sobota, 16 lutego 2019

Książki o sztuce. "Degas i jego świat".

Pewnie każdy, kto jakoś kojarzy nazwisko Degas, rozpoznaje przede wszystkim jego delikatne, pełne światła i lekkości pastele ze scenami z prób baletowych. Ale Degas to nie tylko pastele z baletnicami i kąpiącymi się kobietami. Wśród jego dzieł mnóstwo jest obrazów olejnych, namalował wiele portretów i scen z wyścigów konnych, stworzył także całkiem sporo grafik i rzeźb.




To jeden z moich ulubionych twórców, więc od czasu do czasu lubię sięgnąć po lekturę, w której znajduję jakieś informacje o jego życiu i dziełach. Książka Jean-Paul Crespelle'a "Degas i jego świat" to ciekawie napisana biografia - niestety niezbyt obficie zilustrowana reprodukcjami (zdjęcia w tym poście pochodzą z internetu). No ale ważniejsze w tym przypadku są fakty z życia artysty.

Autor podjął się zadania dość trudnego, ponieważ chcąc ustalić jakim naprawdę człowiekiem był Degas, musiał przekopać się przez mnóstwo sprzecznych dokumentów i autentycznych wspomnień, wśród których wymieszane są zarówno entuzjastyczne pochwały egzaltowanych pochlebców, jak i równie emocjonalne oszczerstwa jego przeciwników. Jak jednak zauważa J.P.Crespelle - przeciwników Degasa łączyło jedno: zostali kiedyś przez niego źle potraktowani, co zapewne wiele wyjaśnia. Generalnie przeważa opinia, iż Degas był człowiekiem niezwykle wrażliwym, dobrym i szlachetnym, przywiązanym do swojej rodziny, a jednocześnie oddanym bezgranicznie swojej pasji, jaką była sztuka.




Degas, mimo że pochodził z zamożnej rodziny i dość szybko stał się znanym artystą, był jednak człowiekiem skromnym, nie wyróżniającym się wyglądem, strojem, ani nie dbającym o rozgłos.
W jego żyłach płynęła krew francuska, neapolitańska i kreolska, przodkowie - ród de Gas - pochodzili z arystokracji i wielkiej burżuazji. Kiedy Edgar postanowił utrzymywać się z malowania obrazów, uznał, że powinien zaniechać używania partykuły "de" i skrócił swoje nazwisko do Degas. Jego ojciec był bankierem i pragnął dla syna kariery prawniczej, jednak szybko uległ pragnieniom potomka i zgodził się na to, aby ten poświęcił się malarstwu.

Młody Degas uczył się więc malarstwa zarówno w Paryżu jak i we Włoszech, gdzie początkowo zafascynowała go twórczość Ingresa i Delacroix. Malował więc sceny historyczne a także portrety krewnych. 
Na dalszą drogę artystyczną ukierunkowało go spotkanie z Manetem, a później liczne kontakty z twórcami hołdującymi nowym trendom i eksperymentom artystycznym, jak Monet, Renoir, Sisley i inni z tego kręgu. 
Pierwsza wystawa, w której wziął udział Degas, miała miejsce w 1874 roku. Uznano ją za początek nowego nurtu w malarstwie, nazwanego impresjonizmem. Degas nie uważał się jednak za impresjonistę, przede wszystkim nie interesowało go malarstwo plenerowe, tworzył zawsze w pracowni i na ogół tematem jego prac były sceny rodzajowe z kawiarni, koncertów, przy sztucznym oświetleniu, z udziałem tancerek, modystek, praczek.


Degasa kojarzymy zazwyczaj z jego pełnymi ekspresji i wibrujących kolorów pastelami. Wśród wybitnych pastelistów w dziejach sztuki zajmuje bez wątpienia jedno z czołowych miejsc. Jednak sam Degas uważał się głównie za rysownika, a przez pierwsze ćwierć wieku swojego artystycznego życia malował przede wszystkim obrazy olejne. Do sięgnięcia po pastele skłoniły go nasilające się problemy ze wzrokiem, a także możliwość szybkiego wykonywania pełnych studiów modeli. Obraz olejny wymaga znacznie dłuższego czasu - zarówno na przygotowanie podłoża, jak i malowanie i werniksowanie (czas potrzebny na schnięcie kolejnych warstw to czasem kilka dni, a niekiedy nawet - miesięcy!). Pastelem w czasie jednej sesji można osiągnąć to, co w oleju trwałoby kilka tygodni!




