środa, 9 września 2026

Rysunki.

Pod poprzednim postem przeczytałam ciekawy komentarz na temat naszego stosunku do sztuki. I do tego niniejszym nawiążę, bo znowu mnie naszło na rozważania. Wiadomo, że niewiele osób odebrało solidne przygotowanie do odbioru sztuk plastycznych czy muzyki. Więc jeśli ktoś nie ma wiedzy, a do tego nie ma też wrodzonej wrażliwości, to czasem nie odróżnia kiczu od dzieła sztuki. Abstrahuję tutaj od kwestii co kto kupuje i sobie wiesza w domu, bo nikomu nic do tego, jak dom nie jego. Chodzi mi jednak o te różnice w odbieraniu, odczytywaniu i odczuwaniu obrazów czy też utworów muzycznych, czy sztuk innych. 

Przez prawie całą podstawówkę uczyłam się grać - grałam przede wszystkim na mandolinie, mandoli i banjo, później jeszcze trochę na gitarze klasycznej, przy okazji próbowałam też na basie i saksofonie. Po pierwszych latach nauki grałam już w takiej małej orkiestrze mandolinowej, z sekcją rytmiczną, skrzypcami i saksofonami oraz wokalistką. Po maturze zakumplowałam się z chłopakami z jazzbandu, przesiadywałam na ich próbach, jeździłam na koncerty i różne chałtury. A jeszcze później moje dzieci pobierały naukę gry na fortepianie, więc też próbowałam :). I nie zapominajmy, że przez jakiś czas śpiewałam w szkolnym chórze, aż sama nie wierzę, bo w ogóle nie uważam siebie za osobę muzykalną... no hmmm... 

No i tak: wirtuoz to ze mnie jednak nie wyrósł, ale poznałam muzykę, można powiedzieć, że od podszewki. I to jest ogromne bogactwo, dzięki któremu zupełnie inaczej słucham muzyki niż ktoś, kto nigdy na niczym nie zagrał, nie był na próbach, nie przyglądał się i nie przysłuchiwał jak się to wszystko ze sobą zgrywa, dlaczego w ogóle te próby tak długo trwają, co i dlaczego się tam poprawia, żeby dobrze razem brzmiało. I chociaż nie jestem wielbicielką na przykład muzyki symfonicznej, to czasem słucham i ogromnie podziwiam tych ludzi - każdego z osobna i wszystkich razem. A ktoś, kto potrafi taką muzykę napisać... to jest dla mnie w ogóle kosmos. Wyobrazić sobie i usłyszeć w głowie cały utwór rozpisany na kilkadziesiąt instrumentów, zanim ktokolwiek cokolwiek zagra. Niesamowite.

Podobnie jest z malarstwem - są ludzie bardziej wrażliwi, wyczuleni na piękno, ale większość odbiera dzieła wizualne dość powierzchownie i nie zawraca sobie głowy książkowymi definicjami i fachowymi opiniami krytyków. Jeden lubi mocne kolory, więc spodoba mu się wszystko, co krzyczy kolorami, inny kocha idylliczne widoczki, więc tylko takimi będzie się zachwycać, niezależnie od rzeczywistej wartości artystycznej obrazu. Odbiorca bardziej wyrobiony, który ma większą wiedzę o malarstwie, albo twórca, który sam próbuje walczyć z oporną malarską materią, mają zwykle bardziej dojrzałe, wyrobione podejście, oceniają dzieło w znacznie szerszym kontekście. I już dalej nie będę się nad tym rozwodzić. Ale co z tego wynika? A no to, że co człowiek, to inne spojrzenie na sztukę - i temat nie ma końca.

To wszystko jednak nie ma znaczenia, kiedy spodoba nam się jakiś obraz, dajmy na to. I chcemy go kupic i sobie w domu powiesić. I trzeba go po prostu kupić i się nim cieszyć. Bo sztuka ma być dla nas, dla naszej przyjemności. No, chyba że chodzi o zaimponowanie sąsiadom czy gościom... ale to już inna bajka... A jeszcze całkiem inna historia to chęć zrozumienia sztuki. Bo dlaczego ten a nie inny obraz jest dziełem sztuki, a inny za taki nie uchodzi? Może więc czasem warto zainwestować w coś, co niekoniecznie nas uwiodło od pierwszego wejrzenia, ale wisiało na wystawie i ktoś znający się na rzeczy dobrze się o tym wypowiedział...? Powiesić we własnym salonie i przyglądać się, aż się zrozumie, poczuje, pokocha.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o gadanie o sztuce, nie będę już dalej przynudzać. 

Teraz krótki pokaz rysunków wygrzebanych z szuflady. Dawno temu uwielbiałam rysować ołówkiem, potem pokochałam piórko z tuszem, a jak się pojawiły cienkopisy, to namiętnie bazgrałam cienkopisami. Coś tam się uchowało, niektóre gdzieś kiedyś na blogu pokazywałam.

Takie tam bazgroły. Zdjęcia czemuś wychodzą nieostre, sorry, a jeszcze dzień jakiś pochmurny się zrobił... Można kliknąć na zdjęcie, wtedy lepiej widać szczegóły.






To poniżej to najpierw były szkice znalezionej w ogrodzie małej ptasiej czaszeczki. Potem dorysowałam bluszcz, dopasowałam sentencję, no i się zrobiła taka grafika:


Była faza na rysowanie sów:





Ptasie tematy zawsze mnie pociągały, tutaj było ćwiczenie rysowania piórek, gniazdek itp. (tych piórkowych rysunków mam sporo):



Po pożarze Notre Dame w Paryżu naszło mnie na rysowanie katedry i jej detali, oczywiście na podstawie zdjęć:








Było trochę mandali, bo też miałam taką fazę na mandale, ich rysowanie było jak medytacja:


One są dość spore, średnica około 30 cm. Znowu kiepskie zdjęcie, więc jeszcze próba zbliżenia:



Nadziubałam się tego wtedy... ale były to świetne sesje terapeutyczne w okresie przebodźcowania pracą. Po to zresztą głównie wymyślono mandale - ważniejszy był proces tworzenia, niż ostateczny efekt wizualny. Tworzenie mandali, a następnie niszczenie (jako droga transformacji praktykującego) w buddyzmie tantrycznym jest uważane za rodzaj medytacji.
Później jeszcze rysowałam mandale złotym cienkopisem na czarnym papierze. Są gdzieś na blogu.

No i powinnam gdzieś mieć całą teczkę z rysunkami koni, ale licho wie, gdzie się ona zapodziała, znalazłam tylko kilka sztuk:


********
Takich różnych rysunków, akwareli, kolaży itp mam sporo, ciągle mówię, że je oprawię i powieszę, ale potem odkładam, bo zawsze coś innego wejdzie w paradę... Wszystkich wieszać nie będę, ale konie, sowy i NotreDame koniecznie.

********

APDEJT

Nie aktualizuje się dziadostwo już od kilku dni. Obczajam wordpress. Tak tylko uprzejmie donoszę. Trzeba się szykować do przeprowadzki. Nie mam teraz czasu, żeby się przysiąść, ale do końca miesiąca to ogarnę. Howgh.


********

46 komentarzy:

  1. Denerwuje mnie blogger, jak sprawdzam nowości, to nie ma, a po kilku dniach nagle nowy/stary wpis.
    Na sztuce ani muzyce ambitnej nie znam sie, choć latami śpiewałam w chórze, na pewno wolę posłuchać Moniuszki, niż Pendereckiego.
    Twoje prace są SZTUKĄ, każdą grafikę chętnie powiesiłabym na ścianie u siebie!
    Ja miałabym problem z pokolorowaniem tych mandali, a Ty je rysujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nawet zaczęłam szukać alternatywy dla bloggera, bo to naprawdę nie wygląda dobrze...
      To rysowanie mandali bardzo mnie w tamtym czasie wciągnęło, mogłam rysować godzinami. Doskonały sposób na psychiczny detoks :).

      Usuń
  2. Ależ piękny i osobisty wpis! ❤️ Uwielbiam takie „wygrzebane z szuflady” skarby, bo mają w sobie coś więcej niż tylko walor artystyczny — przechowują kawałek życia, emocji i czasu, w którym powstawały. Szczególnie zachwyciły mnie ptasie motywy, sowy i Notre-Dame, choć mandale również mają w sobie niezwykły klimat. I bardzo podoba mi się Twoje spojrzenie na sztukę — że można ją poznawać, próbować rozumieć, ale ostatecznie najważniejsze jest to, co w nas wywołuje. A te „bazgroły”? Jeśli tak wyglądają bazgroły, to ja zdecydowanie poproszę o więcej takich bazgrołów! 😊🖤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że podobają Ci się moje rysunki :).

      Usuń
  3. Jestem pod wrażeniem - fantastyczne "bazgroły". Bardzo ładne szkice, mandale.
    Od 3 dni blogger nie pokazuje żadnych wpisów na blogach, więc na piechotkę sprawdzam każdy blog, który obserwuję.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, blogger zupełnie się popsuł, przykra sprawa...
      Miło mi, że podobają Ci się moje bazgroły :). Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. A propos odbioru sztuki. Coś w tym jest. Ja chyba tak od drugiej klasy szkoły podstawowej uczyłam się grać na pianinie. Przez wiele lat chodziłam na poranki muzyczne dla dzieci w Filharmonii Narodowej, a później na koncerty dla dorosłych. Do ćwiczeń się nie przykładałam, ale przynajmniej osłuchałam się z muzyką i słuchanie nie sprawia mi problemów, wiem co i jak. Natomiast w przypadku malarstwa często myślę sobie, że gdybym miała jakąś wiedzę, to mogłabym bardziej instensywnie podziwiać, przeżywać.
    A Twoje "bazgroły" są przepiękne. Podziwiam za wytrwałość w ich tworzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Wiesz, jak moi synowie w dzieciństwie wyrażali nagłą chęć nauki grania na pianinie, jazdy konnej czy nauki tańca, to natychmiast im to organizowałam, bo właśnie po swoich doświadczeniach wiedziałam, że nawet jak nie osiągnie się biegłości, to coś tam w człowieku z tego zostaje.

      Usuń
  5. rysunki, grafiki, mandale świetne :-) oprawiaj i wieszaj. a nawet wystawiaj. koniecznie.
    blogger mnie osłabił, aż mi się nie chce...myśleć o kolejnym zaczynaniu gdzieś indziej.
    najpierw zrobię kopię zapasową, booo te masowe problemy, które występują od sierpnia niczego dobrego nie wróżą...czytam, że wywaliło w kosmos wiele blogów, zdjęcia są problemem, no cusz serwery to jest powoli problem. i możliw, że cel. chciałabym zachować swoje wpisy. głownie. i też przyglądam się innym platformom.
    smutne to i mnie niepokoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo :). Ostatnio jednak trochę się na mnie zwaliło niespodzianek i na wszystko znowu brakuje czasu. Ale kiedyś to ogarnę.
      Wczoraj szperałam też po internetach w kwestii tych awarii na blogspocie. I doszłam do wniosku, że nie chce mi się z tym walczyć ani czekać na łaskę gości od IT z gugla. Bo znowu im się coś spierniczy. Na reddicie piszą, że guglowi ten blogger się nie opłaca, dlatego go olewają. Więc idę do konkurencji. Wiem już z grubsza jak się przenieść na wordpress, tylko potrzebuję na to wolnej dłuższej chwili, a z tym właśnie teraz krucho, a za tydzień wyjeżdżam. Więc po powrocie, nieodwołalnie, przeprowadzka.

      Usuń
    2. przenosisz cały blog?
      na wordpress?
      ja też dopiero pod koniec września będe miła chwilę . to poczekam na ciebie, znaczy Ty pierwsza :-)
      Apropo,s odbioru sztuki jeszcze, jakie to jest ważne, żeby ta Historia Sztuki była w szkole i to na dobrym poziomie...jakie to jest cholernie ważne. ilu dzieciakom otworzy oczy, i wrażliwość dobrze opowiedziane dzieło sztuki, dobrze opowiedziana historia o artystach... Napisałam program autorki, do Edukacji teatralnej. kazali przerobić na formę bezpłatną ...gnoje. ale prowadziłam kilka dobrych lat. komu to przeszkadzało? dzieci miały ogrom wyjść do filharmonii, kina, teatru... potem porobiły sie problemy z tymi wyjściami.
      wiesz Sztuko jesteś uzdolniona, uspakaja cię to, rozwija, ciągnie cię, masz fundament, ..ale czy rzeczywiście studiowanie malarstwa dziś daje satysfakcje, korzyści, pieniądze...spełnienie. ??? i utrzymanie?? czy warto być profesjonalnym artystą???

      Usuń
    3. Owszem, taki jest plan, przenieść blog na wordpress. Teorię ogarnęłam, ale wiadomo, że w praktyce to nie będzie jeden klik, tylko trzeba spokojnie nad tym posiedzieć, więc potrzebuję spokojnego dnia, żeby się nic nie skaszaniło. Jak operacja się uda i pacjent przeżyje, to opiszę proces :).
      W ogólniaku miałam profesorkę od sztuki taką prawdziwą artystkę, ona bardzo wierzyła w mój talent i mówiła mi tak: "albo się wybijesz, będziesz artystką i wtedy będziesz żyć ze swojego malarstwa, albo będziesz musiała na życie zarobić inaczej - dobrze wyjść za mąż, robić jakieś chałtury, albo uczyć w szkole tak jak ja". To tak w temacie czy warto być profesjonalnym artystą. Nie wiem, co by było, gdybym poszła na wymarzone studia na ASP, na pewno całe moje życie byłoby inne, ale czy lepsze?
      Natomiast co do szkoły i uwrażliwienia młodzieży na odbiór sztuki - dzięki tej profesorce mam też porównanie jak zupełnie inaczej wyglądają lekcje z kimś, kto tę sztukę sam tworzy, żyje nią, niż z kimś, kto po prostu sobie wymyślił, że będzie uczył dzieci plastyki, a sam tego nie czuje. Ta pani nie musiała, ale organizowała nam spotkania z artystami, przygotowywaliśmy z nią wystawy obrazów i to były okazje do nieformalnych pogawędek z twórcami, opowiadała nam nie tylko to, co w podręcznikach, ale co sama widziała, znała, czuła, różne takie rzeczy poza programem. Ze mną w ogóle pracowała indywidualnie, dużo by opowiadać. I po maturze, w klasie, gdzie chyba tylko ja byłam zafascynowana sztuką, w zasadzie wszyscy jednak mówili o niej z uznaniem, jak ona dużo nam przekazała. To jednak była zasługa tej konkretnej osoby, a nie oficjalnego programu.

      Usuń
    4. Nie wiem, czy dobrze tam odczytałam, ale chyba nie ma już darmowych blogów na wordpressie.

      Usuń
    5. na wordpress.com są bezpłatne (z możliwością dokupienia dodatkowych funkcji), a na wordpress.org są płatne. Ale ja nie szukam bezpłatnych, mogę zapłacić, to nie są duże pieniądze. Napiszę o tym szczegółowo pod koniec września, teraz nie mam czasu na tę operację :).

      Usuń
  6. Jezusiemaryjo! Jaki Ty masz talent!!! Bardzo chciałam malować, ale bozia nie dała. Chciałam grać na skrzypcach, ale rodzice nie dali. W końcu odkryłam swoje powołanie i siedzę sobie w mojej poetyckiej niszy, dopieszczając kolejne tomiki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro chciałaś malować, to znaczy, że bozia dała, tylko może zabrakło Ci determinacji? Ja chciałam malować, bozia dała, ale rodzice nie dali. A potem to się potoczyło... teraz sobie jednak wracam do tego, co lubię. Fajnie, że znalazłaś sobie jednak jakąś pasję, w której się spełniasz. Najważniejsze, że Cię to uszczęśliwia :).

      Usuń
    2. Co Ty, nie umiem malować, próbowałam, chodziłam na warsztaty do BWA. Twój talent jest PRZEOGROMNY ❗Oczy wychodzą mi do wierzchu!

      Usuń
    3. No to bardzo mi miło, że tak Ci się podoba, i dziękuję :))).

      Usuń
  7. Ton, co jest na czasie, nadaj celebryci.
    Ludzie chętnie wydadzą kilka stówek na alkohol, paznokcie, poliestrowe nowości z sieciowki , niż na obrazek kupiony u artysty. I wiszą potem na ścianach reprodukcje z Ikei. Może niektórzy by coś tam i kupili, ale boją się krytyki, że to kicz i tandeta, że lepiej już niechby ta reprodukcja... chociaż oczy się nie wykrwawią nikomu.
    Ponadto powszechne jest przekonanie, czy to dotyczy artysty, czy rzemieślnika - tyle pieniędzy? Ale za co ? Za te parę machnięć ręką? Przecież gdybym tylko miała/ miał : ..... i ...., to bym sam/ sama, nawet jeszcze lepsze.
    Nie znam wielu ludzi, którzy po uczelniach artystycznych robią to, co lubią. Wyjątkiem jest człowiek (, który skończył , kiedy ja przybyłam, )tę samą szkołę średnią- profesor ASP Zygmunt Łukasiewicz specjalizujący się w tkaninach artystycznych. Autor wielu wystaw w kraju i za granicą. Cieszę się, że jako absolwent zaglądał do szkoły i było mi dano Go poznać.
    Mam Twoje prace i jestem z nich bardzo dumna. Doceniam kunszt, staranność wykonania , pomysł.
    Z tych tu zaprezentowanych ,niesamowite wrażenie na mnie wywołują te czaszki. Taka kwintesencja życia - po tobie tylko kości wśród roślin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taniość, dostępność, tak, to smutny obraz preferencji zakupowych w rozmaitych dziedzinach. Co ciekawe, często te same osoby, które wydają ciężkie pieniądze na samochody, domy itp, dekorują wnętrza tanim badziewiem. Co do reprodukcji... sama nie wiem, nie można chyba generalizować, bo jak ktoś nie ma jakiegoś zmysłu artystycznego, to może czasem lepiej, jak powiesi sobie dobrą reprodukcję van Gogha czy innego Rembrandta, niż pozłacaną szmirę spod chińskiej sztancy. Przynajmniej patrzy na przykład dobrego malarstwa.
      Mam trochę znajomych, którzy po studiach artystycznych robią to, co lubią, nadal w tej samej dziedzinie, i nawet odnoszą sukcesy. Muzycy, plastycy. Ale bywa odwrotnie. A mam też takich znajomych, którzy żadnych artystycznych uczelni nie pokończyli, ale mieli artystyczną pasję i talent, który szlifowali, no i teraz wciąż działają w tych obszarach, z całkiem niezłymi efektami. No cóż, różnie bywa.

      Usuń
  8. Małgosiu, jesteś wielką artystką. Twoje rysunki są piękne. Jak Ty wspaniale chwytasz proporcje, operujesz kreską pokazując głębię. Konie, czaszka i architektura - wszystko idealne. Nie potrafię tak. Konie jak osły, poprzechylane budynki, dłonie jak u Barnapapy - to często mi wychodzi, gdy mam się zmierzyć z realizmem.
    Kolejne postanowienie - ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć!
    W szkole podstawowej jest wprowadzony podział sztuki na ludową, popularną i elitarną. O ile obok dwóch pierwszych nie ma większych dyskusji, to przy elitarnej wybuchają. Jeju, jak ja to kochałam. Szczególnie ten wniosek, że czasami ta elitarna jest taka śmieszna dla przeciętnego odbiorcy, że są dzieła, które przez to zapadają w pamięć wszystkim, bo krytycy sztuki potrafią wywindować je na piedestał. I co zawsze mnie dziwiło - studenci sami podają przykład "Komedianta" Cattelana. Co prawda nie znają tytułu, ale hasło "banan na ścianie" znają:)
    Blogger bardzo mnie denerwuje. U mnie "wysiadło" wiele jego funkcji - publikowany post pojawia cię po bardzo długim czasie, nie działa lista czytelnicza, przez co nie widzę nowych postów na innych blogach, mam problemy z odpowiedzią na komentarz - raz się pojawia, innym razem nie. Sprawdzałam na wielu urządzeniach bo myślałam, że to problem z komputerem. Cały czas mam myśl - pora się zwijać.
    Zrobiłam błąd, bo wszystkie zdjęcia moich prac mam tylko na blogu. Jedynie założyłam foldery do tych malowanych.
    Małgosiu, serdecznie Cię pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja tutaj oczywiście na ogół pokazuję tylko te lepsze prace :). Mnóstwo rysunków idzie do kosza, obrazy po wiele razy przemalowuję całkowicie. Najgorzej jest, jak mam dłuższą przerwę, potem zaczynam jakby od początku, ręka musi się wyćwiczyć, rozruszać, nabrać lekkości. Może teraz, na emeryturze, będzie na to więcej czasu.
      Z bloggerem wszyscy mają problem, bo to jest awaria ogólnoświatowa, a jego twórcom i administratorom nie bardzo na nim zależy, bo się im nie opłaca. Dlatego całkiem serio przymierzam się do przeprowadzki na wordpress, zabiorę się za to po powrocie z wyjazdu urlopowo-zdrowotnego.
      Dziękuję Ci za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  9. Mam cichą nadzieję że takie wielkie korpo jak google jakoś ogarnie bloggera. Bo podobne cyrki dzieją się na ich innych "produktach"... Zobaczymy.
    A szkice śliczne! Świetnie potrafisz uchwycić cienie i proporcje, niejeden z nich bym oprawiła w ramkę :D Dawno nie szkicowałam. Tłumaczę sobie to brakiem czasu, ale nazywajmy rzeczy po imieniu: zwyczajne lenistwo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jednak inne pasje, a trudno spełniać się jednocześnie we wszystkim, co się lubi.
      Z bloggerem nie mam nadziei, bo google po prostu nie jest nim za bardzo zainteresowane, podobno im się nie opłaca. Wolałabym coś zapłacić, niż zajmować się przenosinami na inną platformę, no ale googlowi jakoś nie przyszło na myśl, żeby zaproponować użytkownikom jakąś drobną opłatę. Są owszem konta płatne, ale raczej przeznaczone dla firm i obwarowane różnymi skomplikowanymi wymogami, więc nie dla zwykłych blogerów.

      Usuń
    2. Może faktycznie masz rację i trzeba będzie pomyśleć o przeniesieniu? Sama jeszcze nie wiem co o tym myśleć :D

      Usuń
    3. Ja straciłam nadzieję, bo kłopoty się ciągną od dłuższego czasu, nie będę czekać aż to całkiem padnie.

      Usuń
  10. Zajrzałam do Ciebie dzięki komentarzowi, który u mnie zamieściłaś, przeczytałam parę postów i wsiąkłam, bez wątpienia zostanę tu na dłużej. Podoba mi się to, co i jak piszesz, wiec nie mogę sobie odmówić wyrażenia opinii. Bez wątpienia jesteś osobą o wielu talentach, sam fakt, że grasz na kilku instrumentach, a do tego rysujesz i malujesz, że nie wspomnę o łatwości pisania, jest naprawdę imponujący. Twoje grafiki są bardzo udane, masz ładną delikatną kreskę, mnie oczarowała ta z czaszką ptaka, może dlatego, że mamy dwie takie czaszki w domu a może z powodu kompozycji, tak czy inaczej skradła mi serce. Co do rozważań o sztuce — też czasem piszę takie dywagacje na temat, ponieważ nie mam w tej dziedzinie żadnego przygotowania, więc wypowiadam się jedynie z mojego punktu widzenia. Za to lubię czytać opracowania i mam trochę książek, ale osobiście sztukę odbieram przez pryzmat emocji, które we mnie budzi. Oczywiście nie chodzi o to, że coś jest "ładne" raczej szukam tego, co przemawia do mojej podświadomości i wyciąga z niej rzeczy głęboko ukryte. Podobnie jest z muzyką, chociaż mam dwa ukochane gatunki — muzykę baroku i folkową, jednej i drugiej mogę słuchać bez końca. Co ciekawe, moje kotki też to lubią, teraz wzięłam się za edukację Barwinka, który jest u nas od niespełna trzech miesięcy a w sumie ma chyba cztery z kawałkiem, biorę go na kolana i razem słuchamy arii operowych. Trochę się rozpisałam jak na pierwszą wizytę, ale dodam jeszcze jedną uwagę co do kiczu. Otóż kicz, jaki jest, każdy widzi, ale ja mam do niego osobisty sentyment, bo trochę go oswoiłam, a nawet polubiłam, a to, co oswojone przestaje być groźne. Kiedy mieszkałam we Włoszech, zakochałam się w takich jarmarcznych pamiątkowych ściereczkach do naczyń, gdzie jest przedstawiony kawałek mapy regionu, charakterystyczne budowle i lokalne stroje albo produkty. Z moich podróży zawsze przywoziłam sobie taką, więc sporo ich się nazbierało przez te lata. Druga rzecz, którą uwielbiam to XIX wieczne i z początku XX wieku drukowane święte obrazki do wieszania na ścianę, jakie czasem można zobaczyć w skansenach. Jednak gołym i wpółubranym paniom na łące w grubych złotych ramach mówię stanowcze nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Elu! Bardzo Ci dziękuję za obszerny komentarz :). Ogromnie mi miło, że zaciekawiło Cię to co ja tutaj wypisuję. Jeśli chodzi o sztukę, to nie jestem znawczynią, mam skromną wiedzę i tylko tak zwane zamiłowanie. Sama lubię coś tworzyć, ale jestem totalną amatorką. Podobają mi się różne rzeczy, a te moje upodobania zresztą też zmieniają się, ewoluują. Muzyką barokową byłam zafascynowana w czasach licealnych (Bach! - mogłam słuchać na okrągło), ale później wsiąkłam w jazz i to w zasadzie jest ten rodzaj muzyki, który kocham najbardziej. Do kiczu mam teraz inny stosunek niż dawniej, kiedy nim niemal pogardzałam. Zresztą trzeba oddzielić sztukę na przykład ludową czy tzw. prymitywną, od totalnego komercyjnego badziewia spod sztancy, bo oczywiście tego ostatniego nigdy nie zaakceptuję. Ale sztukę prymitywną doceniam coraz bardziej, zwłaszcza wczytując się w biografie jej twórców, przyglądając się szczegółom itd. Bo czasem coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się brzydkie, przy bliższym poznaniu okazuje się być czymś wspaniałym i wyjątkowym.

