piątek, 15 września 2017

Et in Arcadia ego.

Szkic z czaszeczką, prezentowany dwa wpisy temu (tutaj - klik), żeby stać się pełnoprawnym rysunkiem, wymagał dopracowania. 
Przez kilka dni nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Myśli krążyły wokół jakichś epitafiów, ale odpierałam pomysł wykorzystania najbardziej narzucającego się "memento mori", bo w odniesieniu do ptasiego szkieleciku wydawało mi się to zbyt sztampowe i niezupełnie jednak na miejscu. 
Ptaku - pamiętaj o śmierci?! Bez sensu. 
Podobnie jak personifikacje śmierci i tak dalej. Bez przesady.

I w końcu przypomniał mi się obraz, a właściwie to kilka obrazów, z odpowiednią inskrypcją. Wkomponowałam więc napis, oplotłam tu i ówdzie pędami bluszczu, no i tak to wygląda:




No dobra, nie jest to nadzwyczajnie zaprojektowany obrazek, bo jak wiecie (jeśli czytaliście wpis z czaszeczką), pierwotnie to był tylko roboczy szkic, zwykłe ćwiczenie rysowania z natury jednego rekwizytu, w różnych ułożeniach i w różnym oświetleniu. A więc układ jest dość przypadkowy. 
Przyszło mi jednak na myśl, że mogłabym ten rysunek jakoś uzupełnić i spróbować stworzyć z tego jakąś kompozycyjną całość.

To trochę jak z gotowaniem, kiedy w lodówce oprócz światła prawie nic nie ma, w spiżarce wiatr hula, a trzeba jakiś obiad upichcić. Zazwyczaj wtedy wychodzą mi najfajniejsze potrawy :). 
Mam na myśli - nie, że ten obrazek jest super - ale że kreatywność mi się uruchomiła i w sumie miałam dobrą zabawę :).

Z grubsza wiedziałam, że chcę tam umieścić napis porośnięty jakimś bluszczopodobnym pnączem. Brakowało mi tylko odpowiedniej sentencji... I nagle mnie olśniło - przypomniał mi się ten oto obraz siedemnastowiecznego włoskiego malarza Guercino, przedstawiający pasterzy przyglądających się czaszce leżącej na kamiennej płycie z napisem "Et in Arcadia ego":

źródło
Nieco później podobnego motywu i tych samych słów użył w swoich dwóch obrazach francuski malarz Nicolas Poussin. Oto jeden z tych obrazów, przedstawiający trzech pasterzy i kobietę - wszyscy oni oglądają grób, na którym jest ten właśnie napis - "et in Arcadia ego":

źródło
ET IN ARCADIA EGO - co oznacza ta łacińska inskrypcja? Dosłownie, słowo po słowie: i w Arkadii ja (jestem). 
Istnieją dwie interpretacje znaczenia tego zdania. Można je tłumaczyć jako "i ja żyłem w Arkadii", co znaczyłoby, że zmarły był niegdyś szczęśliwym człowiekiem, a jednak i jego życie skończyło się śmiercią. Czyli typowe epitafium.
Albo druga wersja - "ja jestem także w Arkadii", prawie identyczne z dosłownym tłumaczeniem) - jako słowa spersonifikowanej śmierci, która przypomina, że nawet w krainie szczęścia nie żyje się wiecznie.
Skłaniam się zdecydowanie ku tej drugiej interpretacji, wydaje mi się bardziej poprawna gramatycznie i zarazem niosąca mocniejszy przekaz.


Ptak, istota, która wydaje nam się taka wolna i szczęśliwa, też nie może uciec przed śmiercią...

I w ten sposób uważam temat czaszeczki za wyczerpany.

Kolorystyka B&W trochę mnie już nuży, świerzbią mnie palce żeby pomalować trochę olejami, a niedawno oglądałam piękne pastele i zatęskniłam też za tą techniką... 
No i łąka, moja wakacyjna "modelka" - przebiera się powoli w jesienne szatki i jest równie piękna jak w lecie, choć zupełnie inna :). Nic, tylko malować!
*****

31 komentarzy:

  1. Wyszła Ci naprawdę świetna grafika. Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A trochę się bałam, że posypią się słowa krytyki... Dziękuję za życzliwe przyjęcie tego rysuneczku :).

      Usuń
  2. I tak z prawie przypadkowego szkicu powstał obraz(ek) niezwykle symboliczny i refleksyjny. Masz sporą wiedzę na temat sztuki i potrafisz ciekawie opowiadać. Osobiście lubię kolorystykę B&W, takie prace mają zupełnie inną siłę przekazu od tych barwnych. Są bardziej surowe i mocniej akcentują temat. No ale jesień coraz bardziej kolorowa więc czekam na kolejną odsłonę łąki.
    Miłego weekendu Małgosiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Ewo za miłe słowa :). Ja też B&W, ale tak od czasu do czasu. Teraz stęskniłam się za kolorami i w ogóle za przepiękną złotą polską jesienią. Dzisiaj niestety u nas zimno, ale mam nadzieję, że będzie jeszcze trochę ciepłych wrześniowych dni i uda się pomalować trochę w plenerze :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się Twoja praca :) ma w sobie to coś! W pełni zgadzam się z tym co napisała Ewa

    OdpowiedzUsuń
  4. Zatem kochana maluj, nie ważne która techniką ale maluj. podoba mi się wykończenie szkiców. Co prawda sentencji ogólnie nie lubię bo mi się przejadły ale bluszczyk jest "mniam".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiadasz, że bluszczyk jest ok? - to się cieszę, bo miałam wątpliwości czy zostawić go na tym etapie, a nie chciałam przesadzić ze szczególikami :).

      Usuń
    2. Jeśli jeszcze coś dodasz do bluszczu to przejmie on dowodzenie w kompozycji a nie jest jej głównym tematem. Jest teraz tak, że każda kolejna kreseczka może załamać równowagę sił.To jest moje zdanie jak patrzę na cały obrazek. Następną razą proponuję jednak motyw przewodni nieco wysunąć na prowadzenie, trochę jak wokalistę zespołu.

      Usuń
    3. Dokładnie tak samo myślę, ale tutaj obrazek powstawał trochę przez przypadek z roboczego szkicu - nie chciałam już majstrować przy samych czaszeczkach, chociaż kusiło mnie, żeby je nieco wzmocnić mocniejszą kreską. Bluszcz miał być trochę bledszy, słabiej zaznaczony, ale jakoś tak wyszło - odrobinę za mocno go wycieniowałam, a cienkopis to nie ołówek, wymazać go trudno :) - dlatego właśnie napisałam wyżej, że miałam wątpliwości co do ostatecznego wyglądu, czy się ten bluszcz za bardzo nie wybija. Czyli z grubsza rzecz biorąc myślę podobnie jak Ty - to był ostatni moment, żeby ten bluszcz już zostawić w spokoju, ewentualnie jeszcze dopracować czaszeczki, ale wolałam już nie ryzykować, że całkiem to spapram :).

      Usuń
    4. Jak pisałaś to spontaniczna praca i niech tak zostanie. Na przyszłość będziesz miała odnośnik. Zawsze się czegoś uczymy i to jest fajne.

      Usuń
  5. Jestem po wrażeniem - obrazka, Twojej wiedzy i pisania :) Mnie całość BARDZO się podoba - uważam, że wszystko jest fajnie dopasowane - choć nie mam wiedzy z zakresu rysunku / sztuki itp. ;) Sentencja - dobrana idealnie... Podoba mi się ta wersja "i ja jestem w Arkadii" - ale interpretuję ją inaczej, jak dla mnie chodzi o to, że "i ja dołączyłem do tej krainy szczęśliwości, tak jak wielu przede mną i teraz jest mi tam dobrze" :) ale może się mylę ;)
    Twój post bardzo mi się podoba - skłania do myślenia, a do tego przyjemnie się go ogląda i czyta :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i w sumie fajnie, że każdy może to po swojemu zinterpretować :). Bardzo dziękuję za miły komentarz, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. wspaniały post, zanim podałaś znaczenie sentencji sama to wyszukałam (nie dokończywszy czytania Twojego postu- z wrodzonej ciekawości poszukiwania, hehe)... piękny obraz Guercino! a Twój szkic nabrał wyrazu po dodaniu bluszczu i napisu! pięknie! :))))))))))
    ps. co do insektów w Dubaju - la cucaracha ;) są karaluszki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja kiedyś w Polsce pracowałam w takim miejscu, gdzie przez krótki czas było jak w Dubaju :))) Jednak szybka akcja z dezynsekcją przywróciła polskie warunki :).

      Usuń
  7. Bardzo się cieszę, że mogę zobaczyć całość. Jest bomba. Moje klimaty. Mroczność jest, kreatywność, oryginalność, nutka tajemniczości i ciekawości. Jestem pod wrażeniem...znowu !!! <3

    Na jesienne obrazy już nie mogę się doczekać. :) Baaardzo udanego weekendu Ci życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja kiedyś dawno temu uwielbiałam takie mroczne klimaty, ale teraz to jakby nie moja bajka. Obrazek ma potencjał, ale nie chciałam właśnie przesadzić z tą mrocznością :). Cieszę się, że Ci się podoba :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Wspaniale sobie poradziłaś z tą luźną kompozycją. Listki bluszczu pasują tu idealnie i trochę "rozjaśniają mroczność"(jeśli tak to można określić) tego szkicu, a i sentencja całkiem dobrze się w to "wpisała". Wielkie brawa. Czekam teraz na "jesienne kolorki". Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, cieszę się, że tak dobrze to odbierasz - ja już bym chciała wszystko poprawiać, albo w ogóle zrobić nową wersję. Ale na razie nie mam chęci na taką tematykę :). W najbliższym wpisie planuję zupełnie nowy temat, a potem... się zobaczy :). Ściskam mocno!

      Usuń
  9. "Coś z niczego" to rodzaj postów które uwielbiam. :) czerń i biel szybko się nudzą rysującemu, jednak zawsze ogląda się to przyjemnie i jest to zdecydowanie jedna z najbezpieczniejszych kolorystyk. Przeczytanie tego postu sprawiło mi nie lada satysfakcję, jako że zgłębianie różnej maści sentencji, toposów, motywów kreujących filozofię i obrazujących poglądy (nierzadko uznawane za nudne) dla mnie jest wciągające. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo się cieszę, że ktoś jednak czyta te moje dywagacje :). Ja takie tematy uwielbiam, ale wiem, że nie jest to powszechne zjawisko, więc i tak mocno się streszczam, żeby nie zanudzić moich miłych czytelników :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Podoba mi się ten "ciąg dalszy". Myślę, że wszystko dobrze się skomponowało. Mimo dość smutnej tematyki praca mi się podoba. Twórz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale zakończyłaś temat czaszeczki. Efekt końcowy jest piękny . Bardzo mi się podoba choć nie gustuję w mrocznych rysunkach. Czekam na dalsze prace , pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że chociaż nie gustujesz w takiej tematyce, to jednak rysunek zyskał Twoją przychylność :). Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  12. A ja nadal zachwycam się tymi czaszeczkami bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że tak Ci się spodobały :). Myślę, że raczej nie będę kontynuować takich tematów, ale kto wie... Fajnie mi się rysowało z natury samą czaszeczkę, bo jest bardzo wdzięcznym (plastycznym) modelem, gorzej było z wymyślaniem dopełnienia kompozycji. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń