sobota, 22 maja 2021

Ptaki i duchy.

Być może w tytule wpisu powiało lekko grozą... ale spokojnie, to nie będzie dreszczowiec w stylu "Ptaków" Hitchocka czy inny horror z tajemnymi zjawami nie z tego świata ;). Chcę Wam dzisiaj pokazać obrazki z ptaszkami, ale każdy z tych obrazków skrywa pewną tajemnicę...



Inspiracjami - jak to często u mnie bywa - były fotografie znalezione na Pintereście, niewyczerpanej skarbnicy pomysłów :). Obrazki namalowane farbami olejnymi na twardych płytach o rozmiarach 30x40cm (A3). 

.Tym razem nie użyłam nowych podobrazi, tylko wykorzystałam wcześniejsze moje malunki, które mi się nie podobały. I tak oto - pod tym obrazkiem są malwy, które pokazywałam tutaj: "Malwy". Może nie był to najgorszy obrazek, ale mi się opatrzył, a ostatnio to w zasadzie leżał w stercie innych szpargałów i nie widziałam dla niego zastosowania. No to się teraz przydał :).



... a pod tym obrazkiem jest ukryta martwa natura w krzykliwych kolorach, którą pokazałam tutaj: "Martwa natura z dynią". Pierwotnie miała zawisnąć w kuchni, ale te kolory jednak pasują do mojego domu jak pięść do nosa, a im dłużej na to dzieło patrzyłam, tym mniej mi się podobało. To była jedna z akrylowych wprawek pod kierunkiem pana Tomka Wełny, spełniła swoją rolę i na tym koniec jej kariery. Teraz jest podobraziem do tego oto ptasiego portreciku rodzinnego.



Trudno to było sfotografować, a zwłaszcza oddać kolory, bo jest dużo błękitów i zieleni, ale też ciepłe rudości piórek ptasiej mamy i różowo-oranżowe gardełka maluchów. Manipulacje z filtrami spowodowały dziwne kontrasty tam gdzie ich nie ma i przeciwnie - rozmycie i rozjaśnienie innych partii (rodzice w realu mają dużo ciemniejsze, granatowe główki). Na pierwszym zdjęciu widać kawałeczek ściany - ona w naturze jest biała!!! Obróbka zdjęć nie jest moją mocną stroną, więc dałam w końcu spokój tym kombinacjom.

No i - wracając do tytułu posta - to jest właśnie cała tajemnica z duchami, ponieważ taki obraz namalowany wcześniej, a potem przykryty kolejnym obrazem, nazywany jest "duchem". Często się zdarza, że przy badaniu cennych dzieł sztuki konserwatorzy odkrywają głębsze warstwy farby, lub po nietypowej fakturze domyślają się, że pod właściwym obrazem może się skrywać coś jeszcze. Obraz jest więc prześwietlany promieniami rentgenowskimi, oglądany w podczerwieni itp., no i czasem okazuje się, że artysta zamalował swój wcześniejszy obraz (lub czasem - cudzy). I takie właśnie "duchy" są ukryte w moich obrazkach z niewinnymi ptaszkami :).

*****

Ostatnio wspominałam o mojej nowej pasji - patchworkach,. Dużo było oglądania zdjęć, przeglądania blogów, wzdychania, planowania, no i w końcu zabrałam się do roboty. Nie ukrywam, że powolutku mi to idzie, brak wprawy, wiadomo, a do tego jeszcze co chwila mam inną koncepcję i już sama nie wiem jak to ma ostatecznie wyglądać. W gruncie rzeczy prosty projekt zaczyna mi się komplikować, bo sama sobie dokładam w nim roboty. Nie szyję według żadnego konkretnego wzoru, pomysł jest mój w całości, w dodatku wielokrotnie modyfikowany w trakcie pracy - jeden totalny eksperyment. Łączę również rozmaite techniki. będzie między innymi aplikacja i haft... Mam nadzieję, że to się będzie nadawało do pokazania ;). A pokażę, dopiero jak skończę, proszę więc jeszcze o chwilę cierpliwości. 




*****

Przy okazji przypominam o zbiórce datków na przeżycie dla dwunastu kotków przygarniętych przez Drevniego Kocurka. Pisałam o tym w poprzednim poście. 

Powiem szczerze, że coś ciężko idzie ta zbiórka, więc trochę mnie to smuci... Po kilku pierwszych wpłatach dłuuugo nic nie przyrastało na koncie, dopiero niedawno pojawiły się nieśmiało nowe datki. Wiem, że nie każdy może się dorzucić, zwłaszcza większą kwotą. Ale to nie chodzi o zapełnianie całego koszyczka w pojedynkę. Dychę to chyba prawie każdy jest w stanie wysupłać (no dobrze, też nie każdy, ale napisałam przecież, że prawie każdy, a jak nie dyszkę, to piątaczka chociaż może, co...?). A dziesięć datków po 10 złotych, to już stówka. Ileż to dobra dla kotków można za to kupić!

No więc załóżmy, że mamy w kieszeni dychę, z którą bylibyśmy może nawet w stanie się rozstać, przeznaczając ją na jakiś szlachetny cel... Więc co jeszcze jest potrzebne? Potrzebne jest dobre serce dla kociaków. Bo sama operacja wpłaty nie jest ani trochę skomplikowana ani czasochłonna. Z profilu zbiórki, do której niżej podaję link, można wybrać (lub wpisać) dowolną kwotę i przenieść się automatycznie na stronę swojego banku, zalogować się, zaakceptować przygotowany automatycznie przelew i już. Trzy minuty wszystko razem, prościzna. Do wyboru zresztą jest jeszcze kilka form płatności, karta bankowa, zwykły przelew, co kto woli. 

Liczy się każda wpłata, bo grosz do grosza... wiadomo. Drevni Kocurek utrzymuje przygarnięte kocie biedaki w niewielkim mieszkaniu, za własną skromną wypłatę, okrojoną jeszcze drastycznie z powodów dokładniej znanych pracodawcy, a tłumaczonych wiarygodnie pandemią, zastojem w branży i ogólnym kryzysem. Nie pozwólmy, żeby ten kryzys odbił się na kotkach, które potrzebują nie tylko ciepła i miłości, ale też zwyczajnej strawy (która kosztuje), niektóre kotki - karmy specjalistycznej (wiadomo - droższej), czystej kuwety (żwirek też kosztuje) i leczenia (a to czasem kosztuje jeszcze więcej). Zbiórka jest na POMAGAM.PL pod tym adresem: 

https://pomagam.pl/3mcmefi

Zapraszam!

To tylko dwa z kotków mieszkających u Drewniego Kocurka.
 A oprócz nich jest jeszcze dziesięć do wykarmienia!


*****

65 komentarzy:

  1. Ptaki to wdzięczny choć niełatwy temat, muszą mieć delikatność i lekkość. Masz rację Małgosiu, zdjęcia często przekłamują i nie oddają całego uroku obrazu. Mimo tego oba obrazy są śliczne, finezyjne i wdzięczne. Miło się na nie patrzy. Jeśli chodzi o mnie to drugi bardziej przypadł mi do gustu, może to kwestia kolorów? Podziwiam Twój warsztat. Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Ci dziękuję, Ewuniu, za sympatyczny i obszerny komentarz :). Cieszę się, że moje ptaszki Ci się podobają. Przyznam Ci się, że ja także wolę ten drugi obrazek :). Pierwszy malowałam, bo rozbawiło mnie zdjęcie tej ptasiej gromadki uczepionej gałązki z jabłuszkiem. Pozdrawiam Cię gorąco!

      Usuń
    2. Dziękuję, że przypominasz😀, tuzin futer nie przelewki, kochana jesteś 😀.

      Co do ptaszków i duchów, to mam nadzieję, że los podkładu nie czeka Twoich żurawi!!!!
      Te są wdzięczne, przyznaję, graficzne i delikatne. Stonowane. Ładne. Udane i rzeczywiście ptasie😀 Ciut żal jednak słonecznych malw i barwnej dyni. Jakoś nie sądzę, byś w najbliższym czasie powtórzyła doświadczenie z kolorami kontratowymi. No ale skoro nie pasowało, drażniło i zalegało, trudno, ślad na blogu musi wystarczyć😀.
      Patchwork, a stawiałam na makramę😀

      Usuń
    3. A nie, żurawie lubię, jestem zadowolona z tego obrazu (mam na myśli te lecące, bo łąkowe są pod znakiem zapytania), więc darowuję ptakom życie :). Kontrasty - czemu nie, może niezupełnie to moja bajka, ale lubię zmiany, próbowanie czegoś nowego, eksperymenty. Nie bez przerwy, ale czasami, taki skok w bok :). Makrama - może kiedyś coś spróbuję... ale do patchworku ciągnie mnie bardziej i dłużej, więc w końcu muszę, bo się uduszę.

      Usuń
    4. Zostaw żurawie, niech sobie będą na łące. I w locie.

      Usuń
    5. No dobra, przekonałaś mnie :). A żurawie będą jeszcze w innych odsłonach.

      Usuń
  2. Mi się od razu że Szczygłem skojarzyło ! Jest taki film na Netflix. Kto wie może kiedyś ktoś zdobędzie Twój obraz i będzie miał w nim swój skarb?
    Oczywiście nie życzę nikomu losu z filmu... Ale film dobry.

    Filtry też mi przekłamują. Nikusia jest jasnoszara a na niektórych zdjęciach wychodzi ciemna. Aleksik ma ciemny rudy jak jakaś krówka a wychodzi czasem jasny. Mefcio czarna noc wychodzi podpadlany.
    Na kolorowankach też tak mam że kolor mi kłamie. Najlepiej robię zdjęcie przy oknie wtedy może wyjdzie prawdziwy kolor? Ja tak kolorowanki kładę jak szlachta nie zajmuje parapetu... Ale ostatnio coś nie dotykałam kredek. Eh ...

    Oba ptaszki piękne. Ale chyba te niebieskie ładniejsze mi się wydają :)

    I DZIEKUJE OGROMNIE za wspomnienie o zbiórce. Też sama nie wiem, czemu tak ciężko. Może nie tylko ja mam ciężko. Udostępniam gdzie się da. Teraz mnie tą pięta dobija i nawet nie chce myśleć ile z pracy mi wyjdzie za ten miesiąc. Ale jutro dam znać co powiedział specjalista. Prześwietlenie mam na CD ale sama nie będę oglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szczygieł" to chyba film nakręcony według znanej, podobno świetnej, książki. Przyznam się, że książkę miałam w rękach, ale jakoś nie miałam ochoty jej czytać (więc tym bardziej oglądać filmu - ja raczej książkowa jestem). Mam ją jednak na liście tych, które kiedyś powinnam koniecznie przeczytać... ale lista dłuuga, oj długa :).
      Trzymam kciuki za zbiórkę i za Twoje zdrowie!

      Usuń
  3. Widzę, że malujesz coraz bardziej wprawną ręką. Te otwarte paszcze wyglądają ,jakby chciały zeżreć rodziców.
    Zbiórka idzie wolno, bo maj to miesiąc wysypu wszelkich psich i kocich niemowlaków. Kto ma serce dla zwierząt, to jest od dawna uwikłany po uszy, w taką pomoc.
    Ciekawa jestem Twojego patchworku. Ja uszyłam poszewkę na poduszkę i na razie na tym koniec. Czasowo nie da się wszystkiego ogarnąć.
    Podziwiam Cię niezmiennie, za wielość technik i podejmowanych prób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, chciałabym wszystkiego spróbować, a jak spróbować, to wiadomo - nauczyć się i zrobić to dobrze, a to niestety wymaga czasu, którego na wszystko nie wystarczy :). Patchwork wymyśliłam sobie dość ambitny, jak na moje zerowe umiejętności, więc trochę wolno mi to idzie. Chyba trzeba będzie jednak pójść na skróty :).

      Usuń
  4. Ptaki są piękne, jak zwykle u Ciebie Małgosiu musiałam zatrzymać się dłużej, żeby nacieszyć oczy. Nie mogę się doczekać patchworku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Danusiu, za przemiłe słowa :))). Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  5. Taka historia malarskich duchów:
    "Panorama Tatr – panoramiczny obraz olejny przedstawiający widok z Miedzianego, największy polski obraz, jaki kiedykolwiek powstał. Miał wymiary 115 m długości i 16 m wysokości, a tym samym powierzchnię większą od Panoramy Racławickiej. ..."
    Obraz ukończono w 1896 i wystawiono najpierw w Monachium, a później w Warszawie na Dynasach,...
    ...Wskutek poniesionych kosztów, które przekroczyły kwotę 100 000 rubli, przedsięwzięcie okazało się finansowym niewypałem. Obraz zlicytowano i pocięto na materiał do malowania innych obrazów.
    Fakt przejęcia przez Stykę znacznej części Panoramy Tatr i wykorzystanie jej jako płótna dla własnego obrazu spotkał się z oburzeniem ze strony środowisk malarskich. Panorama Tatr była jedyną polską panoramą, której nie malował ani Jan Styka, ani Wojciech Kossak, wobec czego wywołało to skandal i podejrzenia o motywy, jakimi się kierował autor Męczeństwa pierwszych chrześcijan. Obraz Styki, na odwrocie którego znajdował się wielki fragment Panoramy Tatr, przepadł bez śladu w czasie I wojny światowej w Rosji" https://pl.wikipedia.org/wiki/Panorama_Tatr
    Ptaszęta wdzięcznie, jednakoż mnie też drugi obraz ten z ptasią rodziną bardziej się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tę historię :). No cóż, panorama Tatr była pomysłem inwestycyjnym, który nie wypalił. No bo kto to miałby kupić? Dobrze, ze wykorzystano ją chociaż jako surowiec wtórny. U mnie, jak widać, też sie nic nie marnuje :).
      Ptaszki numer dwa mnie się też bardziej podobają, ale już dzisiaj dokonałam drobnych poprawek (te ptasie łebki jednak w dziennym świetle są za niebieskie, powinny być ciemnogranatowe. i jeszcze kilka detali...).

      Usuń
  6. Piękne ptaszki , mnie podobają się oba obrazki :D Ale że zamalowałaś dynię , to szkoda , bo mnie się bardzo , bardzo podobały :(
    Bardzo jestem ciekawa twojego rękodzieła - patchworka ;-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyniowa martwa natura dla mnie była za jaskrawa, chociaż przez jakiś czas zastanawiałam się, czy jej nie zostawić. Będzie pewnie kiedyś inny obraz z dynią :). Patchwork powstaje, ale powoli...

      Usuń
  7. Małgosiu, podziwiam! Przepięknie malujesz, w dodatku w technice, której nigdy nie próbowałam. Oba obrazy bardzo mi się podobają. Wiesz, że nigdy nie słyszałam tego pojęcia "duch" w odniesieniu do wtórnego malowania po podkładzie? Oczywiście o takim malowaniu słyszałam. Właśnie pracuję nad dwiema zakładkami - duchami:)
    Czekam na kolejne prace i ogromnie jestem ciekawa patchworkowych poczynań.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja uwielbiam malować farbami olejnymi, za to nie mogę się przekonać do pasteli olejnych, którymi Ty tworzysz takie przepiękne obrazy :))). Z patchworkami jeszcze trochę się pomęczę, zanim coś pokażę, bo dopiero się uczę i trochę wolno to wszystko idzie :). Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Jak tylko przeczytałam o tych zamalowanych obrazach pomyślałam,że kiedyś ktoś odkryje ,że są pod "ptakami" i może będzie się zastanawiał czemu zostały zamalowane. Mam znajomego ma 15 kotów pod opieką więc wiem ile to kosztuje. Warto pomagać. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak moich obrazów raczej nikt nie będzie prześwietlał :))).
      Masz rację, warto pomagać! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Trochę szkoda poprzednich obrazów, ale skoro się "przejadły" to super, ze znalazłaś takie rozwiązanie, ważne, że się nie zmarnowały. Obydwa obrazki podobają mi się bardzo i liczę, że kiedyś podobrazia zostaną odkryte, czego bardzo Ci życzę.
    Pozdrawiam wiosennie.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! to marzenie z gatunku tych o wygranej w Eurojackpot :)))) Ale bardzo dziękuję! Na razie maluję tylko dla własnej przyjemności, więc jak mi się coś znudzi albo nie podoba, to maluję na tym coś innego. Taki mój domowy mały recykling :).

