Wenecja to jedno z najbardziej znanych na świecie miast, a zarazem żywe muzeum. Tutaj można niemal dotknąć historii, pośród imponujących pałaców odbijających się w wodach Canale Grande poczuć klimat dawnej potęgi Republiki Weneckiej, zapomnieć o świecie, zwolnić, zanurzyć się w legendach... Niektórzy mówią, że Wenecja to nie miejsce, lecz stan ducha. O tym wszystkim opowiada książka, którą chcę Wam dzisiaj zarekomendować.
- RENATA PAWŁOWSKA - "Wenecja - moja miłość. Zakochany przewodnik po mieście". Wyd. Renata Pawłowska, 2025r, str. 502.
Miłość do miasta bywa zaraźliwa. Od pewnego czasu zauważam u siebie oznaki podłapania wirusa wenecjańskiego, a jeszcze całkiem niedawno wydawało mi się, że jestem na to całkowicie odporna i zaimpregnowana. Ale udzieliło mi się, bo - jak to mówią - nigdy nie mów "nigdy". Sama nie wiem jak i kiedy to nastąpiło. Nie szukałam, nie interesowałam się, samo tak jakoś przyszło, zaczęło się dziać... no i były znaki ;).
Mój mąż w poprzednim wcieleniu był jaszczurką, kocha słońce, uwielbia też południe Europy, jego klimat, kuchnię, krajobrazy, historię, zabytki i ludzi. A ja zawsze mówiłam - phi, wolę fiordy i lodowce, no może jeszcze nasze Bieszczady. A mąż: pojedźmy do Włoch, Rzym, Wenecja... Nawet był kilka razy beze mnie, a to służbowo, a to z kolegami na nartach. I wszyscy znajomi wzdychali - ach, te Włochy, ach ta Wenecja... Nie rozumiałam tego zauroczenia.
Ale... Coraz częściej zatrzymywałam wzrok na filmach i artykułach o Włoszech, na zdjęciach i opowieściach o Wenecji. Szukałam tego czaru, próbowałam zrozumieć i poczuć. Ale czym innym jest oglądać film, a czym innym - fizycznie zanurzyć się w mieście. Kropla jednak drążyła skałę, nasiąkałam opowieściami o Serenissimie, wciągały mnie coraz bardziej. Błądząc po internecie trafiałam na blogi podróżników i innych pasjonatów zakochanych w Wenecji. Ich opowieści brzmiały dla mnie coraz bardziej fascynująco. W gronie znajomych zaczęło się planowanie wakacji, ten i ów wspomniał znowu o tym mieście...
Nie lubię spontanicznych wypadów całkiem w ciemno, wolę się przygotować, wiedzieć dokąd konkretnie jadę, co mnie tam czeka, jakie trasy wybrać, gdzie się zatrzymać, gdzie i co jeść, co zwiedzić a co lepiej sobie odpuścić. Z drugiej strony - nie cierpię zorganizowanych wycieczek, takich w wieloosobowych grupach, gdzie pilot czy przewodnik chce zaspokoić wszystkich i trzeba oblecieć w krótkim czasie główne atrakcje, żeby klienci mogli napstrykać jak najwięcej fotek na swoje instagramy czy inne fejsbuki. Lubię iść pod prąd - chciałabym wędrować poza głównymi turystycznymi szlakami, zaglądać w ukryte gdzieś na uboczu zakątki, nieoczywiste miejsca znane tylko lokalsom. Jak tłum idzie w prawo, to ja skręcam w lewo. Wycieczka żywi się przy głównym trakcie w popularnej jadłodajni - a ja szukam jakiejś małej knajpki w bocznej uliczce, gdzie siedzą tylko miejscowi.
I w końcu kurier przyniósł przesyłkę:
| źródło |
Książka, o której chcę Wam opowiedzieć, zauroczyła mnie momentalnie, kiedy tylko zaczęłam ją czytać. Nie jest to typowy przewodnik, jakich wiele - napisanych w formie turystycznego informatora, na podstawie zebranych w internecie danych. Pomiędzy praktycznymi wskazówkami książka Renaty Pawłowskiej (autorki także innych książek o Włoszech oraz bloga Kalejdoskop Renaty) zawiera mnóstwo bardzo osobistych refleksji i wspomnień autorki związanych z poznawaniem przez nią samą Wenecji. A przez blisko 30 lat miała okazję widzieć ją w różnych porach roku, w czasie przypływu i odpływu, w szczycie sezonu turystycznego i poza nim, w czasie karnawału i innych znanych wydarzeń, przemierzyła pieszo i drogą wodną niemal wszystkie uliczki, kanały i zakątki, spacerowała po Wenecji i w dzień i w nocy, we mgle i w pełnym słońcu, zaglądała do warsztatów rzemieślniczych i muzeów, obejrzała wielokrotnie najsłynniejsze i te mniej znane zabytki, o których z pasją potrafi opowiadać, spędziła wiele godzin rozmawiając z Wenecjanami, robiła zakupy w weneckich sklepikach i na targu. Z tych wieloletnich doświadczeń i z miłości do Wenecji powstała ta książka.
Podtytuł książki "Zakochany przewodnik po mieście" trzeba więc odczytywać wprost. Jest to bowiem autentyczna opowieść osoby zakochanej w Wenecji, zżytej z miastem i wciąż je odkrywającej. Wędrujemy z autorką po szlakach nieoczywistych, zahaczamy o znane obiekty, które każdy turysta przybywający do Wenecji po raz pierwszy chce na własne oczy zobaczyć, ale kierujemy też swoje kroki za zakochaną przewodniczką Renatą do miejsc nie odkrytych przez tłumy turystów, zaglądamy w tajemnicze zaułki i rozmaite zakamarki, przysiadamy w urokliwych knajpkach z dala od turystycznych tras, próbujemy kuchni miejscowej, niby zwyczajnej i prostej, a zarazem niezwykłej i wyjątkowej, tworzonej z sercem.
Przejdźmy więc do konkretów. Książkę rozpoczyna osobisty wstęp, w którym autorka opowiada o swoim pierwszym zetknięciu z Wenecją i o tym, jak rozwijała się jej fascynacja Serenissimą, dlaczego pokochała to niezwykłe miasto i - mieszkając w pobliżu od 1996r - wciąż do niego wraca, nadal odkrywając jego kolejne tajemnice.
Czy wiecie, że w Wenecji jest aż 900 pałaców, 105 kościołów oraz ponad 50 muzeów? Miasto, w dużej części zbudowane dosłownie na wodzie (konkretnie na milionach drewnianych pali wbitych w grząskie podłoże - o szczegółach tej skomplikowanej budowy można przeczytać w jednym z rozdziałów) położone jest na 120 wyspach, a co za tym idzie - aż 400 mostów łączy brzegi 177 kanałów, po których nieustannie pływają setki różnego rodzaju statków i łodzi. Przemieszczać się można wyłącznie drogą wodną lub pieszo. To miasto bez samochodów, rowerów i hulajnóg, bez tego znanego nam zgiełku miejskich ulic. Już samo to narzuca styl życia. Nie wsiądziesz do samochodu, żeby przejechać szybko w inne miejsce. Musisz wygospodarować czas na pieszą wędrówkę lub skorzystać z transportu wodnego. Po prostu musisz zwolnić. A to daje szansę na lepsze poznanie miasta.
Jak pisze Renata Pawłowska: "Prawdziwy urok Wenecji polega właśnie na tym, że za każdym razem, gdy tam jesteś, wiesz, że nigdy nie będzie tak, jak poprzednio: to jak niewyczerpana kopalnia piękna, która zawsze potrafi cię zaskoczyć. Różne pory roku, różne światło, zmieniający się klimat czynią to miejsce wyjątkowym". Dlatego autorka przewodnika zachęca nas, abyśmy się po prostu w Wenecji zgubili, zanurzyli, chłonęli ją, a nie tylko biegali z nosami w google maps i GPS, które i tak w tym mieście często zawodzą. Ja sama po lekturze książki zostałam przekonana, że warto zaplanować sobie dłuższy pobyt, jeśli chcemy to miasto poczuć i posmakować.
Jak więc to zrobić? Jak dojechać, gdzie zamieszkać, jakie miejsca warto zobaczyć, jeśli nie chcemy poprzestać na placu św. Marka, pałacu Dożów i Canale Grande, jakie bilety albo karnety zarezerwować wcześniej, jak za mniejsze pieniądze zwiedzić więcej, kiedy przyjechać, jeśli chcemy uniknąć tłumów, a kiedy - jeśli chcemy załapać się na jakieś atrakcyjne wydarzenia. Przewodnik "Wenecja, moja miłość" na pewno znakomicie nam to ułatwi, znajdziemy tutaj mnóstwo przydatnych informacji i praktycznych wskazówek.
Dla przykładu - ponieważ po Wenecji można poruszać się tylko na własnych nogach albo płynąc jednym ze środków transportu wodnego, przewodnik Renaty Pawłowskiej opisuje dokładnie jak funkcjonuje cały ten system, jakimi trasami, w jakich godzinach (z podziałem na różne pory roku) pływają vaporetti, a jakimi taksówki wodne czy gondole i traghetto, ile to kosztuje, jakie są zniżki i inne opcje. Mamy do tego sporą garść bardzo szczegółowych praktycznych porad, dotyczących przewożenia bagażu, wsiadania i wysiadania z tych wodnych statków (tu omszałe śliskie schodki, tu trzeba przeskoczyć nad wodą, tam przejdziesz spokojnie suchą stopą itd - warto o tym wiedzieć, zwłaszcza jak się jest z dziećmi, osobą starszą czy niepełnosprawną). Jak wybrać gondolę, jeśli już chcemy zafundować sobie taką przejażdżkę i jak zrobić to znacznie taniej. Ale pozostając przy transporcie wodnym - oprócz tych praktycznych konkretów dowiadujemy się też wielu ciekawych rzeczy o samych gondolach, które w imponującej liczbie nawet 10 tysięcy pływały po weneckich kanałach w czasach świetności Republiki Weneckiej (około XVI w.), a obecnie jest ich około 400. Jakie tajemnice i legendy wiążą się z zawodem gondoliera, jak buduje się gondolę, jakie ma charakterystyczne elementy i co one oznaczają, a także gdzie można zobaczyć, jak powstaje kolejna gondola - tego dowiemy się w tym przewodniku.
W podobny sposób rozwinięte są inne tematy. Wśród opisanych ciekawostek są na przykład niepozorne, ale wszechobecne w pejzażu miasta briccole, drewniane słupy wystające z wody. W zależności od przeznaczenia mają różne oznaczenia, kolory i numery, a jest ich w sumie około 100 tysięcy sztuk. W Wenecji oprócz ludzi mieszkają też oczywiście zwierzęta, wśród nich koty, którym poświęcony jest osobny rozdział. Koty są widoczne wszędzie na ulicach i darzone są szczególnym szacunkiem ze względu na zasługi ich średniowiecznych przodków w ochronie miasta przed szczurami i zarazą. Autorka przytacza różne legendy związane z weneckimi mruczkami.
Jeśli przyjeżdżamy do Wenecji na krótko - zwykle chcielibyśmy zobaczyć te najbardziej znane zabytki. Oczywiście nie sposób szczegółowo opisać tych kilku tysięcy wspaniałych budowli w jednej książce, ale autorka przewodnika wybrała dla nas spośród nich te, które na pewno warto odwiedzić. Opowiada więc o historii imponujących pałaców położonych wzdłuż Canale Grande, będących świadectwem bogactwa i potęgi dawnej Serenissimy, ale i o tych ukrytych dalej, w plątaninie szlaków wodnych, o szczególnych cechach weneckich budowli, prowadzi nas do ich wnętrza, opowiada ciekawe szczegóły z ich bogatej przeszłości. Podobnie opowiada o arcydziełach architektury, malarstwa i rzeźby, które spotyka się tutaj niemal co krok, o kościołach i muzeach, do każdego opisu dodając praktyczne informacje o godzinach otwarcia, cenach biletów, możliwych rezerwacjach itp. Dodatkowy rozdział to informacje o rozmaitych darmowych atrakcjach w Wenecji. Tekst ilustruje imponująca ilość świetnych fotografii, które robiła sama autorka książki w czasie swoich niezliczonych wędrówek po mieście.
Oprócz zabytków i renomowanych galerii czy muzeów Wenecja to przecież żyjące miasto, więc jest w nim także wiele parków i ogrodów, które warto odwiedzić, słynny targ Rialto, małe sklepiki i galerie, czy tak niezwykłe miejsca, jak choćby przedziwna księgarnia Acqua Alta, z mieszkającymi w niej kotami oraz gondolą. Wenecja to miasto na wodzie, rozłożone na lagunie, otoczone wyspami, które także powinniśmy sobie wpisać do harmonogramu wycieczki, jak na przykład słynne Burano z kolorowymi domami, czy Murano znane z wyrobów z kolorowego szkła, ale też urokliwa Pellestrina, znana między innymi z przepięknych koronek klockowych, magiczna wyspa San Michele, czy oaza spokoju Lido. W zasadzie każda z nich warta jest osobnego dnia zwiedzania. Ale jeśli nie chcemy się wyprawiać na wyspy laguny, to możemy pospacerować też po najbardziej znanych promenadach w sercu miasta, posiedzieć w kawiarniach, które poleca autorka "Zakochanego przewodnika", oglądając przy okazji mnóstwo wspaniałych widoków z imponującymi obiektami architektonicznymi.
Renata Pawłowska zaprasza nas także w swoje ulubione, mniej oblegane przez turystów miejsca, różnorodne perełki ukryte gdzieś dalej od głównych tras, ale ze szczególnym klimatem, ciekawe miejsca widokowe, urocze knajpki, proponuje nietypowe trasy, tłumacząc dokładnie jak dotrzeć w konkretne miejsca i o jakiej porze warto się tam wybrać. Dowiemy się także, jak Wenecja wygląda nocą, jak zwiedzać miasto w miesiącach zimowych i czego się wtedy spodziewać, jakie są najlepsze miejsca do oglądania zachodów słońca, a jakie pozwolą na zrobienie najlepszych zdjęć na Instagram oraz skąd zobaczymy najwięcej (Wenecja z lotu ptaka).
Z książki dowiemy się oczywiście całkiem sporo o historii miasta, ale też o warunkach życia w dzisiejszych czasach, no i o tym, co turystę najbardziej może zainteresować. Co się dzieje, gdy jest acqua alta, a co wtedy, gdy następuje acqua secca, kiedy te zjawiska występują i jak się wtedy zachować, jaki ma to wpływ na życie miasta (i turystów, ma się rozumieć). Kiedy miasto wygląda inaczej niż na większości instagramowych zdjęć? Renata Pawłowska zachęca na przykład do spaceru nocą w czasie, kiedy Wenecję spowija gęsta mgła, czy do wyprawy łodzią na słone bagna (barene). Wielką zaletą książki są pełne emocji opisy osobistych doświadczeń i przeżyć autorki z wieloletnich wędrówek po mieście na wodzie.
Osobne rozdziały zawierają informacje dla zwiedzających Wenecję z dziećmi oraz praktyczne wskazówki dla osób z niepełnosprawnościami, znajdziemy też szczegółową rozpiskę proponowanej przez autorkę wycieczki siedmiodniowej, w czasie której można poznać najważniejsze trasy i miejsca na mapie Wenecji. Bo umówmy się - jeden dzień to stanowczo za mało, żeby poznać Perłę Adriatyku :). Ale jeśli nie możemy przeznaczyć na zwiedzanie Wenecji siedmiu dni, znajdziemy w książce informacje o wydarzeniach, które odbywają się tutaj cyklicznie i przyciągają mnóstwo turystów i pasjonatów, jak choćby słynny Karnawał czy Festiwal Filmowy.
![]() |
| mnóstwo pięknych zdjęć! |
No i wreszcie - oddzielny rozdział poświęcony jest weneckiej gastronomii, lokalom mniej i bardziej znanym, oraz potrawom, jakich warto w nich spróbować. Oprócz renomowanych restauracji warte uwagi w Wenecji są zwyczajne tawerny z lokalnymi specjałami, opartymi na świeżych produktach, owocach morza, rybach i warzywach. Z przewodnika dowiemy się, gdzie zjeść śniadanie, gdzie pizzę, czego warto spróbować, jakie są najpyszniejsze desery, dokąd pójść na aperitif czy na lody, gdzie napić się kawy, a do tego mieć w bonusie fantastyczną atmosferę, historyczne klimaty czy przepiękne widoki. Renata Pawłowska zaprasza nas do swoich ulubionych lokali, opowiada o ich historii i najlepszych serwowanych w nich daniach, objaśnia nam fenomen weneckich bacari, niewielkich lokali oferujących kieliszek wina i małe przekąski - dowiemy się jak narodziła się tradycja far bàcara i jakich specjałów warto spróbować.
Wybierając się do Wenecji warto zapoznać się ze specyficznym nazewnictwem stosowanym tylko tam, ponieważ używając nawet nieźle opanowanego języka włoskiego czasem nie będziemy mogli się dogadać. Przewodnik zawiera więc rozdział poświęcony wyjaśnieniu tych różnic oraz na końcu - mały przydatny słowniczek. Nawet powszechnie znana nazwa vaporetto po wenecku brzmi całkiem inaczej.
Na koniec dodam, że książka ma kompaktowe, poręczne rozmiary i okładkę tzw. zintegrowaną (czyli dość elastyczną, coś pośredniego między zwykłą miękką a całkiem twardą i sztywną), co uważam za istotne zalety, jeśli chcemy korzystać z niej rzeczywiście jako z przewodnika będąc z Wenecji. Jest "pakowna" - łatwo ją upchnąć w plecaku czy nawet torebce i w razie potrzeby trzymać ją w ręce w czasie wędrówki, a okładka długo to wytrzyma.
Książkę "WENECJA, moja miłość. Zakochany przewodnik po mieście" otrzymałam od jej autorki. Renata Pawłowska napisała wcześniej także kilka innych świetnych książek o Włoszech i włoskiej kuchni:
- Włochy. 111 przygód. Miasteczka, festiwale, szlaki i smaki.
- Jezioro Garda. 158 km tras, przysmaków i ciekawostek.
- Mój apetyt na Włochy.
********
Książka "Wenecja, moja miłość. Zakochany przewodnik po mieście" miała premierę 15 grudnia i już można ją kupić. Jest dostępna stacjonarnie w sklepiku w Krakowie przy ul. Malborskiej 140 oraz on-line pod tym linkiem:
********
Do zobaczenia w Wenecji!
********



Nigdy nie byłem we Włoszech. Generalnie poza Wiedniem i Brukselą nie znam europejskich miast, które przyciągają turystów. Z chęcią zobaczyłbym trochę więcej Europy, chociaż specjalnej potrzeby jakoś nie czuję. Pewnie wynika to z miejsca zamieszkania. Też nie lubię wycieczek zorganizowanych, one nie oddają ducha danego miejsca. Z drugiej strony, z szacunkiem dla zabytków, bardziej ciągnie mnie natura. Nie wszystko oczywiście można zobaczyć, stąd przewodnik to fajna forma poznania jakiegoś miejsca, zwłaszcza gdy go pisze ktoś nim zauroczony.
OdpowiedzUsuńTa książka jest dość osobistą opowieścią o Wenecji, ale ma też cechy typowego informatora, więc jest doskonałym przygotowaniem do samodzielnego zwiedzania. Mnie najbardziej zachęciły właśnie te historie o wędrowaniu poza szlakami, o wchłanianiu klimatu miasta itd. Ale także bardzo chętnie pomieszkałabym w naszych Bieszczadach, na jakimś odludziu :).
UsuńW tego typu książkch te osobiste refleksje są dla mnie najbardziej cenne.
OdpowiedzUsuńDokładnie, zgadzam się z Tobą. Praktyczne informacje są bardzo przydatne, ale też najbardziej sobie cenię opinie tych, którzy dobrze poznali miejsce, które opisują.
UsuńNiestety Wenecja nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenie przez nawal turystów, nie dało się przejść, czekanie ponad godzinę w kolejce do wodnego autobusu, czy muzeum, szum, krzyk, zgiełk, trzeba było uciekać do nieturystycznych dzielnic i imponujacych kościołów. Byliśmy tam w kwietniu w czasie biennale, właśnie dla sztuki. Co do jedzenia to trudno powiedzieć bo ja makaroniara jadłam tylko różne pasty.
OdpowiedzUsuńJa też nie cierpię tłumów, ale z tej książki można się dowiedzieć, kiedy warto odwiedzić Wenecję poza sezonem i co miasto wtedy oferuje ciekawego. Ja zwykle urlop biorę we wrześniu-październiku, wtedy już dość miło się zwiedza, i przy okazji ceny są niższe :).
UsuńByłam w Wenecji, nawet mi się podobało. Chętnie sięgnę do książki aby odświeżyć wspomnienia. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMoże ta książka zachęci Cię do odwiedzenia Wenecji ponownie, żeby zobaczyć jeszcze jakieś nowe miejsca :).
UsuńBardzo ciekawa pozycja Małgosiu. Ja również lubię takie osobiste refleksje autorów książek podróżniczych.
OdpowiedzUsuńW Wenecji byłam tylko kilka godzin, ale zachwyt w serduchu pozostał.
Dużo szczęścia w Nowym Roku!
Sciskam:)
Kilka godzin to zawsze więcej niż nic :) ale faktycznie trudno poznać miasto w tak krótkim czasie. Może kiedyś się tam spotkamy na dłuższej wycieczce :))).
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Witaj Małgosiu!
OdpowiedzUsuńRozumiem miłość do konkretnego miasta, też tak. Nie jest to co prawda Wenecja, ale też mam takie miejsce.
W Wenecji byłam w 98 roku! Czyli gdy byłam jeszcze nastolatką. I muszę przyznać że pamiętam jak przez mgłę,bo byłam już w drodze powrotnej do domu z Hiszpanii z obozy wakacyjnego. Faktem jest że plac św. Marka mnie zachwycił.
Dobrze wiedzieć, że jest taki przewodnik, który pozwoli zaplanować swoją podróż do Wenecji, zwłaszcza gdy jest to pierwszy wyjazd.
Wszystkiego dobrego po świętach 😄
Bardzo Ci dziękuję za życzenia :). Ja do Wenecji dopiero się wybieram, więc ten przewodnik na pewno mi się przyda. Na razie moje ukochane miasto to Kraków, ale kto wie, czy się to nie zmieni :).
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci również wszystkiego najlepszego!
Wenecji zwiedzałam dawno ale długo.
OdpowiedzUsuńLubię Włochy. Tylko wlochów nie za bardzo ;)
Dzięki
Ja mam dopiero w planach długie zwiedzanie Wenecji. Z Włochami-człowiekami nie miałam do czynienia, ale poznawszy nieco inne tzw. południowe nacje jestem nastawiona co najmniej sceptycznie.
UsuńPozdrawiam :).
Nie przepadam za wycieczkami zorganizowanymi. Taki przewodnik przyda się każdemu, kto sam postanawia coś zorganizować.
OdpowiedzUsuńDobrze wiedzieć o przewodniku; może kiedyś...
Polecam. Nawet tylko do poczytania, bo to naprawdę bardzo zajmująca opowieść :).
UsuńDobrze wiedzieć o takim przewodniku i wydaje mi się , że to super pozycja na plan zobaczenia Wenecji. Nie wiem czy skorzystam bo preferuję podróże po Polsce, którą nie znam jeszcze do końca. Ale w naszym życiu trudno przewidzieć co będzie i wszystko jest mozliwe
OdpowiedzUsuńNo cóż, nie wystarczy nam życia, żeby odwiedzić wszystkie piękne miejsca, zarówno w Polsce, jak i poza nią. Ja też mam na mapie Polski kilka miejsc, w których jeszcze nie byłam, a bardzo chciałabym je zobaczyć. W każdym razie gdzieś w te plany chciałbym wpleść też dłuższą wycieczkę do Wenecji :).
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Bardzo lubię Włochy. Zdecydowanie jednak ciągnie mnie do mniejszych miasteczek i do nich mam ochotę wracać, również do tych na Sycylii. W Wenecji byłam, ale nie uwiodła mnie. Znam jednak osoby, które bez pamięci są zakochane w tym mieście. I szanuję to, bo o gustach się nie dyskutuje. Książkę mam ochotę przeczytać, tym bardziej, że nie jest to typowy przewodnik lecz taki napisany z miłością do miasta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Ja jestem ciekawa jak to będzie w moim przypadku, bo dawniej byłam negatywnie nastawiona do podróżowania po Włoszech, a ta książka bardzo mnie wciągnęła, bo przedstawia Wenecję bardzo urokliwą i pokazuje jej różnorodne oblicza. Najlepiej chyba będzie jak pojadę i sprawdzę :) - ale już samo czytanie tej książki było wielką przyjemnością.
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
I to jest najlepsze wyjście:-) Pojechać, zobaczyć, przekonać się na własnej skórze. Wrócisz zakochana albo rozczarowana. Jedno i drugie jest do przeżycia;-)
UsuńSerdeczności!
Pewnie tak właśnie zrobię :). Pozdrawiam gorąco!
UsuńNo to bardzo zachęciłaś do wyjazdu:)
OdpowiedzUsuńMnie zachęciła najbardziej ta książka :).
UsuńNigdy nie byłam w Wenecji, w ogóle nie byłam we Włoszech, ale myślę, że jeszcze wszystko przede mną, bo mam tyle pomysłów na wyjazdy, że chyba życia mi nie starczy na odwiedzenie wszystkich :)
OdpowiedzUsuńIntegruję się emocjonalnie z Twoim mężem :) Też albo byłam jaszczurką albo może dopiero będę :) Kocham słońce, upał i południowe klimaty...
Twój opis, Małgosiu, bardzo zachęca do sięgnięcia po tę książkę... też najbardziej lubię takie pozycje z zawartymi osobistymi refleksjami.
Wszystkiego dobrego, kochana, w Nowym Roku... niech spełniają się marzenia, te duże i te całkiem malutkie.
Iwonko, jeśli Włochy zmieszczą się w Twoim podróżniczym kalendarzu, to tę książkę serdecznie polecam, bo naprawdę jest fajnie napisana i zawiera całe mnóstwo przydatnych szczegółów. Dziękuję za życzenia i ja Tobie także życzę pięknego roku, z mnóstwem wspaniałych podróży :).
UsuńDo Wenecji już pewnie nie pojadę, ale książkę chętnie bym przeczytała zwłaszcza, że nie jest typowym przewodnikiem. Z Wenecją zetknęłam się w kryminałach Donny Leon, które tam właśnie się dzieją.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego w nowym roku!
No właśnie świetnie mi się ją czytało, nawet jeśli nie pojadę do Wenecji to dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Lubię takie książki, czuję się trochę jakbym po tym mieście spacerowała razem z autorką :). Wszystkiego najlepszego dla Ciebie!
UsuńMój komentarz pisany na komórce przepadł. Pisałam o związkach mojej rodziny z Wenecją ..Może jest gdzieś u Ciebie? Pozdrawiam.:))
OdpowiedzUsuńOjej, Celu, bardzo żałuję, że ten komentarz przepadł, sprawdzałam w spamie, niestety chyba poleciał w gdzieś kosmos...
UsuńNie znam książki, niestety. Za to w Wenecji byłam (drugi raz w życiu, pierwszy autostopem w młodości) latem 🌞
OdpowiedzUsuńKsiążkę naprawdę polecam, nawet jako uzupełnienie wiedzy post factum niejako :).
UsuńMarzy mi się odwiedzenie tego miasta, mam nadzieję, że zdążę, póki jeszcze jest. :)
OdpowiedzUsuńNa pewno zdążysz :). I życzę Ci spełnienia tego marzenia!
UsuńW Wenecji byłam parę razy, ale tylko w miejscach "turystycznych". A w każdym mieście warto się zagłębić w ulice i zaułki, gdzie nie docierają turyści i poczuć atmosferę, bez pośpiechu i tłumów. O, jest też "Jezioro Garda". Muszę poszukać tych książek, zwłaszcza że lubię włoskie klimaty.
OdpowiedzUsuńSpodobał mi się sposób, w jaki pani Pawłowska opowiada o Wenecji, dlatego czytam jej kolejne książki. A w tym roku może uda mi się odwiedzić Wenecję :).
UsuńCo za niesamowite i niezwykle miasto! o tym, zę na wyspach to wiem ale ze na palach to coś nowego dla mnie! Ale fajnie sie czegoś dowiedzieć. I te koty wszechobecne, to cos dla mnie!
OdpowiedzUsuńJa mieszkam nad dużą woda i tutaj czasem trzeba też zwolnić bo albo promem trzeba przepłynąc albo morze zaleje tory i nic nie jedzie ale transport mamy, a tam w Wenecji... ale czad, że bez tego to działa! (choć brakowałoby mi roweru). Moze jednego razu uda mi sie tam wybrać.
Opisy z tych książek brzmią bardzo zachęcająco!