      Usuń
  11. Piękne rysunki!!!❤️‍🔥❤️‍🔥❤️‍🔥

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też zastanawiamsię nad tym, co dzieje się ba bloggerze i mam złe przeczucia. Jakie piękne szkice, bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Małgosiu 🥰
    Muszę przyznać że jestem szczerze zachwycona Twoimi rysunki. Bardzo delikatne, dopracowane. Po prostu piękne.
    A blogger rzeczywiście ostatnio coś szwankują 😏
    Udanej końcówki września 😘

    OdpowiedzUsuń
  14. Z uwagą przeczytałam Twoje przemyślenia... czuję podobnie ;) także mam wielki szacunek i podziw dla tych, którzy potrafią skomponować muzykę... Co do wieszania obrazów w domu - mam kupione 4 obrazy, każdy z nich (mimo, że patrzę na nie już ponad rok) zachwyca mnie nieustannie ;) z przyjemnością "upoluję" w przyszłości więcej obrazów do domu... To, że mogę zobaczyć każde pociągnięcie pędzla, oglądać obraz o różnych porach dnia... - to jest magia, ta "interakcja" z obrazem ma w sobie jakąś energię, coś niematerialnego ;)
    Tworzysz i pokazujesz wspaniałe rysunki... podziwiam w szczególności te z architekturą... :) I te konie - czuję ekspresję i ruch gdy na nie patrzę... :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa, ogromnie się cieszę, że spodobały Ci się moje rysunki :). Trafna uwaga o interakcji obrazami. Obcowanie z oryginalnym obrazem to jednak zupełnie co innego niż oglądanie reprodukcji. Pozdrawiam Cię serdecznie, Justynko!

      Usuń
  15. To, co dla jednych jest bazgrołami, dla innych będzie dziełem sztuki. Podobnie jest z muzyką - nie każdy gatunek każdemu pasuje. Mnie się na przykład podobają Twoje rysunki, dużo w nich "Ciebie". Szczególnie urzekły mnie te sowy, ale może dlatego, że od zawsze uwielbiałam te ptaki. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie mi miło, że spodobały Ci się moje rysunki, to bardzo motywujące :). POzdrawiam serdecznie!

      Usuń
  16. Piękne prace ! Od razu widać artystyczną duszę. Tu trochę instrumentów, tu malowanie. Artyści tak mają ;) Wiem z autopsji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :))). A ja wciąż czekam na pokaz Twoich dzieł :).

      Usuń
  17. Zachwycające! Te szczegóły i precyzja... Masz ogromny talent. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak dobrze, że Twoje rysunki ocalały. W życiu każdego malującego są różne etapy i różne techniki, warto je ocalać, Twoje zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Masz rację, Basiu - czasem znajduję swoje stare prace i sama się dziwię, że akurat coś takiego kiedyś stworzyłam :).

      Usuń

Jeśli Twój komentarz nie pojawił się od razu, to niestety wina nowej (gorszej) wersji bloggera, który z nieznanych mi powodów wrzuca niektóre komentarze do spamu - ale nie martw się, na pewno go znajdę i opublikuję :).