      Usuń
  10. Achhh...te duchy! Gdzieś tam wzdychają, że nie maja widoku :) :)
    Ptaszki pięknie malowane, wiosenne oko cieszą ... Miło patrzeć na Twoje obrazy Małgosiu.
    W Tobie dojrzała już patchworkowa pasja, a u mnie nadal dojrzewa jeszcze malowanie właśnie :) Chcę wreszcie coś namalować sama :) Może kiedyś się odważę. Podobrazie już czeka...
    Pozdrawiam gorąco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))). Dziękuję! Polu, maluj, maluj, nie zastanawiaj się, nie czekaj, maluj! Masz bogate wnętrze, artystyczną duszę, fantazję, pomysły twórcze, talent plastyczny - czegóż więcej trzeba?! Bardzo jestem ciekawa Twoich obrazów, maluj i pokazuj jak najprędzej!

      Usuń
  11. Umiejętność "skreślania" tak metaforycznie nazwę usuwanie szkiców, obrazów i zastępowanie ich nowymi to cenna umiejętność. Nie znam się tak dobrze na malarstwie, o literaturze mówi się, że sztuką dobrego pisania jest umiejętność wykreślania wszystkiego co zbędne, może tak jest także z malowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jakże na czasie ten komentarz :) - mam na myśli niedawną dyskusje na zaprzyjaźnionym blogu o fragmentach "Mistrza i Małgorzaty", które Bułhakow usunął, a jakiś nadgorliwy tłumacz je przywrócił. Ja uważam, że te usunięcia były częścią koncepcji autora i nikt nie ma prawa jej zmieniać.

      Usuń
    2. Tak, ta rodzina tłumaczy wzięła dodała więc nie będę tykać nawet tej wersji

      Usuń
    3. A no właśnie, ja myślę, że chcieli zabłysnąć oryginalnością swojego tłumaczenia, ale po prostu zmienili zamiar autora, a takich rzeczy nie powinno się robić.

      Usuń
    4. Nie znałam tego wydania i nie żałuję. Ostatnio czytałam jedynie takie z wykreśloną wersją cenzorską, ale to zupełnie inna historia. Mistrz i Małgorzata to jedna z moich ukochanych lektur.

      Usuń
    5. Właśnie skończyłam lekturę M&M w tłumaczeniu pana Drawicza, postaram się w tym tygodniu napisać o wrażeniach kilka słów na blogu.

      Usuń
  12. Po pierwsze śliczne ptaki namalowałaś, wyglądają bardzo profesjonalnie:) Po drugie nie miałam pojęcia o pojęciu "ducha" w kontekście malowania na innym obrazie, to fascynujące! Nigdy bym nie odgadła, że pod twoimi ptakami ukrywają się inne dzieła:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka tajemnica tylko dla wtajemniczonych :))). Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Też czasami daję drugie życie płótnom, a ptaszki są u Ciebie niezwykle wdzięczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czasem bywa, że autor jest swoim najsurowszym krytykiem :). Dziękuję, Basiu, i pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  14. ja się zachwycam za każdym razem, może taki urok fanki :) (ale już nie zamalowuj innych) :P
    a kotkom życzę smacznego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, kochana jesteś, bardzo Ci dziękuję za nieustające wsparcie :))). Pozdrawiam gorąco i ściskam Cię mocno!

      Usuń
  15. Piękne ptaszki Małgosiu. Z rysunków bije lekkość , delikatność po prostu są cudne. Czekam na patchwork . Bardzo mi się podobają , nigdy nie próbowałam sama uszyć. Dobrego tygodnia 🌞🌞🌞🌞🌞🌞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Marysiu! Patchworki podziwiałam od dawna, w końcu postanowiłam spróbować. Co z tego wyniknie i czy będzie dalszy ciąg... zobaczymy :).

      Usuń
  16. Kochanie, ale te ptaszki cudnie Ci wyszły :)
    Ja też tak robiłam, Obrazy, które mi nie wyszły stanowiły podobrazie dla nowego. W ten sposób nie musiałam patrzeć na cos, co mi się nie podobało, a z drugiej strony... oszczędność niezamierzona.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie - podwójna korzyść :))).
      Ogromnie mi miło, że obrazki Ci się podobają!
      Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  17. Ptasia rodzinka mnie urzekła, choć drugi obrazek równie piękny. Oj, takich "duchów" to u mnie też sporo. Jeśli na wcześniejszej pracy kładłam zbyt grubo farbę, to przed ponownym zamalowaniem wręcz zdzierałam szpachelką, a potem papierem ściernym wyrównywałam.......byle tylko gładko było i można śmiało nałożyć "nowy temat"..........Dość dawno temu, czytałam artykuł, o kobiecie która kupiła za grosze jakiś pejzażyk pod którym jak się później okazało był taki właśnie duch........i to dość cenny....Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Wandziu :))). Ja maluję zazwyczaj alla prima, bez podmalówek i cienką warstwą farby, którą jeszcze "wygłaskuję", więc zazwyczaj te spodnie warstwy mi nie przebijają swoją fakturą. Ale mam kilka starych obrazów, które malowałam dość grubo szpachlą, przymierzam się od dawna do operacji oczyszczenia, ale trochę mnie ta czynność przeraża :). A o tej historii z odkryciem cennego obrazu pod jakimś tanim landszafcikiem też słyszałam, ciekawa sytuacja :). Podobno Picasso zamalował tak kiedyś obraz Modiglianiego, sam się do tego przyznał po latach, mówiąc, że to jedyna zbrodnia, jaką w życiu popełnił, ale nie pamiętał który obraz tak namalował i w czyje ręce on trafi. Prześwietlano jednak wszystkie jego dostępne obrazy i tego Modiego nie znaleziono, może wisi gdzieś u kogoś, a właściciel nawet nie wie, że ma dwa skarby w jednym :).

      Usuń
  18. Piękne obrazy, ptaki to wdzięczny temat do malowania, wychodzą ciekawie, pięknie.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :). Lubię malować ptaki i zwierzęta, w ogóle przyrodę. Masz rację, to bardzo wdzięczne tematy do malowania :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  19. ..bardzo podoba mi się 'tajemnica z duchami', świetna sprawa, gdyż można poprzedni obraz przykryć nowym ;)
    ..Twoje ptaszki są prześliczne, malujesz cudownie, obrazy wyszły Ci znakomicie ..urzekły mnie niezwykłością,
    są urocze i subtelne :)

    - zachwycona pozdrawiam Cię najserdeczniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z tymi duchami zabawna sprawa :))).
      Ogromnie mi miło, cieszę się, że obrazki Ci się spodobały :))). Dziękuję za przemiły komentarz!
      Serdecznie Cię pozdrawiam!

