niedziela, 22 października 2017

Książki o sztuce. "Autobiografia Alicji B. Toklas".

Dzisiaj opowiem o "Autobiografii Alicji B. Toklas" pióra Gertrudy Stein
No więc na początek najważniejsza kwestia: to wcale nie jest autobiografia Alicji Toklas. 
Kto w ogóle kojarzy tę osobę?

Pewnie znacznie więcej osób kojarzy film Woody Allena "O północy w Paryżu". Film, reklamowany głośno jako świetna komedia, komedią jest taką sobie, a filmem w ogóle - jak na Allena - też raczej średnim, choć urokliwym. Ale... to nie jest przecież recenzja filmu. 
Przypomnijmy wszakże ten moment, kiedy główny bohater przenosi się nagle do Paryża z lat dwudziestych XX wieku... Montmartre, artystyczna bohema, jakiś salon, w którym mnóstwo osób prowadzi rozmowy o sztuce, o życiu... Żeby w pełni smakować niuanse filmu, trzeba mieć minimalną wiedzę o kulturze i sztuce tego okresu. Pojawiają się tam bowiem znani do dzisiaj malarze i pisarze - Fitzgerald, Hemingway, Picasso, Dali... w dialogach przewijają się też inne znane nazwiska, między innymi Gertruda Stein, której bohater filmu - za namową Hemingwaya - ma pokazać rękopis swojej powieści. Następuje więc wizyta w jej domu, pojawiają się kolejni znani artyści...

No i wreszcie sama pani domu we własnej osobie - Gertruda Stein. 
A czy tę panią kojarzycie?

Pablo Picasso - portret Gertrudy Stein
Gertruda Stein - Amerykanka żydowskiego pochodzenia, dość wcześnie wraz z rodzicami zamieszkała w Europie, ostatecznie osiedlając się we Francji, w Paryżu. Pochodziła z dość zamożnej mieszczańskiej rodziny, co pozwoliło jej na rozwijanie swoich talentów i zainteresowań. Studia medyczne w zasadzie ukończyła, ale nie zaliczono jej jednego egzaminu, co niezmiernie ją ucieszyło, ponieważ gdzieś w połowie studiów była już nimi znudzona i nie zamierzała poświęcać się medycynie. 

Zainteresowała się natomiast obrazami, które sprzedawali paryscy marszandzi. Zaczęła kupować te dzieła, które były wówczas zupełnie nietypowe, nowatorskie, inne niż to, co wcześniej w malarstwie uważano za kanon. Obrazy kupowała za niewielkie pieniądze, ponieważ ich autorzy nie byli nikomu znani. Po 100-200 franków kupowała więc obrazy Maneta, Matisse'a, Cezanne'a, Picassa, Renoira, Gauguina, Daumiera... Wkrótce jej mieszkanie zawieszone było obrazami od podłogi po sufit. Mieszkała w Paryżu, więc wkrótce nawiązała bliskie znajomości z tymi artystami. Jej salon stał się szybko znanym miejscem, w którym niemal codziennie, a na pewno zawsze w sobotę, spotykali się artyści, pisarze i inni ludzie ze świata kultury i sztuki. Największa, długoletnia i bardzo zażyła przyjaźń łączyła ją z Picassem.

Sama Stein, oprócz tego, że stała się mecenasem sztuki, była modernistyczną, eksperymentującą pisarką, trochę poetką. Jej specyficzny styl pisania (liczne uporczywe powtórzenia, brak interpunkcji itd) powodował jednak, że wydawcy początkowo nie byli zainteresowani jej powieściami, więc pierwsze książki wydała własnym staraniem. Oprócz "Autobiografii Alicji B. Toklas" (najbardziej klasycznej w formie) jej znane książki to "Autobiografia każdego z nas" i "Czułe guziczki". W przygotowaniu ich do druku, korekcie, przepisywaniu, a później także w prowadzeniu domu i organizowaniu słynnych sobotnich kolacji z artystami,  pomagała jej przybyła także z Ameryki (ale z polskimi korzeniami) panna Alicja Toklas, która stała się także życiową partnerką Gertrudy Stein.

Dom Gertrudy Stein był więc ośrodkiem sztuki, w którym spotykali się wszyscy znaczący, ale także początkujący i poszukujący swojej drogi, a czasem wsparcia, twórcy tamtej epoki. 
Cudownie się czyta kolejne epizody, w których pojawia się mnóstwo wielkich nazwisk, sławnych postaci. Są to niby zwyczajne codzienne historyjki, jednak naładowane niezwykłymi dla dzisiejszego odbiorcy zdarzeniami. W każdym akapicie poznajemy jakieś ciekawostki z życia artystów tego przełomowego okresu, anegdotki, błyskotliwe uwagi Gertrudy Stein o jej gościach. Fantastyczny sposób na poznanie wielu znanych twórców z punktu widzenia współczesnej im osoby, znającej ich doskonale. 

A zatem - czym jest właściwie ta książka, jeśli nie tytułową autobiografią Alicji Toklas? Tak naprawdę jest to autobiografia samej Gertrudy Stein, pisana jednak w taki sposób, że Alicja Toklas jest narratorką, opisującą swoje życie u boku Gertrudy Stein. Siłą rzeczy główną bohaterką opowieści, wokół której dzieją się wszystkie opisane wydarzenia, jest oczywiście Gertruda Stein.

I może życie samej Gertrudy Stein nie byłoby dla nas dzisiaj aż tak bardzo interesujące, żebyśmy chcieli sięgać po jej autobiografię, gdyby nie jej zainteresowanie malarstwem i bliskie przyjaźnie z artystami wielkiej miary, o których tak interesująco potrafiła opowiadać. Była pierwszą kolekcjonerką obrazów kubistów, poza tym miała ogromny zbiór obrazów impresjonistów, pointylistów, modernistów, wielu z nich wspomagała finansowo.

Pierwsze wydanie "Autobiografii Alicji B. Toklas" stało się pewnego rodzaju sensacją. Wielu opisanych przez nią malarzy obraziło się na nią za napisane bez ogródek, czasem dość cięte i złośliwe opinie. Obraził się także Ernest Hemingway, który przez całe lata przynosił jej do oceny swoje rękopisy, a ona pewnego razu powiedziała mu (i co gorsza zapisała to w książce): "Erneście, zbiór obserwacji to jeszcze nie literatura". 

Trudno uznać za wielką literaturę tę książkę, ale jest to pozycja bardzo interesująca, dzięki wielkiej obfitości zawartych w niej ciekawostek o przedstawicielach ówczesnej  awangardy artystycznej. Warto ją przeczytać, żeby poczuć atmosferę Paryża z lat dwudziestych XX wieku. Spory fragment książki poświęcony jest także okresowi wojny, kiedy to Gertruda Stein, wraz z nieodłączną przyjaciółką Alicją Toklas, sprowadzają z Ameryki samochód marki Ford, przerabiają go na furgonetkę, i jako wolontariuszki zajmują się pomocą rannym żołnierzom, dostarczają prowiant do szpitali, same przenoszą się z miejsca na miejsce. Sporo jest przy tym specyficznych opisów wydarzeń z punktu widzenia lokalnego obserwatora, które nie wnoszą może interesującej wiedzy historycznej, ale w nieco groteskowy sposób dają pojęcie o tym, jak przeżywali różne wojenne zdarzenia ówcześni mieszkańcy Paryża czy innych miast.

Opinie wyrąbane bez ogródek, smaczki z życia paryskiej bohemy pierwszych 30 lat XX wieku, barwny dokument tamtej fascynującej epoki, a przy tym dość dziwny styl pisarski Stein  - sprawiają, że warto sięgnąć po tę książkę. 
A jako lekturę obowiązkową polecam przed obejrzeniem filmu "O północy w Paryżu" :).

Alicja Toklas (po lewej) i Gertruda Stein w ich salonie w Paryżu, fot. Man Ray, wyszperane w internecie - to zdjęcie zdobiło niegdyś obwolutę mojej książki, niestety uległa zniszczeniu i przepadła.

*****

18 komentarzy:

  1. Lubię czytać te Twoje książkowo-artystyczne posty! Zawsze dowiem się mnóstwa nowych dla mnie rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :). Ja z kolei dzięki pisaniu o tych książkach sama sobie utrwalam, a przede wszystkim poszerzam - wiadomości o sztuce. Szukam innych źródeł na temat, o którym piszę, wyłuskuję ciekawostki z internetu, staram się lepiej zrozumieć autora lub bohatera jego książki, czytam inne pozycje, korespondujące z tą, o której jest mój wpis. Fascynujące zajęcie :).

      Usuń
  2. Zgadzam się z koleżanką..;) Twoje kochana posty tyle zawierają ciekawych informacji że wiele można się dowiedzieć i się chce dowiedzieć.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Staram się nie zanudzać i bardzo się cieszę, jeśli uda mi się kogoś jeszcze zainteresować tymi tematami. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Piszesz bardzo profesjonalnie, zdecydowanie potrafisz to robić. Recenzja świetna, zachęcająca i to bardzo. Piszesz jak prawdziwy recenzent. Bardzo przyjemnie mi się czytało !!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Ciekawa postać i ciekawa recenzja :) Pozdrawiam z Kłodzka :)

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fascynują mnie takie osoby - niby same nic takiego wielkiego nie zrobiły, ale były niezwykle ważnym trybikiem w maszynerii i świat bez nich być może wyglądałby zupełnie inaczej :)

      Usuń
  5. Piszesz bardzo ciekawie i obrazowo. Świetnie się Ciebie czyta. Masz wiele talentów.
    Nie znam tej książki. Przypuszczam, że film "O północy w Paryżu" zna wiele osób.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film z tą książką świetnie korespondują. Ja bardzo lubię korzystać z kilku różnych ujęć tego samego tematu, intryguje mnie takie zazębianie się historii w różnych źródłach, jedna książka inspiruje mnie do przeczytania drugiej, w filmie odnajduję fragmenty lub nawiązania do tego, co gdzieś przeczytałam i wciąga mnie to coraz bardziej :).

      Usuń
  6. No no, faktycznie, książki o sztuce wciągnęły Cię widzę bezgranicznie:) Z przykrością stwierdzę, że Alicji Toklas nie kojarzę niestety... Ale widać w Twoich postach pasję i szczere zamiłowanie do sztuki, super piszesz o tym.
    Pozdrawiam jesiennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo tytuł jest przewrotny, tutaj nie chodzi wcale o Alicję Toklas, ale o Gertrudę Stein, a to jest osoba znana w historii malarstwa, chociaż sama nigdy niczego nie namalowała :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Za późno:) Swoją drogą kobieta miała łeb do interesu w odróżnieniu od np. mojego ojca, któremu Nikifor kilkukrotnie, ale bezskutecznie wciskał swoje prace za jakieś smętne grosze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to szkoda tego Nikifora, że nie wszedł do rodziny :).
      Co do Stein, to wydaje mi się, że ona głównie była pasjonatką tej nowoczesnej wówczas sztuki i kupowała te dzieła, które po prostu jej się podobały i chciała je mieć u siebie, a nie żeby na nich zarobić. Kilka obrazów co prawda sprzedała, kiedy potrzebowała pieniędzy na wydanie swojej książki, ale generalnie pieniądze na życie miała z jakichś rodzinnych interesów w Ameryce. Całą kolekcję jej obrazów odziedziczyła rodzina. Dość szybko zresztą te obrazy zostały sprzedane.

      Usuń
  8. Niestety ja też za późno hahah , ale ... film mi się podobał i to BARDZO , natomiast książki nie znam, ale tak zachęcająco ją opisałaś, że kto wie :))) Uwielbiam ten okres w sztuce i w historii, więc przypuszczam, że to by była moja działka. Pozdrawiam serdecznie - Margot :))0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to był okres niemal magiczny, sama chciałabym się przenieść tam na chwilę :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Mam tę książkę, kupiłam za 2 zł na wyprzedaży w bibliotece. Właśnie z uwagi na osobę G.S. Byłam ciekawa jak pisze, ale ciągle jeszcze nie doczytałam... Z to Ty fantastycznie recenzujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym podejściem też nie bardzo mi szło to czytanie, ale tym razem prawie ją połknęłam :). Ta akurat pozycja ma najbardziej tradycyjną formę spośród dzieł Gertrudy Stein, ale daje pewne pojęcie o jej stylu. Dla mnie najciekawsze w tej książce są historyjki związane z artystami, z którymi Stein się przyjaźniła.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń