Ta mandala powstała niejako z rozpędu, zaraz po tej, której dałam drugą szansę (tutaj - klik). Miałam rozłożone na stole cienkopisy, brystol itd, a że pogoda nie sprzyjała moim planom związanym z malowaniem w plenerze, to tak jakoś samo wyszło... :))).
Tym samym na razie mój apetyt na mandale został zaspokojony, tak więc tej jesieni nie będę Was już więcej mandalami zanudzać.
Tym samym na razie mój apetyt na mandale został zaspokojony, tak więc tej jesieni nie będę Was już więcej mandalami zanudzać.
Mam więc cztery mandale w tym samym formacie 30x30cm - mam zamiar oprawić je w jednakowe ramki i powiesić jako komplet na jednej ścianie w układzie - dwie u góry i dwie pod nimi. Kwadratowe ramki w rozmiarze 40x40 nie leżą w każdym sklepie, więc muszę zorganizować eskapadę do pobliskiej metropolii, gdzie są wszystkomające sklepy na "I" oraz na "LM". A że chwilowo wolny czas w deficycie, to chwilę mi z tym zejdzie. Znalazłam co prawda coś niby odpowiedniego w internecie, ale zdjęcia nie były zbyt przekonujące, wolę to obejrzeć "na żywo". Tak że galowa prezentacja oprawionego kompletu nastąpi inną razą.
Ponieważ wiele osób pisze mi, że rysowanie takiej mandali wydaje się im bardzo skomplikowane i wymagające wielkiej cierpliwości i precyzji, pokażę jeszcze zdjęcia w trakcie pracy nad tą najnowszą mandalą.
Jak zacząć i jak przygotować sobie siatkę roboczą, pisałam w poście "Mandale" (klik). Potrzebny jest brystol, ołówek, cyrkiel i linijka, przydaje się też kątomierz. Tak wyglądała moja siatka z zaczętymi już pierwszymi konturami głównych elementów:
Czyli na samym początku wyznaczamy środek kartki, obmyślamy na ile części chcemy dzielić naszą mandalę, zaznaczamy (najlepiej kątomierzem) te odcinki i rysujemy pokrojony torcik: najpierw linie przecinające się w środku kartki, wyznaczające równe części torcika, i w końcu dużo koncentrycznych okręgów - im więcej, tym lepiej, najwyżej wszystkich nie wykorzystamy i wymażemy potem gumką.
Zdjęcia robione w różnym oświetleniu, bo rysowałam ją w kilku etapach, trochę po południu przy oknie, trochę wieczorem przy lampie.
Jeśli chcemy mieć mandalę o strukturze łuskowej, to na kilku okręgach opieramy małe "bąble", czyli cząstki okręgów - przyda się trochę wyobraźni i podstawowych wiadomości z geometrii.
A potem to już można rysować co tam do głowy nam przyjdzie, jakieś kreski, kółka, kwiatki, zygzaczki, co kto lubi. Ważne jest tylko, żeby taki sam element umieszczać na obwodzie wybranego okręgu w równych odstępach i symetrycznie do wszystkich wyznaczonych osi. Czyli w każdym kawałku "torcika" musi być to samo.
Można metodycznie rysować elementy po kolei na przykład od środka, zapełniając kolejne okręgi, albo skakać po całej mandali raz tu raz tam, pamiętając tylko o zasadzie: jak w jednym kawałku torcika narysowała/em dajmy na to gwiazdkę, to ona musi się powtórzyć w każdym kawałku torcika na tym samym poziomie czyli na linii tego samego okręgu. I już.
No i oczywiście nikt nie powiedział, że to musi być narysowane tak jak u mnie czarnym cienkopisem. Można kolorowymi pisakami albo kredkami, ma być wesoło i przyjemnie :).
No i oczywiście nikt nie powiedział, że to musi być narysowane tak jak u mnie czarnym cienkopisem. Można kolorowymi pisakami albo kredkami, ma być wesoło i przyjemnie :).
Życzę Wam miłej zabawy przy tworzeniu własnych mandal! A ja idę szukać słońca, żeby pomalować trochę w plenerze :).
*****




































