piątek, 21 sierpnia 2026

Skorupy.

źródło


To już 32. Bolesławieckie Święto Ceramiki. Podobno największy festiwal rzemiosła w Polsce. Program obejmuje przede wszystkim targi ceramiki, w tym głównie stoiska lokalnych fabryk i manufaktur. Najwięksi producenci to Zakłady Ceramiczne "Bolesławiec" i "Ceramika Artystyczna" (de facto w obu tych fabrykach produkcja opiera się w bardzo dużej mierze na pracy ręcznej, zwłaszcza w zakresie zdobienia, czyli malowania i stempelkowania wyrobów) oraz Manufaktura. Oprócz nich w Bolesławcu i okolicach działa około 40 mniejszych zakładów wytwarzających charakterystyczne naczynia ceramiczne dekorowane tradycyjnymi kobaltowymi wzorami stempelkowymi oraz malowane ręcznie w inne wzory. W czasie święta prezentują swoje wyroby (nie tylko ceramiczne) także rzemieślnicy spoza regionu, również goście zagraniczni, łącznie około 100 wystawców/sprzedawców. A odwiedzający i kupujący to też goście z całego świata.

(pogrubione w tekście nazwy zakładów i wydarzeń w większości są podlinkowane, można sobie więc doczytać trochę szczegółów)


W programie 32. Bolesławieckiego Święta Ceramiki  (19-23 sierpnia 2026r) najważniejsze punkty, poza targami ceramiki, to:

  • wystawa poplenerowa 61. Międzynarodowego Pleneru Ceramiczno-Rzeźbiarskiego,
  • wernisaż wystawy "Nowe wzornictwo w ceramice bolesławieckiej",
  • pokazy toczenia na kole garncarskim,
  • Miasteczko Teatru Glina Da - malowanie leiwem glinianym, występy artystów, konkursy i animacje,
  • Bolesławiecka Parada z Miłości do Gliny Teatr Glina Da Ci Skrzydła prowadzona przez Papę Bogdana Nowaka (niegdyś znana jako Gliniada, ale zaistniał spór co do praw do tej nazwy, więc oficjalnie używana jest taka bardziej skomplikowana, a i tak wszyscy mówią o gliniadzie);
  • tradycyjny Bieg po Ceramiczną Filiżankę (po schodach 8-piętrowego biurowca urzędu miasta)
  • wystawa Jubileusz 80-lecia Zakładów Ceramicznych "Bolesławiec" w nowym Muzeum Ceramiki


A o co chodzi z tą bolesławiecką ceramiką? W Polsce nie jest popularna, ale jest hitem eksportowym, który podbija świat, niezwykle pożądanym towarem szczególnie w USA i Japonii, ale także w Niemczech, Kanadzie, Korei Pd. 70% produkcji ceramiki bolesławieckiej trafia na eksport do 30 krajów jako produkt premium. Największy producent ręcznie dekorowanej ceramiki - Ceramika Artystyczna - zatrudnia blisko 400 osób i generuje ponad 50 mln zł przychodu rocznie. Niewiele mniejsze są Zakłady Ceramiczne "Bolesławiec", które otrzymały nagrodę Dolnośląskiego Gryfa w kategorii Ambasador Dolnego Śląska. A łącznie zakładów wytwarzających tradycyjną ceramikę jest w Bolesławcu i okolicach ponad 40! Japończycy piszą o tej ceramice książki, nagrywają filmy, japońscy influenserzy przyjeżdżają, żeby pokazać się na tle stempelkowych naczyń. A bolesławieccy ceramicy produkują dla nich 20-elementowe zestawy do sushi zdobione stempelkami. Bolesławieckie wyroby prezentował w swoim ekskluzywnym katalogu Robert Redford, amerykańskie sklepy internetowe sprzedają je jako "polish pottery" w oszołamiających cenach.

(większość zdjęć z oficjalnej strony Urzędu Miasta B-c oraz lokalnych portali informacyjnych)






Ceramika bolesławiecka jest ręcznie malowana, unikalna, trwała i praktyczna (nie straszna jej zmywarka, mikrofalówka czy piekarnik). Pokazuje, jak rzemiosło i autentyczność mogą być globalnym biznesem w erze zalewu masowej i taniej produkcji z Azji. 

Tradycja miasta ceramiki sięga XVI wieku, kiedy to działała już pierwsza garncarnia, zaś w 1897 roku powstała Królewska Ceramiczna Szkoła Zawodowa. A dlaczego akurat tutaj? Bo wokół Bolesławca są ogromne pokłady kaolinu - białej, bardzo delikatnej glinki porcelanowej (skład: kaolinit z domieszką kwarcu i miki). 

Kaolin ma ph zbliżone do skóry i nie powoduje uczuleń, dlatego stosuje się go także w kosmetyce. Stąd pomysł Papy Nowaka na malowanie się gliną (a dokładniej - leiwem, czyli taką płynną postacią tej glinki), co dało impuls do Parady z Miłości do Gliny, do której każdy może się przyłączyć. Na miejscu chętni smarują się i natryskują leiwem, można dostać kostium do przebrania, a na koniec spłukać z siebie glinę (zdjęcia poniżej z poprzedniej parady, ze strony Teatru Glina Da na Fb)



w poprzednich latach w ramach parady odbywały się nawet autentyczne śluby "glinoludów":


pomysłodawca parady - Papa glinolud Bogdan Nowak na swoim wehikule:





Obecnie działające zakłady produkujące ceramikę, także te największe, to de facto manufaktury. Każde naczynie malowane jest ręcznie za pomocą stempelków gąbkowych i pędzla. Doliczono się 700 różnych form i 3000 wzorów. Główny trzon załóg stanowią artyści-dekoratorzy, projektanci wzorów, specjaliści od wypalania w wysokich temperaturach.





Ceramikę można kupić na głównym targu urządzonym w Rynku oraz w stałych sklepach fabrycznych głównych producentów w różnych punktach miasta. Główne ulice z takimi sklepami to Kościuszki (tamże największe fabryki) i Zgorzelecka.

(fot. bolec.info.pl)






Na Święcie Ceramiki oprócz targów związanych z ceramiką odbywają się też oczywiście przeróżne koncerty, warsztaty, plenery, wystawy, pokazy, animacje, giełda staroci, punkty gastronomiczne - wiadomka. 

O tegorocznym plenerze ceramicznym:

Tematem 62. edycji pleneru jest SUBLIME – pojęcie obecne w historii sztuki od XVIII wieku, opisujące doświadczenie wzniosłości, które pojawia się pomiędzy zachwytem a niepokojem, pomiędzy pięknem a poczuciem niepewności wobec tego, co większe od nas. Współcześnie idea sublime nabiera nowego znaczenia: w świecie nadprodukcji obrazów i przedmiotów wzniosłość przestaje być monumentalna, a zaczyna ujawniać się w subtelnych momentach przemiany, w procesie, w kruchości materii.

W kontekście ceramiki temat ten odnosi się do doświadczenia pracy z gliną, ogniem i czasem – materiałami, które zawsze niosą w sobie element nieprzewidywalności. Wypał ceramiczny staje się tu metaforą transformacji: momentem, w którym materia przekracza swoje pierwotne granice.

Plener SUBLIME zaprosił artystów do indywidualnej interpretacji tego pojęcia poprzez realizacje powstające w bolesławieckiej ceramice – z wykorzystaniem lokalnego materiału, jego historii oraz procesów produkcyjnych jako przestrzeni refleksji i twórczej przemiany.


Równolegle trwają obchody 80-lecia przybycia w okolice Bolesławca reemigrantów z byłej Jugosławii. Mieszka tutaj mnóstwo ludzi z jakimiś korzeniami lub co najmniej tradycjami przywiezionymi z Chorwacji, Bośni, Serbii, małżeństwa polsko-chorwackie. W ciągu roku z przydomowych ogródków słychać bałkańskie śpiewy, latem odbywają się festy bałkańskie, w wielu domach i restauracjach przyjęła się na stałe kuchnia bałkańska. 

...oraz 25-lecie współpracy powiatu bolesławieckiego z niemieckim powiatem siegburgskim. Siegburg nie jest miastem wybranym do tej współpracy przypadkowo. Tak się składa, że największa grupa niemieckich przesiedleńców z Bolesławca trafiła właśnie tam.

No ale, umówmy się, dla publiki, turystów i mediów, najważniejsze jest teraz Święto Ceramiki. Nawet cukiernie wyprodukowały okolicznościowe słodkości:



O Bolesławcu jeszcze czasem opowiem. Bo to moje miasto, tutaj mieszkam :).

31 komentarzy:

  1. Niesamowite, a w mediach ani słowa o tak spektakularnej imprezie!
    Ceramika świetna, unikalna , ale i imprezy towarzyszące godne pochwały!
    Jak zwykle, bardziej doceniają ów kunszt za granicami, niż w kraju...
    Dobrze, że nam o tym opowiadasz, ciekawe to , a te rogaliki wyglądają pysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś wzmianki w mediach były, ale rzeczywiście, o podobnych imprezach dowiadujemy się przypadkiem i najczęściej pocztą pantoflową. A szkoda, bo na wiele też bym chętnie bym pojechała.

      Usuń
  2. No masz! A ja właśnie miałam się pochwalić, że mam koleżankę w Bolesławcu. Zdaje się, że trudno będzie Ci tym zaimponować 😂. Ceramikę bolesławicką uwielbiam, ostatnio stłukł mi się jeden kubek. Dlaczego jest mniej popularna w Polsce niż w innych krajach? Pewnie odstraszające ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P. S. Zachwyciły mnie te rogaliki! 🥐 🥐 🥐

      Usuń
    2. Haha :)) no tak, ja mam w Bolesławcu całkiem sporo koleżanek :). Ceny tej ceramiki faktycznie są zaporowe, po pierwsze dlatego, że to ręczna robota, wysoka jakość, no i chyba trochę te ceny winduje duży popyt wśród zamożnych klientów zagranicznych. W ciągu całego roku Amerykanie i Japończycy kupują tę ceramikę całymi koszami i kartonami.

      Usuń
    3. "Gdybym był bogaczem, dejdel didel dejdel digu digu didel, dejdel dum..."

      Usuń
    4. No niestety, na ogół to można sobie tylko pomarzyć, albo poprzestać na jednym kubku w pawie oczka ;).

      Usuń
  3. Bolesławiec, piękne miasto w pięknych okolicach. Do bolesławieckich lasów na grzyby się jeździło :)
    Na Bolesławieckie Święto Ceramiki nie udało mi się dojechać, jednakoż mam bardzo miłe bolesławieckie wspomnienia z dzieciństwa :) Ze 60 lat temu spędziłam kolonie letnie w Bolesławicach które teraz są już chyba w granicach miasta. Najbardziej zapadł mi w pamięć kamienny wiadukt i kąpiele w Bobrze niemalże pod nim. Kolonia zlokalizowana była w szkole podstawowej, prowadzano nas prawie codziennie na bolesławiecki Rynek ulicą biegnącą koło parku, w którym także spędzaliśmy czas. Prowadzano nas także dość często na cmentarz Kutuzowa, na głównej alei był pomnik, schody do niego wiodły, siadaliśmy na schodkach tych i śpiewaliśmy "Hej sokoły przybywajcie" to hej zwielokrotnione niosło się ponad mogiłami, brzmi mi to jeszcze w pamięci. Cmentarz ten traktowany był przez naszych wychowawców jak park, nawet jednej z grup podchody nocne tam urządzili. W następnych latach jeździłam na kolonie do Parowej. W trakcie tych kolonii prowadzano nas także do ceramicznych manufaktur, pokazywano linie produkcyjne i piece. Produkowano wtedy tylko brązową ceramikę, mogliśmy kupić za tanie pieniądze lekko wybrakowane odrzuty.
    We Wrocławiu dużo wzorów brązowej ceramiki pojawił się w sklepach na przełomie lat 70/80 Kupiłam sobie wtedy kilka sztuk i mam do dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A owszem, pobliskie bory dolnośląskie obfitują w grzyby i inne dobra :). O, to ciekawe, nie wiedziałam, że do Bolesławca jeździło się na kolonie. Widziałaś fajne miejsca, chociaż dzisiaj prezentują się o wiele lepiej po skrupulatnych renowacjach. Koło wiaduktu jest teraz skatepark, wzdłuż rzeki bulwary ze szlakiem spacerowo-rowerowym. Raczej nikt się tam już nie kąpie, nawet nie wiem, czy jest to dozwolone. Cmentarz Kutuzowa jest zadbany, bo uznano go za cmentarz wojenny i podlega ochronie.
      Masz rację, dawniej produkowano głównie tę ceramikę z brązowym szkliwem, taka była moda, dopiero później wrócono na szerszą skalę do tradycyjnych technik stempelkowych.

      Usuń
    2. Mój tatulo pracował w zakładzie remontującym maszyny drukarskie, pracownicy korzystali z bazy socjalnej wszystkich wrocławskich drukarń, a było ich chyba ze 4. Już nie pamiętam która z tych drukarń upatrzyła sobie okolice Bolesławca. Wpierw była kolonia w tej szkole, ale już ośrodek w Parowej należał do drukarni, otoczony on był lasami w których spędzaliśmy bardzo dużo czasu. Może dlatego tak kocham las, bo inna drukarnia miała ośrodek w Wyczółkowie a on otoczony był zielonogórskimi lasami, tam także jeździłam na kolonie :)

      Usuń
    3. W Bolesławcu też była duża drukarnia, więc może te zakłady współpracowały i stąd ta lokalizacja? Parowa - piękna wieś, w zasadzie w środku puszczy bolesławiecko-zgorzeleckiej. Ja też jeździłam na kolonie, ale na Pomorze.