Eksperymenty Degasa z pastelami zaciekawią pewnie te osoby, które same próbują tej techniki, więc pozwolę sobie przytoczyć tutaj trochę takich technicznych szczegółów:

  • Degas osiągał w pastelu efekt lawowania poprzez zraszanie rysunku gorącą wodą i dalszą obróbkę twardym pędzlem;
  • tło pokrywał specjalnie przygotowanym dla niego przez zaprzyjaźnionego malarza-chemika utrwalaczem, a następnie wielokrotnie powtarzał warstwy rysunku i utrwalacza;
  • do pasteli Degas dodawał akcenty węgla, gwaszu, a nawet farb olejnych;
  • niektóre pastele przygotowywał na kalce, którą następnie naklejało się na bristol, co wymagało współpracy specjalisty znającego tę technikę;
  • wiele pasteli Degas wykonał na monotypiach, wykorzystując w różny sposób technikę druku do przygotowania tła dla pasteli.

Tutaj trzeba dodać, że Degasa interesowały rozmaite techniki graficzne, wykonał wiele monotypii, litografii i miedziorytów. 
A ponadto - różne formy ceramiczne i rzeźby. 
Najbardziej znaną rzeźbą Degasa jest niewątpliwie "Mała czternastoletnia tancerka" wykonana z wosku (popularny wówczas materiał, niestety bardzo nietrwały), z użyciem prawdziwych włosów i tkanin (spódniczka z tiulu, gorset i wstążka we włosach). Jedyna rzeźba pokazana za życia Degasa, na wystawie w 1881 roku.



Rzeźba wywołała skandal - publiczność i krytycy nie byli jeszcze wówczas przygotowani na taki realizm! Degas nie upiększył rysów swojej modelki, dziewczyny pochodzącej z niższych warstw społecznych i nie grzeszącej delikatnością urody. Przedstawił ją w niedbałej, niezbyt wdzięcznej pozie w chwili odpoczynku w przerwie zajęć. No i do tego te prawdziwe dodatki - włosy i tkaniny!

Degas wyprzedził swoją epokę - dopiero pojawienie się w sztuce nurtu zwanego hiperrealizmem wzbudziło zainteresowanie "Tancerką". Po jego śmierci woskową rzeźbę powielono w ponad 20 kopiach z brązu. W roku 2000 jedną z tych kopii sprzedano w londyńskim Sotheby's za blisko 19 milionów dolarów, a 15 lat później jej cena na aukcji w tym samym miejscu wzrosła już do 25 milionów dolarów.

Jeśli uważnie przyjrzymy się obrazom Degasa, to zauważymy, że - chociaż często malował kobiety, to głównym tematem jego dzieł nie było nigdy piękno kobiecego ciała. Interesowało go raczej przedstawienie ruchu, a kobiety jako takie niezbyt go interesowały, co miało odbicie w jego życiu osobistym - w zasadzie nic nie wiadomo o jakimś jego bliższym stałym związku z jakąkolwiek kobietą, nawet uważa się, że kobiet nie lubił, a ich uroda nie robiła na nim wrażenia. 
Malując czy rysując tancerki obserwował przede wszystkim ich ruchy, gesty. Większość obrazów pokazuje je - nie w pięknie ułożonych tanecznych pozach - ale w zwykłych sytuacjach w czasie prób, kiedy rozciągają się, poprawiają baletki, odpoczywają w niedbałych pozycjach. Podobnie kobiety myjące się czy czeszące, praczki, prasowaczki, bez różnicy - narysowane w niezgrabnych pozach, w codziennych sytuacjach, nie upozowane, jakby podglądane przez dziurkę od klucza.



Degas był otwarty na nowinki zarówno w sztuce jak i w technice, z powodzeniem próbował swoich sił na przykład w fotografii. Wiele jego obrazów wygląda podobnie jak reportażowe fotografie, dość często nietypowo skadrowane. Potrafił uchwycić w pastelu najistotniejszy motyw, charakter postaci i nastrój chwili. Zupełnie nie przejmował się przy tym kanonem kompozycji, a i tak uwaga widza kierowała się na najważniejsze elementy.

Nie przepadał za pejzażem i nigdy nie malował w plenerze, ale był niezwykle spostrzegawczym obserwatorem i w swojej pracowni z drobiazgową dokładnością odtwarzał sceny widziane w czasie przejażdżek po mieście lub na wyścigach konnych.



Był człowiekiem pełnym sprzeczności, samotnikiem otoczonym przez tłumy pochlebców i zajadłych krytyków. Na pozór gburowaty i złośliwy, potrafił otoczyć opieką wielu młodych artystów, a dla zubożałych nagle braci oddał niemal cały majątek, skazując siebie samego na skromne życie przez długie lata. 

Książkę "Degas i jego życie" czytałam kilka razy. Dla wielbicieli twórczości tego niezwykłego artysty to pozycja, którą z pełnym przekonaniem mogę polecić. Napisana lekko, z pasją, przez biografa, który - starając się o obiektywizm - oddał jednak całe swoje serce aby nie tylko dać świadectwo prawdzie o artystycznej spuściźnie Degasa, ale także aby odkryć i przybliżyć nam duszę artysty, jego wrażliwość i pasję, której poświęcił całe swoje życie.

*****


No i cóż... po tej pasjonującej lekturze wyciągnęłam moje stare pastele... hmmm... może coś z tego będzie...?

******





60 komentarzy:

  1. O Degasie coś tam słyszałam. Kiedyś.
    Dobrze,że go opisałaś .Dzięki Tobie wiem więcej .A prace artysty są warte bliższego zapoznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja od zawsze interesuję się sztuką, a zwłaszcza malarstwem, więc wydaje mi się, że pastele Degasa z tancerkami wszyscy znają :)))). Oczywiście wcale tak nie musi być. Cieszę się, że trochę Ci przybliżyłam tego wspaniałego artystę :).

      Usuń
  2. Bardzo lubię czytać biografie. Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Miłej niedzieli 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie napisana biografia wspaniałego artysty, na pewno warto ją przeczytać. Ja też lubię biografie w ogóle, nie tylko malarzy, bo zawsze dowiaduję się jakichś szalenie interesujących, a nawet zaskakujących rzeczy o wybitnych ludziach. To bywa inspirujące i motywujące :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Lubię czytać o malarzach z tamtej epoki, w szczególności takie anegdotki jak ta o rzeźbie nastoletniej tancerki - że takie rzeczy były "nie do pomyślenia"; od razu wtedy nabieram dystansu do wielu rzeczy ;) to, co wydaje się być dziwne, za ileś lat może zostać uznane za całkowicie normalne ;)
    I zgadzam się - tego artystę kojarzy się przede wszystkim z obrazów przedstawiających tancerki, baletnice, itp :) przynajmniej tak było w moim przypadku, teraz dzięki Tobie już wiem więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i czekam oczywiście na to, co stworzysz w pastelach! :)

      Usuń
    2. Ja też lubię biografie między innymi dlatego właśnie, że znajduję w nich takie ciekawostki :). W tej książce jest oczywiście o wiele więcej interesujących szczegółów, nie tylko zresztą o samym Degasie, ale trudno w tak krótkim opisie zasygnalizować je wszystkie.
      Pastelami rysowałam kiedyś całkiem sporo, ale to było wiele lat temu. Niedawno przypomniałam sobie o nich i próbuję coś tam stworzyć, mam nadzieję, że to będzie się nadawało do pokazania :))).

      Usuń
  4. Zainspirowałaś mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Przyznam, że nie czytałam dotąd żadnej biografii Degasa, a jego nazwisko jedynie przewijało się gdzieś w tle, kiedy czytałam o Pissarro, Van Goghu czy Monecie. Uwielbiam czytać biografie malarzy, a zwłaszcza impresjonistów i tych, którzy pojawiali się obok impresjonizmu. O Degasie czytałam jedynie Tancerkę Degasa, którą można by nazwać powieścią z elementami biografii w tle i to bardzo dalekim tle i to bardzo mizernymi elementami biografii, raczej było to wykorzystanie znanego nazwiska do napisania średniej opowieści. Trochę obrazów Degas oglądałam i choć były one różnorodne to nie wyróżniam się spośród przeciętnych odbiorców jego sztuki, bo najbardziej lubię pastelowe tancerki. Być może po przeczytaniu książki polubię Degasa jeszcze bardziej. Czasami sympatię zyskuje malarz od pierwszego obejrzenia obrazu, a czasami zaczynam interesować się jego obrazami po przeczytaniu biografii. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja mam podobnie - czasem jeden obraz wywiera na mnie takie wrażenie, że chcę poznać życie i całą twórczość artysty, a czasem wpadnie mi w ręce biografia mniej znanego twórcy i tak mnie zaciekawi, że nagle zaczynają mi się podobać jego obrazy :).
      Tej powieści, o której wspominasz, nie znam, no i w sumie to wolę czytać biografie, wspomnienia czy relacje naocznych świadków, niż takie historie ledwo zahaczające o prawdę. Tak jak piszesz - to często tylko pretekst, żeby się wylansować przy znanym nazwisku :).

      Usuń
    2. Rozumiem. Miałam tak po przeczytaniu biografii malarza Maurycego Gottlieba - ucznia Matejki. Od tej pory wyszukuję jego obrazów gdziekolwiek jestem, choć to mało znany malarz, który żył krótko (jak często artyści).

      Usuń
    3. A ja się tak zakochałam w obrazach Modiglianiego, w czasach licealnych, kiedy w zasadzie nie bardzo go jeszcze kojarzyłam. Dostałam od kogoś jego biografię, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie - do dzisiaj to jest mój malarz ulubiony numer jeden. I też żył bardzo krótko... Właśnie czytam po raz enty tę książkę i pewnie też kiedyś o niej napiszę :).

      Usuń
  5. Miałam szczęście, bo otworzyła mi się strona z licznikiem gości na pozycji 22222 :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje i order z ziemniaka :))). Szczerze mówiąc to nawet nie zwróciłam uwagi co mi tam wybija na tym liczniku. To jest mój trzeci blog, przy pierwszym trochę się ekscytowałam statystykami, teraz mam do tego dystans, tym bardziej, że te liczby nie są imponujące, podobnie jak moja aktywność blogowa :).

      Usuń
    2. :) ja również nie śledzę liczników, przypadek sprawił, że zauważyłam te dwójeczki.

      Usuń
    3. No tak, taki równy rządek dwójek rzuca się w oczy :))). Ciekawe, czy ktoś zwróci uwagę, jak się kiedyś (pewnie za wiele miesięcy) pojawi rządek trójek?

      Usuń
  6. Już kiedyś zwróciłam uwagę na tą książkę, ale jednak jej nie przeczytałam, po Twoim wpisie wiem, że muszę to zmienić. Co do pastel to moja koleżanka właśnie maluję obraz w tej technice i mam wielką ochotę spróbować też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna zabawa, tylko trochę brudząca :). Ciekawa jestem, co stworzysz! A koleżanka ma jakiś blog? - też bym chętnie zobaczyła jej obrazki :).

      Usuń
  7. Bardzo ciekawie opowiedziałaś o Degasie. Podziwiam go za fotograficzną pamięć i za szerokie spektrum artystyczne :-)
    Rzeźba tancerki z wosku zrobiła furrorę , zwłaszcza jako kopia w brązie ;-)

    Czekam na Twoje pastele ! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam w internecie te kopie, każda wygląda trochę inaczej, no i niektóre są ubrane w tiulowe spódniczki, a inne mają tylko te odlane z brązu i prawdziwą wstążkę we włosach. Oryginał miał jeszcze perukę z prawdziwych włosów. Współczesnym ta rzeźba się nie spodobała, a mnie ona niezmiennie zachwyca :).
      Do pasteli próbowałam wrócić jakiś czas temu (po wielu latach przerwy), ale jakoś weny mi zabrakło :). Teraz mam nowe pomysły, może się uda :).

      Usuń
  8. Nie każdy lubi malarstwo Degasa. Ja tak. Oglądałam jego prace w Musée d’Orsay w Paryżu.
    Czytałam wiele biografii. Degas i jego świat Jean-Paul Crespelle mam w swojej biblioteczce.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam jego pastele i generalnie obrazy z późnego okresu twórczości. Nie wszystkie są tak subtelne i miłe dla oka jak najbardziej znane tancerki, ale patrzę na te obrazy także od strony warsztatowej i zachwyca mnie swoboda w nietypowym łączeniu różnych technik, niestandardowe kadrowanie i inne zaskakujące zabiegi techniczne. Widać w tym doświadczenie i intuicję prawdziwego mistrza!

      Usuń
  9. Nie znałam dotąd artysty. Ciekawie go opisujesz :) Podobają mi się jego obrazy. Jestem ciekawa co stworzysz pastelami, mnie nigdy nie wychodziło malowanie nimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem jego fanką, więc wydawało mi się, że wszyscy kojarzą chociaż z grubsza jego twórczość :))). No to się cieszę, że chociaż odrobinkę zwróciłam Twoją uwagę na jego piękne pastele :).
      Dawno temu lubiłam rysować pastelami, ale chyba trochę wyszłam z wprawy, bo po tej długiej przerwie pierwsze próby były raczej mało udane. Przeczytanie biografii Degasa trochę mnie zmobilizowało do ćwiczeń, więc może coś w końcu uda się pokazać światu :).

      Usuń
  10. Nie jestem znawcą malarstwa, w przypadku sztuki czy literatury wszystko oceniam na zasadzie"to mi się podoba". Jednak gdy syn przejawiał talent plastyczny kupowałam mu albumy znanych malarzy, które były zaopatrzone także w płytę cv, by w ten sposób pogłębiać jego wrażliwość i zainteresowania. Ponieważ zawsze książki biograficzne mnie interesowały, to i po tę sięgnęłabym bardzo chętnie. Wspaniała recenzja i z pasją omówiony bohater "Degas i jego świat". Rzeźba tancerki pełna uroku, zupełnie nie rozumiem dlaczego nie znalazła uznania na początku. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta rzeźba mnie zachwyca, no ale ponad 100 lat temu inne były kanony piękna, odbiorcy nie byli jeszcze gotowi na dzieło, które dzisiaj wydaje nam się zupełnie zwyczajne, a nawet urocze :). Kolejne pokolenia być może będą się dziwić na przykład naszemu zamiłowaniu do wszechobecnego plastiku - co epoka to inne obyczaje :).

      Usuń
  11. Kojarzę z grubsza twórczość Degasa, znam wszystkie pokazane przez ciebie dzieła i podobają mi się :)
    Nigdy nie wgłębiałam się w techniki malarskie bo mnie fascynuje bryła. Od zawsze tak było, że tworzyłam prace przestrzenne, wykorzystując do tego rożne tworzywo. Jako nastolatka mając praktyki na budowie, wydłubywałam figurki ze styropianu :)
    Niech coś fajnego będzie z twojego powrotu do pasteli! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeciwnie - nigdy nie miałam pociągu do rzeźby i (poza starożytnością) jej historia też mało mnie interesowała :).
      Może dlatego mam tendencję do spłaszczania moich obrazków i problem z oddaniem głębi...?
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  12. jak zawsze chętnie przeczytałam o kolejnym artyście! :) nigdy nie tworzyłam pastelami, a ten opis jak Degas nakładał warstwy i że to wymagało pomocy kogoś kto kalkę przenosił na trwalsze materiały nie wygląda wcale na prostsze niż farby olejne ;) a co tam z wzorkiem mu się działo, zaćma? czy starość? :P ciekawe że taki rodzinny a sam nie stworzył rodziny... lubię prekursorów, doceniam niesztampowe podejście, musiał być niesamowitym człowiekiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kalką to nie do końca rozumiem jak to wyglądało, tyle tylko było w książce. Natomiast dość szczegółowo opisane są sposoby wykorzystywania monotypii i innych technik graficznych do pastelowych obrazów Degasa. Ze wzrokiem miał poważne kłopoty dość wcześnie, więc to nie tylko kwestia starości. Zdawał sobie sprawę, że choroba postępuje, szukał więc nowych technik, które ułatwiłyby mu pracę.
      Masz rację, Degas był człowiekiem niesamowitym i dzięki niesztampowemu, jak piszesz, podejściu, stworzył mnóstwo fantastycznych dzieł, które były jedyne w swoim rodzaju. Przełamywał schematy, wytyczał nowe drogi. Uważa się go za impresjonistę, ale oni entuzjazmowali się światłem, a on studiował ruch. Książka jest bardzo ciekawa, a i tak mam pewien niedosyt, chętnie poszukam jeszcze innych opracowań o życiu i twórczości Degasa.
      Ściskam mocno i pozdrawiam!

      Usuń
  13. Świetny post Małgosiu! Przeczytałam z zaciekawieniem. I chociaż książek o sztuce w naszym domu jest sporo, ta biografia nie wpadła mi w ręce. Kiedyś poznałam biografie większości słynnych malarzy ( w tym Degas)namiętnie i z zapartym tchem czytając czasopisma o sztuce " Wielcy malarze". Jeszcze gdzieś one plączą się stertą w biblioteczce :) Kupowałam je dla syna wówczas. Ciekawa jestem pastelowego dzieła Twojego... Pozdrawiam Pola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dawniej dużo czytałam o historii sztuki, szczególnie malarstwa, ale teraz wracam do tych lektur z innym nastawieniem, więcej się zastanawiam, rozmyślam, smakuję :). Dawniej bardziej mnie interesował proces twórczy, dzisiaj ciekawi mnie człowiek, jego cechy charakteru, życie prywatne itd.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  14. Tak patrzę na tą figurkę z wosku i...nie rozumiem co ówczesnych tak oburzyło...przecież nie wszystkie baletnice były piękne i cudowne jak laleczki...ech...wiem. inne czasy....
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne czasy, inne obyczaje, inne kanony. Mnie się też ta rzeźba bardzo podoba :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  15. Malarstwem a właściwie sztuką w ogóle zaczęłam się interesować bardzo dawno temu. Oglądając obrazy Degasa, trochę mnie dziwiło, że te postaci są takie.....niezbyt zgrabne, a twarze niezbyt piękne. Wiem, że każdy artysta maluje po swojemu, nie zważając na opinie, czy sugestie innych........teraz wiem, że każdy zwraca uwagę na coś innego. Jednemu chodzi o oddanie klimatu, innemu światła a jeszcze innemu, tak jak choćby w przypadku Degasa, oddanie ruchu.........no i tego dowiedziałam się z Twojego opisu. Zaciekawiły mnie te techniki, wykorzystane w malowaniu pastelami. Kiedyś malowałam pejzaż i chiałam dodać jaśniejsze kolory, na ciemne tło. Trochę się to "mazało", więc spryskałam fiksatywą. Po wyschnięciu mogłam śmiało nanosić, biele czy żółcienie. Po kolejnym spryskaniu, kolejne partie kolorów. Muszę powiedzieć(a rzadko jestem zadowolona z efektów), że to była najlepsza praca malowana pastelami. ...."lawowania poprzez zraszanie rysunku gorącą wodą i dalszą obróbkę twardym pędzlem....."ciekawe jaki byłby efekt tego, może warto spróbować.......Czekam Małgosiu na Twoje pastele i dziękuję za kolejny ciekawy post. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Degas zapytany, dlaczego malowane przez niego kobiety są takie niezgrabne i wręcz brzydkie, odpowiedział "no bo one takie właśnie są". Podobnie mówił Toulouse-Lautrec. Obaj mieli chyba jakiś problem z kobietami. Z książki o Degasie wynika, że on w ogóle nie był czuły na kobiecy wdzięk i urodę, nie flirtował z kobietami, bywał dla nich wręcz nieprzyjemny.
      Z pastelami miałam podobne doświadczenie jak Ty, tzn. z tym rysowaniem po spryskaniu fiksatywą, ale wtedy nie umiałam tego wykorzystać odpowiednio, nie lubiłam tej nieprzewidywalności w zmianie kolorów po utrwaleniu. Teraz jestem bardziej otwarta na takie eksperymenty, będę próbować :).
      Pozdrawiam Cię, Wandziu, serdecznie!

      Usuń
  16. Lubię jego dzieła, ja jakis czas temu czytałam książkę o Gauguinie☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często czytam biografie znanych artystów, zwłaszcza malarzy, niektóre nawet po dwa-trzy razy, bo lubię wracać do tych historii. Stąd wziął się pomysł na taki cykl postów o tych właśnie książkach. O Gauguinie też pewnie coś się wkrótce pojawi :).

      Usuń
    2. Super, obserwuję w takim razie i zapraszam częściej do siebie ☺☺

      Usuń
    3. Bardzo mi miło :). Z przyjemnością do Ciebie zaglądam - znalazłam już kilka ciekawych przepisów do wypróbowania :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  17. Przyjemnie się czytało.
    I nie wiem czy się narażę :):):) Ale muszę powiedzieć, że bardziej mnie zachwyciła biografia artysty niż jego dzieła, choć wyjątek stanowi "Mała czternastoletnia tancerka". Jest piękna.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biografia jest fascynująca, dzieła - no cóż, trudno dyskutować o gustach, ale warto docenić to, że w pewnych sprawach Degas był prekursorem, i nie o wszystkich kwestiach tutaj wspomniałam. Mnie się jego pastele, zwłaszcza z późnego okresu, bardzo podobają, zwłaszcza od strony "technicznej". W tym poście i tak pokazałam te przyjemniejsze dla oka, bo jest wiele takich, na których modelki wyglądają brzydko, są bardzo niezgrabne. Degas był doskonałym obserwatorem ruchu i dokumentował w swoich obrazach takie niuanse, które innym umykały.
      Rzeźba też mnie zachwyca, no a Degas zebrał za nią lawinę krytyki :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. I właśnie to, że był prekursorem jest dla mnie zachwycające. Powinnam rozwinąć tę myśl, ale jak teraz o tym piszę, zdałam sobie sprawę (bo nie zastanawiałam się nad tym wcześniej), że obok twórczości artystów, ciekawi mnie również ich życie, historia powstania danego dzieła, a czasem, bardziej biografia artysty niż jego dzieło, wtedy, kiedy jego twórczość do mnie nie trafia. I tylko liczę, że to niej jest ignorancja :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
    3. Komentarze z założenia są krótkie, więc trudno w nich dokładnie opisać to wszystko co chciało by się powiedzieć, ja nawet w postach nie potrafię zmieścić wszystkiego, czym chciałabym się podzielić :). Podobnie jak Ty - czasem zwracam uwagę na dzieła artysty dopiero po zapoznaniu się z jego biografią. Obrazy wiele mówią o twórcy, ale nie zawsze ich język jest dla nas zrozumiały, to oczywiste, i nie ma sensu pozować na znawcę, ani też dołować się, że jest się ignorantem. Najbardziej śmieszą mnie ignoranci, którzy pozują na znawców i plotą głupoty, a zwłaszcza jak krytykują coś, o czym tak naprawdę nie mają pojęcia. Mnie bardzo cieszy, kiedy poznaję życie i osobowość artysty, a dzięki temu nagle zaczynam rozumieć i doceniać jego twórczość. To takie miłe uczucie "oświecenia" :))).

      Usuń
  18. Piękna recenzja. Przyznaję, że nie przepadam za tego typu książkami, ale poczułam się mocno zachęcona :)

    https://inspirow.anka.com.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasługą autora jest - że interesująco tę książkę napisał, ale najważniejszy w tym jest Degas - jego pełne pasji życie, nietuzinkowa osobowość i przede wszystkim twórczość. Można ją lubić lub nie, ale nie da się zaprzeczyć, że Degas był wielkiej miary artystą i przetarł wiele nowych ścieżek dla kolejnych pokoleń malarzy :).

      Usuń
  19. Świetny post.Tyle ciekawych rzeczy dowiedziałam się choć przyznaję że w szkole o nim słyszałam ale tylko podstawowe informacje. Zachęcająco piszesz o książce. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :). Cieszę się, że udało mi się zaciekawić Cię Degasem i jego biografią. Dla osoby interesującej się sztuką ta książka to naprawdę wartościowa pozycja.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  20. Rewelacyjne, bardzo chciałabym ja na żywo zoabcvzyc.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że masz na myśli rzeźbę tancerki? Ja też uważam, że to zupełnie wyjątkowe i zachwycające dzieło :). Ale na żywo to bym chciała zobaczyć także obrazy, a zwłaszcza pastele Degasa. Może kiedyś...
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  21. Zainspirowana Twoim postem obejrzałam w necie obrazy Degasa, rzeczywiście fascynujące. Szczególnie te "końskie", bo jakieś 15 kilo temu często siedziałam na końskim grzbiecie i do dziś mam olbrzymi sentyment do tych pięknych zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądając i porównując różne obrazy Degasa mam czasem wrażenie, jakby malowały to różne osoby. Obrazy o tematyce jeździeckiej, "końskiej", mają zupełnie inny styl niż tancerki, nie mówiąc już oczywiście o portretach z pierwszego okresu twórczości. Obrazy Degasa z końmi w ruchu są fascynujące, a wydaje mi się, że są mniej znane niż praczki czy tancerki. Podobno to Degas jako pierwszy z malarzy zauważył, że galopujący koń nie stawia na ziemi jednocześnie obu przednich nóg, były o to długie spory i dopiero fotografia udowodniła, że Degas miał rację.

      Usuń
  22. Patrząc na te obrazy, też mam ochotę wyciągnąć swoje stare pastele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyciągaj te pastele i twórz, i pokazuj na blogu! Zajrzałam już do Ciebie, fajnie rysujesz :).

      Usuń
  23. Po Twojej zachęcie ,sięgnę do książki bo ostatnio lubię czytać książki autobiograficzne.
    Jak się patrzy na jego obrazy, to jest się czym zachwycać,są takie z nutką nostalgii ..
    Pozdrawiam cieplutko Małgosiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Degas pozostawił w swojej artystycznej spuściźnie tak dużo obrazów i rysunków, że chyba każdy znajdzie wśród nich coś, co mu się spodoba, a przynajmniej zaciekawi. Cieszę się, że zwróciłam Twoją uwagę na tę książkę i samego Degasa. To rzeczywiście ciekawa pozycja, o bardzo interesującym artyście i bogatej w niezwykłe wydarzenia epoce, więc jeśli lubisz biografie, to myślę, że przeczytasz ją z przyjemnością :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  24. Bardzo lubię książki o sztuce. Czasem czytam o Williamie Turnerze w oryginale. Mama przywiozła książkę z Londynu. Degas jest świetny. Kocham jego baletnicy. Kiedyś na kółku plastycznym robiliśmy prace na wystawę a jej tematem były baletnice Degas.
    Pozdrawiam serdecznie z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym poczytała o Turnerze, uwielbiam jego obrazy :). Niestety angielskiego nie znam na tyle dobrze, ale może znajdę coś po polsku. Jakiś czas temu w tv był też film o nim.
      Pozdrawiam serdecznie :).

      Usuń
  25. Bardzo interesujący post, dzięki za info.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetnie, że tak dużo informacji zawarłaś o tym artyście. Najbardziej jednak podobają mi się jego pastele. Można się dowiedzieć czegoś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, jego pastele są genialne! Miło mi, że zajrzałaś, i cieszę się, że znalazłaś w moim wpisie coś interesującego :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Jeśli Twój komentarz nie pojawił się od razu, to niestety wina nowej (gorszej) wersji bloggera, który z nieznanych mi powodów wrzuca niektóre komentarze do spamu - ale nie martw się, na pewno go znajdę i opublikuję :).