Trochę teoretycznie dzisiaj będzie, taki mały wykładzik, może przynudzę nieco, ale cóż, poniosło mnie badawczo :))). Otóż pociągnę tutaj temat z posta "Rękodzieło i nietoperze", w którym pisałam, że nazywam moją twórczość nie sztuką, tylko rękodziełem. Marysia Nowicka napisała w komentarzu: "ja myślę o sobie...twórca, czasami także artysta. A rękodzielnik kojarzy mi się z manufakturzystą, czyli z kimś kto działa co prawda ręcznie ale tworzy jakąś serię według cudzych wzorów. Bo już kogoś kto tworzy serie ale pierwowzory on sam wymyślił nazywam twórcą :)"
No i tak się zawiesiłam i zadumałam nad tym komentarzem, aż musiałam to sobie w głowie poukładać. Twórca czy artysta, no ok, zgoda, przy czym powiedziałabym tak: każdy artysta jest twórcą, ale nie każdy twórca jest artystą. Ale nie do końca się zgadzam z tą drugą częścią komentarza. W każdym razie chciałam to przemyśleć, zdefiniować i posegregować pojęcia. Bo otóż myślę, że oczywiście twórcą jest każdy, kto tworzy coś mniej lub bardziej indywidualnego, według własnej wizji. Ale rękodzieło i manufaktura to jednak nie to samo, już z samej definicji. Rękodzieło to tworzenie własnoręcznie (bez jakiegoś wypasionego sprzętu) przedmiotów unikatowych, o indywidualnych cechach. Unikatowość wynika ze sposobu wytwarzania (ręcznie, prostymi narzędziami), pozostawia niepowtarzalny ślad ręki twórcy. Ale niekoniecznie jest odtwarzaniem cudzych wzorów, ani też wytwarzaniem czegoś seryjnie. Manufaktura to już taka bardziej zmechanizowana produkcja seryjnych wyrobów przez większy zespół ludzi.
Żeby sprawdzić, czy nie jestem jednak w tak zwanym mylnym błędzie, dla własnego oświecenia pokusiłam się o sprawdzenie, co na ten temat mówi Wikipedia i inne źródła internetowe:
Rękodzieło (ang. handmade) to przedmioty wytwarzane ręcznie lub przy użyciu prostych narzędzi, w sposób nieprzemysłowy. Łączy ono pracę ludzkich rąk z walorami estetycznymi i artystycznymi, a każdy taki wyrób jest unikatowy i niepowtarzalny.
- Praca ręczna: Powstaje bez udziału wielkich maszyn fabrycznych.
- Unikalność: Dwa egzemplarze nigdy nie są identyczne.
- Wartość artystyczna: Posiada walory estetyczne i ozdobne.
- Użyteczność: Często łączy piękno z praktycznym zastosowaniem w życiu codziennym.
- Wymaga czasu, cierpliwości oraz umiejętności twórcy.
- Odzwierciedla pasję, tradycję oraz indywidualny styl.
- Jest alternatywą dla masowej produkcji fabrycznej
Oczywiście ja też jestem twórcą, ale artysta to moim zdaniem taki ciut wyższy poziom. Nie mam skłonności do megalomanii, wolę skromność od śmiesznej przesady. Znam twórców, którzy niby sami coś wymyślają, ale ewidentnie naśladują, w dodatku dość nieudolnie, znanych artystów. No i cóż - i jeden i drugi to podobno artysta, tylko że mistrz rzadko o sobie tak mówi, a ów początkujący uczeń podkreśla na każdym kroku, że jest artystą. Dla mnie to dość śmieszne i żenujące.
Od razu chcę zaznaczyć, że odnoszę te tutaj refleksje do siebie, nie oceniam tu i nie próbuję zaszufladkować twórczości innych osób, wyrokować kto jest artystą a kto rzemieślnikiem czy też rękodzielnikiem, wyjaśniam jedynie dlaczego moich dzieł nie uważam za sztukę, a raczej za rękodzieło.
Pomijam takie rzeczy jak chodniczki, ptaki z papier-mache itp, ale skupię się na obrazkach. Obrazy, które maluję, wciąż są na etapie nauki, ćwiczenia. Kiedyś dawno temu moja profesorka z liceum powiedziała mi, że moje prace są wciąż takie za bardzo "domokulturowe". I coś w tym było i niestety mam poczucie, że nadal jest. Za mało jednak w życiu malowałam, po ogólniaku nikt mnie już tego też nie uczył, dlatego w moim malarstwie zbyt mało jest mojej własnej wizji - wciąż próbuję, naśladuję, uczę się, zbyt ostrożnie, niepewnie. Maluję takie grzeczne obrazki, rzadko zdarza mi się namalować coś, z czego jestem naprawdę zadowolona, z tego że namalowałam po swojemu, dokładnie tak jak sobie to wyobrażałam, a czasem nawet lepiej. Jak pozbędę się tych różnych zahamowań, to wtedy już będzie sztuka. Lepsza lub gorsza, ale sztuka.
Taki ciekawy artykuł znalazłam - "Sztuka a rękodzieło" (link).
Pozwolę sobie wkleić tutaj obszerne fragmenty, bo to trochę porządkuje pojęcia:
Sztuka to twórczość, która koncentruje się przede wszystkim na idei, przekazie i ekspresji. (...) W sztuce ważne jest nie tylko „co widzimy”, ale też: dlaczego dana praca powstała, jakie emocje wywołuje. jakie pytania stawia.
Dzieło sztuki nie musi mieć funkcji użytkowej – jego główną rolą jest komunikacja z odbiorcą.
Rękodzieło, nazywane też rzemiosłem artystycznym, to twórczość, która łączy estetykę z funkcją użytkową. Może obejmować: ceramikę, biżuterię, tekstylia, przedmioty dekoracyjne, autorskie obiekty użytkowe.
W rękodziele bardzo ważne są: materiał i technika wykonania, precyzja i jakość, funkcjonalność przedmiotu.
Nie oznacza to jednak, że rękodzieło jest „mniej twórcze”. Wręcz przeciwnie – wymaga ogromnych umiejętności, kreatywności i wyczucia formy.
Sztuka a rękodzieło – najważniejsze różnice: funkcja, kontekst odbioru (...).
Czy rękodzieło to sztuka? Choć granica bywa płynna, można wskazać kilka kluczowych różnic:
FUNKCJA:
sztuka – przede wszystkim ekspresja i przekazrękodzieło – połączenie estetyki i funkcji użytkowej
KONTEKST ODBIORU:
sztuka – oglądana jako dzieło, często w kontekście galerii
rękodzieło – używane, noszone lub obecne w codziennym otoczeniu
SPOSÓB PREZENTACJI:
sztuka – często jako część kolekcji lub cyklu
rękodzieło – jako pojedyncze produkty lub serie
PROCES DECYZJI ZAKUPOWEJ:
rękodzieło – łączy estetykę z praktycznym zastosowaniem
sztuka – bardziej emocjonalny, często związany z kolekcjonowaniem
Warto jednak podkreślić: to nie jest podział „lepsze-gorsze”, to są po prostu różne formy twórczości.
Czy rękodzieło to sztuka? Odpowiedź brzmi: to zależy. Niektóre formy rękodzieła mają wyraźnie artystyczny charakter i mogą funkcjonować na pograniczu sztuki. Z drugiej strony wiele prac rękodzielniczych powstaje z myślą o użytkowości.
Dlatego zamiast próbować jednoznacznie je rozdzielać, lepiej spojrzeć na to w ten sposób - sztuka i rękodzieło to dwa różne języki twórczości, które czasem się przenikają.
No i nie będę dalej tego rozwijać, w każdym razie granice są dość płynne i każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny.
********
Moje rękodzielnictwo ostatnio utknęło, bo spadły na mnie znienacka obowiązki związane z opieką nad starszą osobą. Ogarnęłam już trochę harmonogram zadań, zapowiedziałam, że fanaberii nie będę zaspokajać, no i starsza osoba nieco się sama w związku z tym wzięła w garść. Tak że damy radę, niemniej jednak wolny czas odrobnę się skurczył.
Faza na ptaki z papier-mache minęła, jedną płomykówkę wyrzuciłam, bo mi się zupełnie nie podobała, dwie ptasie sztuki jak widać stoją tymczasowo na szafie. Do projektu wrócę pewnie w długie jesienne wieczory.
********
I jeszcze w odpowiedzi na pytania w sprawie techniki produkcji chodniczka-szmaciaka, bo dziewczyny pytały, wklejam link (pod zdjęciem) do znalezionego filmiku (samego filmu nie potrafię z Pinteresta wstawić, w ogóle mam problem ze wstawianiem filmów, chyba coś robię nie tak, będę wdzięczna za podpowiedzi):
Ten jeszcze wzbogacony o pokaz jak najlepiej łączyć ze sobą paski dzianiny t-shirtowej:



Jesienne bukiety już układasz, trochę szkoda, że lato nieubłaganie się kończy. Dziękuję za linki!
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc po raz pierwszy chyba mam wrażenie, że lato było za krótkie. Lubię wiosnę i jesień, ale lata jednak w tym roku było jakoś za mało...
UsuńCiekawe informacje, dobrze je uporządkowałaś! Czytam właśnie książkę o domu mody Diora, gdzie właśnie jeden z dyrektorów kreatywnych uważając się za wielkiego artystę, tworzył szalone dzieła, a tymczasem klientela zaczęła sięgać po zupełnie inne marki. Zbyt długo tam nie popracował. Tak więc chyba lepiej jest zachować skromność i starać się ulepszać swoje umiejętności niż mieć zbyt wysokie mniemanie o sobie ;))
OdpowiedzUsuńP.S. Też uważam, że lato było w tym roku zdecydowanie za krótkie! :D
Bardzo słuszna uwaga o tym ulepszaniu swoich umiejętnośći. A książkę, o której wspominasz, też mam w planie do czytania :).
UsuńŚwietny temat wybrałaś, podobnie można dyskutować o tym, kto jest , a kto nie jest poetą, pisarzem itd.
OdpowiedzUsuńTeoria wiele rozjaśnia, ale nie do końca.
Bo jeśli tzw. dzieło sztuki uznanego artysty nie działa na mnie w ogóle, za to obraz przyjaciółki bardzo?
To, co że niedoskonały? ile w im emocji autorki, ile moich wrażeń...
Czasami chyba na wyrost wmawia nam sie, że mamy sie czymś zachwycać, bo wypada, bo artysta nagradzany, a my niewyrobieni w tej dziedzinie.
Widuję dzianiny w drogich galeriach, swetry, chusty za tysiące, a ja bym tego i w szmateksie nie kupiła, sorry ale nie. Widocznie nie znam sie na sztuce.
Co do wstawiania filmów: na yuotybe pod filmem zwykle podano kod ( kliknij na udostępnij i wybierasz komu) , który kopiujesz i wstawiasz na blog lub inne media.
Ja mam nadzieję na ciepły wrzesień, a lato wykorzystałam chyba dobrze.
Zgadzam się z Tobą, Jotko, w całej rozciągłości :). Zagłębiłam się w tę teorię, bo różne osoby różnie te pojęcia rozumieją, a chodziło mi o takie bardziej naukowe definicje. Ale to, o czym piszesz, to znowu temat na kolejne dywagacje. Masz rację, że nie zawsze to, co wpisuje się w obowiązującą definicję sztuki, znajdzie nasze uznanie. Pisałam kiedyś w tym kontekście m. in. o Picassie. Był jednym z prekursorów nowego kierunku i mial szczęście do sprawczego marszanda, który umiejętnie nakręcił rozgłos wokół jego obrazów. Z całej masy prac Picassa niewiele jest jednak powszechnie znanych, bo niczym szczególnym się nie wyróżniają, nie porywają. A jednak krytycy i teoretycy uważają, że jego prace en bloc to wielka sztuka. Więc nasz odbiór indywidualny to zupełnie inna sprawa niż teoretyczne rozważania.
UsuńZ tymi kodami na YT próbowałam ale coś mi nie wyszło, kiedyś się do tego bardziej przyłożę.
Te definicyjne spory istnieją chyba od bardzo bardzo dawna. Najważniejsz to chyba jest to, aby czuć przyjemność i satysfakcję z tworzenia konkretnej rzeczy.
OdpowiedzUsuńMasz rację, dla indywidualnego twórcy, tak jak i dla odbiorcy, najważniejsze są własne odczucia :).
UsuńŚwietny post Małgosiu! Przejrzyście porządkujesz pojęcia, które często są wrzucane do jednego worka.
OdpowiedzUsuńTemat rzeka. Sama analizowałam niejednokrotnie zagadnienia, bo często pojawiały się w pytaniach moich studentów:))) Zawsze pojawiały się też wątpliwości - dlaczego to jest dzieło sztuki, a inne nie?
Jak dużo zależy od krytyków sztuki, mody na danego artystę i w ogóle stylu epoki? I dlaczego tak się dzieje, że kogoś uznaje się dopiero za wybitnego artystę dopiero po jego śmierci i to po wiekach?
Serdeczności posyłam:)
No właśnie, można o tym dyskutować bez końca, z różnych punktów widzenia, i jeszcze wypączkowują z tego kolejne pytania i wątki. I masz rację, dużo zależy od krytyków, sprawnego marketingu, mody itd.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie!
Nie każdy twórca jest artystą, ale ty bez wątpienia nim jesteś :) Artysta tworzy z pasji, wyraża siebie przez swoje dzieła. Czy dzieła artysty muszą być ładne? Ładne to pojęcie względne. Są tacy artyści, którzy malują piękne, realistyczne obrazy, a są też tacy, którzy wydawałoby się zwykłe maziaje przedstawiają jako swoje największe dzieła. Jeden i drugi wkłada całą swoją pasję w tworzenie, jeden i drugi widzi w tym coś głębszego, jeden i drugi zostawia w swoim dziele cząstkę siebie :) Tak więc tak- jesteś artystką. I w dodatku tworzącą ładne i ciekawe rzeczy :)
OdpowiedzUsuńI nie ma chyba osoby bardziej samokrytycznej ode mnie, a przyznam, że ja też byłam artystką. Nie zawsze podoba mi się to co maluję, ale innym się bardzo podoba. Pamiętam tą pasję, te emocje, które zostawiałam w obrazie... No, a teraz to już ze mnie tylko twórca bo maluję od wielkiego dzwonu, a w trakcie niecierpliwię się zamiast delektować chwilą..
Ojejej, ależ mnie zasypałaś komplementami :). Dziękuję za miłe słowa, dodają skrzydeł! Odniosę się do mojej twórczości - mam słaby warsztat, poza jakimiś klubowymi zajęciami nie uczyłam się malarstwa, sama do wszystkiego dochodzę, a że miałam pracę i inne obowiązki, to na malowanie zostawało niewiele czasu. A jak się nie maluje, to się twórca nie rozwija. Na pewno dużo mogę u siebie poprawić i mam nadzieję, że teraz będzie na to więcej czasu i możliwości odcięcia się od innych spraw. Niektóre ze swoich obrazów lubię, jestem z nich nawet dumna, więc może one zasługują na miano sztuki? Chociaż oglądającym często podobają się te prace, które chętnie bym skasowała :))).
UsuńPokaż kiedyś swoje obrazy, bardzo jestem ich ciekawa!
Twórczość, moim zdaniem temat rzeka, można próbować porządkować i klasyfikować ale nie wszystko da się uporządkować i czy na pewno musi być uporządkowane? :)
OdpowiedzUsuńJest jeszcze kwestia potrzeby tworzenia. Dość powszechną potrzebę tworzenia mają dzieci, a przynajmniej miały wtedy kiedy ja z małymi ludźmi pracowałam ;) Po początkowych zachwytach dla każdego głowonoga dorośli oczekuję o dzieci że w realistyczny sposób będą odtwarzać naturę, jeśli zaś dziecko tego nie potrafi to go krytykują zabijając w dzieciach potrzebę twórczej ekspresji. Taka moja pracowa anegdota. Był taki przedszkolny zwyczaj, że na urodziny dziecka pozostałe dzieci w prezencie wykonywały dla niego rysunek. Nauczyciel robił z rysunków album, a ja jako okładkę zamieszczałam także swój rysunek. A rysowałam flamastrem wymyślone przeze mnie dziwolągi ;) No i miałam kiedyś w grupie Karinę, jak rysowałam, to ona stawała koło mnie i powtarzała "he he he tak się nie rysuje", czasami zdarzało się stwierdzenie "tylko wrotki się pani udały" ;) Prawdopodobnie powtarzała to co ona sama usłyszała od dorosłych.
No a gdyby dorośli doceniali przede wszystkim to że dziecko jest twórcze, mielibyśmy bardziej kreatywne społeczeństwo, zdrowsze psychicznie i może nawet mniej materialistycznie nastawione :D
Nie każdy kto jest plastycznie uzdolniony na tyle że wzbudza podziw otoczenia, ma potrzebę tworzenia, a przyczyny tego mogą być różne. A nieraz ten który według otoczenia zdolności nie ma, jednak ma przeogromną potrzebę tworzenia.
Mam w sobie potrzebę tworzenia, więc sobie tworzę, po swojemu, no i najczęściej podoba mi się to co stworzyłam. I nie potrzebna mi opinia autorytetów, czy to jest sztuka czy nie jest :D Stworzyłam sobie swój świat który ubarwia mi życie :)
Ta ceramika na szafie to chyba "bolesławiec" fajne wzory, podoba mi się :)
Ta maska za krukiem to pewnie twoja praca, bardzo mi się podoba!
