wtorek, 24 lutego 2026

Jeszcze tylko 300 dni!

Do kolejnego Bożego Narodzenia jeszcze tylko 300 dni!  (no, prawie...)

Wszyscy już zapomnieli, szykują się do wiosny, a ja tu z takim tematem...


Tak w ogóle to jestem raczej taka "nieświąteczna", w sensie że wolę imprezowanie spontaniczne, niż pod rygorem daty w kalendarzu, no ale... nie wyłamuję się, skoro większość jest za, no bo w sumie co mi szkodzi. W rodzinie jest wciąż podtrzymywana tradycja, więc spotykamy się przy tej okazji. Sama mam miłe wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to cała liczna rodzina spotykała się w Wigilię u cioci (a ściślej mówiąc - ciotecznej babci) i wspólnie świętowała. Potem takie Wigilie odbywały się przez wiele lat u mnie, w gronie około 18-20 osób, a ostatnio moja siostra przejęła pałeczkę. Zmieniał się skład, bo jedni umierali, inni się rodzili, rodzina trochę się rozpierzchła po świecie, jedni wyjechali, inni wrócili, niektórzy wpadają z daleka na święta. Jak by nie było - to fajna okazja do spotkania całej rodziny w jednym czasie i miejscu. 

Nie mam też nic przeciwko dekoracjom bożonarodzeniowo-noworocznym, nawet je lubię, z przyjemnością dekoruję zawsze dom, zapalamy mnóstwo światełek, stroimy choinkę, a w tle obowiązkowo lecą dżingobele. 



Żeby nie wpadać w gorączkę przedświątecznych zakupów w ostatniej chwili, przy różnych okazjach i w wolnych chwilach w ciągu roku kupuję rozmaite świąteczne gadżety i robię sama dekoracje, które umilają potem zimowe wieczory. Niedawno, zamawiając jakieś akcesoria do ekspresu kawowego, zobaczyłam w ofercie sklepu urocze kubki z motywami "christmasowymi" (w odpowiedniej do pory roku promocji, ma się rozumieć). Spodobały mi się, więc kupiłam. Poczekają te 300 dni, albo wjadą na stół bez okazji :). 

I to jest jedna część historii, która prowadzi do tytułu dzisiejszego wpisu. 

Druga część to zabawa blogowa "Nici, nitki i niteczki" organizowana przez Anettę. Co miesiąc dostajemy wytyczne do przygotowania swojej pracy twórczej, no i na luty temat zabawy to 

"Serce, miłość, ciepło, a także zima ...i może coś pysznego".  


Od początku nie miałam jednak na to pomysłu, bo tworzenie jakichś obrazków czy innych gadżetów z walentynkową symboliką zupełnie mi nie odpowiadało. Nie, że mam coś przeciwko Walentynkom, ale tworzyć nic w tym stylu na tę okazję nie zamierzam, bo noworoczne to owszem, ale komeryjna serduszkomania trochę mnie irytuje w nadmiarze, zwłaszcza że jest bardzo monotematyczna (serduszka, serduszka, serduszka i nic więcej, no i wszystko na czerwono), więc tego typu dekoracji nie robię. Wobec tego, myśląc o dość obszernym temacie zabawy, próbowałam skupić się na zimie. Pojawił mi się na moment pomysł, żeby nawiązać do obrazka ze stycznia, tematyką i techniką. Były niedźwiedzie w Arktyce, to może dla odmiany pingwiny na Antarktydzie? Ale to jakoś tak bez szału... Miałam nadzieję, że kolejny temat na luty bardziej mnie porwie. Inne dziewczyny biorące udział w zabawie nie mają takich dylematów, robią na przykład szalik i już, jest motyw zimowy, nie da się zaprzeczyć. Ktoś nawet na niteczkową zabawę zgłosił jakieś kulinarne dzieło, zdaje się pasztet, czyli można i tak. Ja jednak aż tak daleko nie chciałabym odlecieć. Czas natomiast leciał, nic ciekawego do połowy miesiąca nie wymyśliłam, no i w końcu doszłam do wniosku, że skoro mi temat nie leży, to sobie odpuszczę, w końcu to ma być zabawa, czyli przyjemność, a nie jakiś przymus. 




Aleee.... jednak! Otóż, przekładając swoje hafciarskie przydasie, natrafiłam na niedokończony haft sprzed lat. Nie wiem dlaczego kiedyś go porzuciłam, a potem zapomniałam o nim całkiem. No i tak rozmyślając teraz nad nim doznałam olśnienia, że to może być mój "fant" na zabawę u Anetty. Jest haft, a więc użyte są nici, jest tematyka świąt zimowych, czyli łapie się w temacie lutowym, więc czemu nie? A przy okazji zagospodaruję jakoś ten zalegający w szufladzie niedokończony projekt. Szybciutko zatem dohaftowałam brakującą ćwiartkę, bo wzór jest bardzo prosty i łatwo poszło. Znalazłam stosowną ramkę (chociaż lepsza byłaby większa, z passe-partout, ale najwyżej kiedyś się to wymieni), no i mam gotową dekorację na kolejne grudniowe święta :).



A przy okazji zatęskniłam za haftowaniem krzyżykami, bo już daawno tego nie robiłam i nawet myślałam, że raczej nie wrócę do wyszywania.

Haft na kanwie 18ct, mulina DMC, rozmiar samego haftu około 25x25 cm. Taki rodzaj haftu nazywany jest samplerem, czyli próbnikiem, bo w dawnych czasach pomagał w nauce haftowania, oraz był wzornikiem do kopiowania i naśladowania, a także służył do nauki czytania i liczenia (często zawierał wzory liter, cyfr itd). Z biegiem lat wzorniki z przypadkowych zbiorów różnego rodzaju ściegów przeobraziły się w starannie opracowane kompozycje i zaczęły pełnić funkcję dekoracyjną. Pierwsze znane samplery pojawiły się w XVI wieku, a podstawowym ściegiem był zawsze haft krzyżykowy.

Przy okazji pokażę jeszcze inny wyhaftowany przeze mnie dawno temu sampler "Drzewo Życia" według wzoru Jana Houtmana (z małymi modyfikacjami). Taki rodzaj samplera był tworzony przy okazji ślubu i zazwyczaj zawierał imiona lub inicjały małżonków i datę ślubu. 


45x33 cm, kanwa 18ct kolor ecru, mulina DMC - kolory 3011 i 371.


To było większe wyzwanie, haftowałam najpierw z zapałem, ale pod koniec miałam już dosyć tej monotonnej pracy. Efekt może jest ciekawy, dużo się tutaj dzieje, ale haftowanie identycznych krzyżyków w tylko dwóch kolorach to jednak straszna nuda. Haft leży też w czeluściach szuflady, zapomniany od wielu lat. Może kiedyś doczeka się oprawy...




********

A na koniec tradycyjnie jak co miesiąc - marcowa ściąga, czyli nieoczywiste okazje do świętowania w marcu:
  •  1 marca - Dzień Przytulania Bibliotekarza

  • 2 marca - Dzień Staroci
  • 3 marca - Światowy Dzień Dzikiej Przyrody

  • 4 marca - Kaziuki (obchodzone głównie na Podlasiu, okazja do degustacji tradycyjnych potraw litewskich)
  • 4 marca - Międzynarodowy Dzień Mistrza Gry (RPG)
  • 5 marca - Dzień Teściowej
  • 5 marca - Dzień Doceniania (doceniaj, nie oceniaj)
  • 6 marca - Dzień Czystego Stołu
  • 7 marca - Dzień Płatków Śniadaniowych
  • 9 marca - Światowy Dzień Drzemki w Pracy
  • 10 marca - Dzień Całowania w Czoło
  • 13 marca - Dzień Klejnotów
  • 14 marca - Dzień Motyli
  • 17 marca - Dzień Świętego Patryka - irlandzkie, ale przyjęło się i u nas, jest okazją do imprezowania oraz picia piwa i whisky
  • 20 marca - Dzień Bez Mięsa
  • 20 marca - Dzień Wróbla
  • 21 marca - Dzień Wagarowicza
  • 21 marca - Światowy Dzień Lasu
  • 21 marca - Międzynarodowy Dzień Poezji
  • 21 marca - Dzień Wierzby
  • 24 marca - Europejski Dzień Lodów Rzemieślniczych
  • 25 marca - Międzynarodowy Dzień Gofra
  • 26 marca - Międzynarodowy Dzień szpinaku
  • 27 marca - Międzynarodowy Dzień Teatru
  • 28 marca - Dzień Doceniania Chwastów
  • 28 marca - Dzień Żelków
  • 30 marca - Światowy Dzień Muffinka
  • 31 marca - Światowy Dzień Budyniu

Lodami w lutym objadłam się tak, że w marcu to "lodowe" święto chyba odpuszczę :). Dzień bez mięsa mam codziennie, natomiast może skorzystam z okazji żeby przyjrzeć się bliżej kuchni litewskiej.



********

niedziela, 8 lutego 2026

Mandala mexicana.

Jestem trochę w niedoczasie ze wszystkim, więc wpadam tym razem na króciutko i pokazuję kolejną mandalę tekturkową. Jakoś tak mimochodem zmajstrowałam ją w mandalowym ciągu, więc czym prędzej pokazuję. Dłuższe opowieści będą w kolejnym wpisie, jak ogarnę rzeczywistość wokół mnie.



W poprzedniej mandali kilka osób dopatrzyło się inspiracji afrykańskich, no to tym razem mamy coś w stylu mexico. W centrum mandali umieściłam przywiezioną niegdyś przez me dziecię z Meksyku ceramiczną miniaturkę Kamienia Słońca, uważanego przez niektórych za kalendarz aztecki, ponieważ zawiera symbole różnych dat i okresów. Jednak najprawdopodobniej jest to przedstawienie mitu o pięciu słońcach, związanych z pięcioma erami kosmologicznymi w kalendarzu azteckim. W środku znajduje się wizerunek Tonatiuha, jednego z bóstw słońca, otoczony "wizytówkami" pozostałych czterech bóstw oraz symbolami kalendarzowymi i kosmicznymi. 

Oryginalny dysk Kamienia Słońca jest dość potężny, ma 358 cm średnicy, blisko metr grubości i waży 24 tony. Ze względu na wartość artystyczną i historyczną uważany jest za najcenniejsze rękodzieło azteckie

oryginalny Kamień Słońca w Narodowym Muzeum Antropologicznym w Meksyku
Foto: Rosemania - https://www.flickr.com/photos/rosemania/4419055059/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9695824


Moja miniaturka Kamienia ma średnicę 11 cm :). A cały obrazek: 50x70 cm.



Pozostałe elementy na obrazku nie mają realnych odniesień do jakichś konkretnych meksykańskich czy azteckich symboli, to jedynie wytwory mojej wyobraźni, może tylko odrobinę zainspirowane tamtejszą kulturą, zwłaszcza kolory zapożyczone. Koło tekturowe wycięte kiedyś (już nie pamiętam po co) samo się prosiło o wykorzystanie, nakleiłam to na podkład także z tektury, z opakowania po odkurzaczu. Lekko mi to zjechało na jeden bok, chyba w czasie przyciskania zestawem ciężkich przedmiotów, żeby się dobrze skleiło. No i skleiło się na amen, więc musi zostać jak jest :). 


Mam obecnie fazę upcyklingową i staram się wykorzystać rozmaite materiały, które walają się gdzieś po domu. Nie wynika to z oszczędności ani nawet proekologicznego podejścia, tylko zwyczajnie zaczęłam się wkurzać, że tyle śmieci z każdego kąta wyziera. Najwiekszy chomik w domu to mój mąż, jemu wszystko się przyda, ale ja sama jakoś tak niechcący dołożyłam to i owo do tych zbiorów. Tak że teraz jest akcja "czyszczenie magazynów". W związku z tym pewnie jakieś nowe mandale powstaną, albo coś w tym stylu. Ja po prostu lubię takie rzeczy robić :).



I to by było chwilowo na tyle, uciekam do spraw pracowych, a wrócę tutaj jak już uratuję świat.

*******