      Usuń
  4. Cudownie, że jest taka impreza. A te ceramiczne wyroby są przepiękne. Zawsze jak je widzę to mam ochotę kupic wszystko od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tych targach można dostać oczopląsu od ilości i różnorodności ceramiki :).

      Usuń
  5. W Irlandii Bolesławiec jest lubiany, mam w domu kubki - kropki. Moja wnuczka pije herbatę z małego nocniczka, tak nazywa swój ulubiony. W mojej ulubionej kawiarni w Irlandii napijesz się kawy z kubka z Bolesławca :) a w toaletach są piękne bolesławickie umywalki-misy https://www.hazelmountainchocolate.com/pages/farm-to-fork-cafe
    Kiedyś się wybiorę na ten festiwal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to miło, że tam też ta ceramika jest doceniana. A Bolesławiec zaprasza! Co roku mniej więcej o tej samej porze.

      Usuń
  6. Ależ pięknie to pokazałeś/pokazałaś ❤️ Fascynujące, że coś tak mocno zakorzenionego w lokalnej tradycji jest jednocześnie polskim hitem eksportowym i zachwyca ludzi na całym świecie. Bolesławiec zdecydowanie ma się czym chwalić! A ręczna praca i te charakterystyczne stempelkowe wzory mają w sobie coś naprawdę wyjątkowego. Dzięki za tak ciekawy i pełen szczegółów wpis! 🥰

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię to zainteresowało. I mam nadzieję, że w Polsce też coraz bardziej bedzie doceniane lokalne rzemiosło, jako przeciwwaga dla masowej produkcji i chińskiego badziewia z plastiku.

      Usuń
  7. Uwielbiam bolesławiecka ceramikę mam dzbanek filiżankę miałam kubki...bo wyszły. Świetna na prezenty. A i,preza imponująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne spostrzeżenie - ta ceramika zazwyczaj doskonale się sprawdza jako prezent :). Ja sama mam w domu mnóstwo tych naczyń (kubki, miski różnych kształtów i wilekości, wazony, serwis do herbaty), ale żadnego sama nie kupiłam. A te, które kupowałam, to właśnie na prezenty.

      Usuń
  8. Ależ pięknie i wyczerpująco opisane! Nie miałam pojęcia, że bolesławiecka ceramika ma aż taką renomę na świecie. I te wszystkie tradycje, ręczne zdobienie oraz historia miasta robią ogromne wrażenie. A sama parada glinoludów wygląda obłędnie! 😍 Dzięki za tak ciekawą podróż po Bolesławcu – zdecydowanie będę czekać na kolejne opowieści o Twoim mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często nie doceniamy rodzimego rzemiosła. Cieszę się, że mogłam Ci trochę przybliżyć ten temat. Bolesławieckich opowieści oczywiście jeszcze trochę tutaj będzie :).

      Usuń
  9. Aż żałuję, że nie miałam możliwości tam pojechać.. nie mam wcale tak daleko :D
    Może na przyszły rok? Kocham ceramikę i chętnie bym obejrzała te wszystkie cudeńka ;) Dziś idziemy do Muzeum Porcelany! Tam też jest część ekspozycji z Bolesławca :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem po prostu przegapiam jakieś imprezy, też żałuję. Ale wydaje mi się, że za mało są reklamowane.

      Usuń
    2. Dokładnie! Trzeba by było sprawdzać chyba na bieżąco media społecznościowe danego miasta.. ale mi się nie chce :D

      Usuń
    3. ...zwłaszcza że trzeba by sprawdzać nie tylko swoje miasto... człowiek by nie wyszedł z tego internetu...

      Usuń
  10. Te słodkości mnie kupiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazałam to jako ciekawostkę, ale sama raczej bym tego nie zjadła. No ale nie każdy lubi to samo. Ja jednak wolę ceramikę :).

      Usuń
  11. O kurczaczki! Jest co oglądać!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie byłam, ale chciałabym się kiedys wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna okazja nadarzy się mniej więcej za rok o tej samej porze, czyli w drugiej połowie sierpnia :).

      Usuń

Jeśli Twój komentarz nie pojawił się od razu, to niestety wina nowej (gorszej) wersji bloggera, który z nieznanych mi powodów wrzuca niektóre komentarze do spamu - ale nie martw się, na pewno go znajdę i opublikuję :).