Z podejściem dorosłych do twórczości dziecięcej to święta prawda. Zawsze wychwalałam obrazki tworzone przez moje dzieci, ale raz mi się zdarzyło wyskoczyć z radą, że coś tam dobrze by było poprawić, no i do dzisiaj syn mi to wypomina :).
UsuńTej Kariny do bym nie chciała spotkać, ciekawe za przemądrzałe ziółko z niej wyrosło, pewnie wszystkim wokół zatruwa życie...
Twoje dzieła są zupełnie wyjątkowe, niepowtarzalne i wymykają się wszelkim definicjom i schematom :). Nawet według tych przytoczonych definicji nie umiałabym ich zaszufladkować. No i chyba tak naprawdę to nie zawsze musimy wszystko tak dokładnie definiować. Zrobiłam ten przegląd na własny użytek, bo sama mam problem z określeniem tego, co tworzę. Z ostrożności nazywam to jednak rękodziełem ;).
Na szafie jest ceramika bolesławiecka, mniej popularna niż kobaltowe stempelki, ale w pewnym okresie produkowana była w dużych ilościach, były całe serwisy w tym stylu.
Maska, ten zielony relief, to praca mojego męża, z bardzo dawnych czasów. Ma talent, ale nie ma w tym kierunku pasji, więc nie tworzy.
Poruszyłaś temat morze . Dla mnie rękodzieło ze sztuką się przeplata i wszystko zależy jak to spostrzegamy osobiście lub pod wpływem opinii. Ludzie z prawdziwą pasją są wyjątkowi i dla nich beż różnicy co na ten temat inny mówią.
OdpowiedzUsuńNo i to jest najlepsze podsumowanie tych dywagacji!
UsuńDla mnie kochana te różnice są tak płynne, że uważam, iż jakiekolwiek klasyfikowanie ich według definicji, jest mocno naciągnięte. To, co dla jednych będzie dziełem sztuki, dla drugich będzie tylko produktem, wartym większej lub mniejszej uwagi. Uważam, że każdy sam, indywidualnie powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, kto jest dla niego twórcą, a kto artystą. Dla mnie Ty jesteś artystką, bo przelewasz w te swoje dzieła ogromne emocje, które ja widzę i które są dla mnie źródłem ogromnie pozytywnych odczuć. I nie słodzę... naprawdę tak uważam.
OdpowiedzUsuńCo do filmików, to odnośnie Pinteresta się nie wypowiem, natomiast wstawianie ich z YouTube jest niesamowicie proste. Wrzucam filmik na YouTube i korzystając na Bloggerze z ikonki "wstaw film" wybieram opcję wstawienia filmu z YouTube, pokazuje mi się wybór filmu i klikam "wstaw". Myślę, że chociaż trochę pomogłam :)
Serdecznie Cię pozdrawiam!
Dziękuję za miłe słowa :). Co do filmików to chyba muszę jeszcze raz się do tego przyłożyć, bo robiłam to chyba tak jak piszesz, a jednak coś nie wyszło... Dzięki! Pozdrawiam serdecznie!
UsuńCzuję się tak samo, gdy ktoś mówi o mnie, że jestem poetką. Owszem, piszę wiersze, wygrywam konkursy, wydałam trzy tomiki poezji i pracuję nad czwartym, ale sama o sobie nigdy nie śmiem o sobie powiedzieć, a nawet pomyśleć, że jestem poetką albo jestem artystką.
OdpowiedzUsuńCzyli wiesz, o czym piszę. Ale może właśnie trzeba mówić i myśleć o sobie: artystka, na zasadzie afirmacji?
Usuńdzięki za linki, w razie W się przydadzą.
OdpowiedzUsuńhmmm w art wyrobach Nigdy nic się nie powtarza...tak ładnie sie to nazywa unikatowe. a ja zawsze ubolewałam, że mi dwa razy tak samo nie wychodzi ;-)))
w sumie mnie te obie nazwy nie przeszkadzają. nie przywiązuje wagi.
Ja się tak zagłębiłam w te definicje, bo w komentarzach były różne głosy, a lubię sobie tak trochę "naukowo" rozjaśnić, czy mówimy o tym samym :). W gruncie rzeczy też nie przywiązuję do tych znaczeń większej wagi, odbieram dzieła przez pryzmat własnych upodobań. Jak to ktoś powiedział - nie to jest ładne, co ładne, tylko co się komu podoba.
UsuńFaktycznie poruszyłaś temat rzekę. Ile osób, tyle zdań... Uważam, że jeśli ktoś jest artystą, to potrafi poruszyć w odbiorcy jakąś czuła strunę swoim dziełem i obojętnie czy będzie to słowo, dźwięk, światło, cień, kolor czy cokolwiek innego.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się taka definicja :). Dla odbiorcy to właśnie jest najważniejsze.
UsuńWcale nie przynudzasz, bardzo ciekawie to wszystko poukładałaś 😊 I chyba najbardziej podoba mi się właśnie Twoja niechęć do wielkich słów i tytułowania się artystą na wyrost. Rękodzieło to przecież też kawał porządnej twórczej roboty i wcale nie brzmi dla mnie jak coś „gorszego”. A granica między rękodziełem a sztuką rzeczywiście chyba jest mocno płynna.
OdpowiedzUsuńNo i dobrze, że udało Ci się trochę ogarnąć tę nową sytuację. Mam nadzieję, że jesienne wieczory rzeczywiście przyniosą powrót do ptaków, malowania i innych twórczych fanaberii 😉
Och, też mam taką nadzieję :). Ale plany planami, a zobaczymy co tam znowu życie wywinie. Może jednak trochę czasu na przyjemności zostanie :).
UsuńJa tam nie uważam, aby trzeba specjalnie się szufladkować.
OdpowiedzUsuńRacja, no i nie chodzi o szufladkowanie, tylko wyjaśnienie pojęć, a już co kto uważa za sztukę to indywidualna sprawa.
UsuńZ przyjemnością przeczytałam Twój post. Też miałam problem z określeniem swojej działalności rękodzielniczej. Jednak przyznam, że nadal trochę się waham- tworzę dla siebie rzeczy, które często sama projektuję lub wzoruję się na innych, ale w trakcie tworzenia mocno je przekształcam. Nie nazwałbym siebie artystką, bo jestem amatorką do kwadratu, a poza tym, nigdy nie myślałam nad tym, by tworzyć jakaś formę przekazu, jakąś ideę. Bardziej chodzi mi o przekaz dotyczący sposobu wykonania jakieś rzeczy. Mnie ciągle brakuje wiedzy na temat tego, co robię, potykam się o trudności i jak tylko w jakiś sposób je rozwiązuję, dzielę się wiedzą na blogu. Twoje chodniczki są super. Ja na razie próbuję w końcu uruchomić maszynę do szycia i uszyć chodniczek innym sposobem. Kiedy uszyję, napiszę post na ten temat. Miłego dnia.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za konstruktywny komentarz, dał mi też trochę do myślenia, szczególnie w kwestii tworzenia formy przekazu czy idei. Też o tym nie myślałam, maluję czy tworzę inne rzeczy z potrzeby ich tworzenia - obrazów czy przedmiotów, które powstają w mojej głowie, a czasem po prostu chcę utrwalić po swojemu jakiś wypatrzony gdzieś widok. Ale nic głębszego w tym nie zawieram, niczego nikomu nie zamierzam przekazywać. Miło mi, jak się komuś podoba, ale jak ktoś zaczyna za bardzo analizować, to trochę mnie to denerwuje ;). Ciekawa jestem Twojego chodniczka, chętnie zobaczę. Pozdrawiam!
UsuńPS, odpowiadam z opóźnieniem, bo przez dobę blogger nie wpuszczał komentarzy.
Bardzo ciekawe dywagacje. Zawsze siebie uważałam za rękodzielniczkę i odtwórczynię i nigdy nie pomyślałabym o sobie jako o artystce. Może dlatego, że znam artystów malarzy, rzeźbiarzy i muzyków. Totalnie inny poziom tworzenia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Mam podobne podejście, ale prawda jest taka, że czasem granice nie są aż tak bardzo wyraźne i oczywiste, i wtedy rodzą się takie dylematy i dyskusje. Serdecznie pozdrawiam!
UsuńJa bywam twórcą rękodzieła 🤓
OdpowiedzUsuń...artystką rzemiosła :). Jak zwał tak zwał, dla mnie ważne jest obcowanie z pięknem w moim rozumieniu, a czy to wielka szuka, czy rękodzieło, to już nie jest tak istotne, jak to zaszufladkujemy, Ważne są indywidualne odczucia, zarówno odbiorcy, jak i twórcy.
Usuń