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Ewuniu, za ciepłe słowa i za Twoje mądre, konkretne rady - ogromnie mnie cieszy każdy taki rzeczowy komentarz :))). Tak właśnie myślałam, że najsłabszym punktem są te zewnętrzne płatki. Chociaż reszta też wymaga jeszcze dopracowania... Maluję teraz coś innego, a potem spróbuję jeszcze te niby-róże poprawić, a jak efekt nadal będzie kiepski, to namaluję od nowa, bo podoba mi się ten temat i widzę już swoje błędy. Może w końcu się uda :). Pozdrawiam najserdeczniej!

      Usuń
  4. Małgosiu cudo!!! Te kwiaty wyglądają niesamowicie i zgadzam się, idealnie oddałaś efekt szkła jeśli chodzi o wazon! Niesamowita praca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :). Aż tak dobrze to chyba nie jest, ale cieszę się ogromnie, że obrazek Ci się podoba :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Właśnie się zorientowałam, że przecież ja też stałe działam z wełną. Tylko tą, a nie tym. I przez małe "w" 🤓 A róże piękne. I kolorystyka obrazka. Tło takie żywe i z energią 😉👍👌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem druciarą, tylko ostatnio mniej zaangażowaną niż Ty :))). Może dlatego tak mnie przyciągnął pan Wełna :))). Dziękuję za pochwałę obrazka! Ale z tym żywym tłem to poważnie?! - ja mam przeświadczenie, że ono właśnie jest jakieś za płaskie i... nieżywe! Na pewno jeszcze do tego obrazka wrócę, muszę dopracować same kwiatki, ale tło też, koniecznie, moim zdaniem!

      Usuń
  6. Twoje umiejętności są coraz doskonalsze. Masz rację , tło sprawia przygnębiające wrażenie, a nie sądzę, by taki był zamysł. Reszty bym nie poprawiała, jest idealne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie, też tak myślę, że tło jest po prostu smutne, musi się tam coś jeszcze wydarzyć! Dziękuję za opinię, sama nie do końca byłam pewna co tu nie gra :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Małgosiu to jest piękne. Wcale nie jestem przekonana, że jakiekolwiek poprawki są tu potrzebne. Z własnego doświadczenia... hmm, u mnie takie poprawianie zazwyczaj tylko pogarszały sprawę. Bardzo ładnie udało Ci się namalować wazon, a szkło, choć daje piękne efekty, nie tak łatwo pokazać. Brawo, jestem pod wielkim wrażeniem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Danusiu! W sumie to chyba najlepiej będzie, jak spróbuję to namalować jeszcze raz, całkiem od nowa, bo z tymi poprawkami to tak jak piszesz... może być gorzej :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Małgosiu, nie poprawiaj. Chcesz, to namaluj temat powtórnie, ale ten obrazek zostaw. Po odleżeniu tematu wybierzesz sobie bardziej udany. Jest naprawdę nieźle, zewnętrzne płatki może i rzeczywiście wymagają większej precyzji, ale na tym już nie kombinuj, bo jak dla mnie obrazek trzyma równowagę, jest malarski a nie fotograficzny. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też skłaniam się raczej ku ponownemu namalowaniu tego bukietu, bo poprawki mogą pogorszyć sprawę. Oczywiście nie chodzi mi o efekt fotograficzny, ale brakuje tu trochę tej właśnie malarskiej lekkości. Dziękuję i pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  9. wow, cóż za talent. zazdroszczę ogromnie (pozytywnie)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie wyszło. Od razu zwróciłam uwagę jak pięknie gra szkło. Dla mnie to są róże , ale ja jestem zupełnym laikiem . Miłego weekendu 🍄 ☘️🍄🍄🍄☘️🍄🍄🍄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, Marysiu, cieszę się, że Ci się podoba :))).

      Usuń
  11. Według mnie to twoje róże są wierniejsze oryginałowi, róże pana Wełny są bardziej ulotne niż te na zdjęciu, oba obrazy twój i pana Wełny bardzo ładne.
    A najważniejsze że malowanie akrylami sprawia Ci frajdę, chyba każdy artysta tak ma, że jedne techniki pasują mu bardziej a inne mniej, więc może warto się skupić na tych które lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, na razie traktuję to jako naukę, bo z akrylami dopiero się zapoznaję. Pierwsze wrażenia były negatywne, bo to zupełnie inna technika niż oleje, ale teraz już zaczynam je "czuć" i coraz bardziej mi się to podoba :). Postanowiłam sobie, że w najbliższym czasie skupię się właśnie na akrylach, żeby się ich w miarę dobrze nauczyć. Póki co głównie z Pracownią OKO, ale to i tak przy moim napiętym planie dnia zajęć wystarczy na miesiąc a może i dwa.

      Usuń
  12. Róże ze zdjęcia wyglądają jak piwonie, gdybyś nie napisała, że na zdjęciu są róże to bym na to nie wpadła. Przyznaję Ci rację, szkło wyszło naprawdę fajnie!Maluj dalej,masz ogromny potencjał.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tam, róże czy piwonie, dobrze że w ogóle jakieś kwiatki przypominają :))). Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Małgosiu, świetnie namalowałas róże. Szkło - idealnie. Kwiaty tez mi się podobają. Widziałam "zajawkę" tej lekcji, ale ze względu na szkło - omijałam. Twój obraz jest piękny. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, ja też myślałam, że wyłożę się na szkle, a z kwiatkami pójdzie łatwo, ech... A tymczasem... wazonik może nie jest idealny, ale ujdzie, za to z różami sobie nie poradziłam totalnie. Dochodzę do wniosku, że poprawianie tylko pogorszy sprawę, więc chyba spróbuję namalować to jeszcze raz, bo oryginał bardzo mi się podoba :). Ściskam mocno!

      Usuń
  14. Bardzo udany obraz , choć rozumiem chęć do poprawek ;-) Ale nie polecam , bo wiem czym to się kończy ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie :))). Namaluję to chyba od nowa, to lepszy pomysł niż poprawki w nieskończoność. Dziękuję za dobre słowo, to mnie podtrzymuje na duchu :))).

      Usuń
  15. Witam.
    Piękne te akrylowe rysunki.
    Nie bardzo rozróżniam farby malarskie, ale takie tez kupowałem kiedyś dla córki jak sie uczyła malarstwa.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))). Dla oglądającego oczywiście nie ma to znaczenia czego tam malarz używał, ja opisuję techniczne szczegóły, bo zagląda do mnie wiele osób, które to interesuje. Miło mi, że obrazek się spodobał :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  16. Kwiaty w szkle robią ogromne wrażenie. Piękny obraz!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :). Bardzo mi miło, że podoba Ci się mój obrazek :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  17. Bardzo mi się podoba Twój obrazek, kwiaty wyglądają tak realistycznie. I ten efekt szkła - dla mnie bomba! Będę tu z przyjemnością zaglądać :))Pozdrawiam - Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, moja Imienniczko :) - bardzo się cieszę, że moje malowanie zyskało Twoje uznanie, miło się czyta takie ciepłe słowa :))). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  18. Obraz bardzo mi się podoba, a czy to róże czy piwonie? Ważny jest zachwycający efekt końcowy. A z weną u mnie też tak bywa,czasami budzę się i pędzę do szycia lub malowania mebla, a czasami idzie jak o grudzie.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, trochę mnie pocieszyłaś :))). Chciałabym umieć namalować róże tak, żeby przypominały te prawdziwe, no ale po prostu muszę więcej poćwiczyć :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  19. Kwiaty pana Tomka bardziej realistyczne, Twoje - bardziej niczym z obrazu Moneta, impresje do interpretacji patrzącego. *^o^*
    No proszę, czyli kuferek idealnie spełnia swoje zadanie - kusi do rozwijania hobby i kompletowania nowych przyborów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe pocieszenie, ale im dłużej na te moje patrzę, tym mniej w różach róże widzę :).
      To prawda, kuferek był świetną motywacją, szkoda tylko, że czasu nie mam na to wszystko tyle, ile bym chciała!

      Usuń
  20. W sumie nie wiem co mam napisać, mam kompletnie pustą głowę. Podoba mi się wazonik szklany, dla mnie szkło zawsze było czymś niebywale trudnym do namalowania. Nie zmierzyłam się z tym tematem bo nie lubię martwej natury. Ale jeszcze wiele przede mną.
    Może faktycznie te róże podobne do piwonii, ale na zdjęciu też. Fajnie, że polubiłaś akryle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że z tym szkłem mi się raczej udało, z kwiatkami jakoś zawsze mam większy problem, może dlatego właśnie powinnam ten temat przećwiczyć. Chyba za bardzo się śpieszę z ich malowaniem, w tym przypadku obserwowałam jak to robi nauczyciel i próbowałam malować tak jak on. a teraz warto by było malować patrząc na żywe kwiaty.
      Akryle zaczynam "czuć", mam nadzieję, że będzie mi się coraz lepiej malowało :).

      Usuń
  21. Bardzo ładny bukiet! Odwzorowanie szkła faktycznie dobrze wyszło :) Myślę, że pastele są dobre do szybkich szkiców, przy większych pracach na pewno wygodniejsze są inne techniki.
    A ta martwa natura z dynią to będzie w sam raz na jesień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dynia koniecznie musi się pojawić, jak najprędzej :). Mam nadzieję, że w ten weekend uda mi się trochę pomalować, bo w tygodniu to zupełnie nie daje rady... Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  22. Jestem zachwycona, Twoje róże są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pięknie! Faktycznie szkło Ci się udało mistrzowsko. Ja się z akrylami aż tak bardzo nie lubię, ale czasami zdarza mi się z nimi pracować. Mój żywioł w malowaniu to chyba jednak akwarele :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja kocham farby olejne, ale kiedyś lubiłam tempery i teraz akryle trochę mi je przypominają. Oleje są ciekawsze, dają więcej możliwości, ale akryle mają też swoje zalety. Akwarele też bardzo lubię, ale wolę te gęste, tłuste farby :).

      Usuń
  24. cudne połączenie kolorów, uwielbiam żółć i szarość :) nic dziwnego że Cię wciągnęło - efekty widać niesamowite! niedługo ścian zabraknie do przystrajania ;) tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, na razie gwoździ w ścianach zabrakło, najnowsze obrazki ustawiam na gzymsie nad schodami wewnętrznymi :))). Jak komuś spadnie któryś na głowę, to może moje chłopaki się zmobilizują i zorganizują jakąś galeryjkę :). A no wciągnęło mnie - i w tym zwariowanym czasie mam z tego naprawdę dużo radochy! Ściskam mocno!

      Usuń