      Usuń
  20. Ptasie tematy to nasze tematy. Ptasimi motywami jesteśmy w domu otoczeni, a to z uwagi na mojego męża ornitologa (już nie-amatora). Pięknie je namalowałaś, ale te malwy też były urocze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to Twój mąż ma bardzo ciekawy zawód, a przy tym pasję też, jak się domyślam?!) :))). Lubię ptaki, lubię je obserwować, chociaż nie wszystkie jeszcze rozpoznaję, sporo o nich czytam... Dużo ptaków przylatuje do naszego ogrodu, staramy się stwarzać im możliwie przyjazne warunki.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
    2. Raczej odwrotnie. Ornitologią początkowo zajmował się wyłącznie hobbistycznie i dopiero z czasem coraz bardziej się w tym specjalizował. Przez ostatnie dwa lata "rozpracowywał" sowę włochatkę w Puszczy Bydgoskiej.
      Pozwolę sobie podesłać link do jego filmów poświęconych właśnie tej sowie :)
      https://www.youtube.com/watch?v=vAM254bYHJ0&t=20s

      Usuń
    3. Przepraszam za opóźnienie z odpowiedzią, ale byłam na urlopie poza zasięgiem internetu. Serdecznie dziękuję za link, zerknęłam już i z przyjemnością obejrzę te filmy :))). Może nie jestem znawcą, ale ciekawi mnie życie ptaków, ze szczególnym uwzględnieniem sów - to takie intrygujące stworzenia! O projekcie związanym z włochatkami czytałam i nawet coś obejrzałam, bardzo chętnie zapoznam się z całością.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  21. Piękne obrazy w ładnej spokojnej kolorystyce. Pocieszne są te wiecznie głodne pisklęta... W zeszłym roku ptaki uwiły sobie gniazdko w wiszącej na naszym tarasie doniczce, po wykluciu się młodych stałym obrazem były szeroko otwarte dzioby ptasich dzieci... samo życie:)))
    Mam wrażenie, że zbiórek na schroniska i fundacje pomagające zwierzętom jest coraz więcej. Sama mam dylemat, bo jak wesprę jedną, to żal mi tych pozostałych... a potrzeby są tak duże. Bezdomność i krzywda zwierząt w naszym kraju to ogromny problem... szkoda, że prawnie nic w tej kwestii nie zmienia się na lepsze. Pozdrawiam cieplutko i dodam tylko, że duchy wcale nie były straszne, wręcz przeciwnie bardzo mi się podobały:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację - ilość potrzeb znacznie przekracza możliwości przeciętnego człowieka, każdy wybiera według swojego serca lub rozsądku, bo nie da się pomóc wszystkim. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  22. Nowe obrazy wyglądają super :) podziwiam to, że są takie duże - A3 to dla mnie naprawdę spory format ;)
    ...ale troszkę szkoda tych malw - naprawdę ładnie wyglądały :);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! dla mnie to bardzo mały format :)))). Dla rysunków czy akwareli wybieram mniejsze kartki, ale obrazy olejne wolę malować na znacznie większych podobraziach. W ostatnich miesiącach popełniłam kilka mniejszych obrazków olejnych, tylko dlatego, że chciałam spróbować takiej odmiany, ale z reguły maluję na formatach od 50x70 do ponad 100cm. W malarstwie olejnym czy akrylowym to zresztą taki dość średni rozmiar :).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  23. Jak ja Ciebie rozumiem z tym fotografowaniem obrazów. czasem to niezwykle ciężka sprawa. Niekiedy nie jest łatwe oddać te same albo zbliżone barwy i odcienie na fotografii. Nie mniej Twoje obrazy ptaszków wyszły interesująco i zakładam, ze kolory są super na 'żywo'. Trochę mi szkoda tych starych obrazów, bo Malwy mi sie podobają, ale to Twój wybór też tak czasem robię ze swoimi starymi obrazami. Martwa natura też całkiem, całkiem ale jednak ptaki lepsze, tyka myślę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy inaczej - ja się do rzeczy nie przywiązuję, dotyczy to także moich obrazów. Każda zmiana mnie cieszy, a jestem też przekonana, że każdy kolejny obraz wychodzi mi odrobinę lepiej :).

      Usuń
    2. Tak, to super podejście, O tak myślę, że każdy Twój obraz będzie co raz lepszy! kiedyś tak miałam, że się bardzo przywiązywałam do moich obrazów i ilustracji. Teraz już tak całe szczęście mniej mam i dobrze bo chciałabym się pozbyć tych obrazów :D Cieszę, się, że Ty nie masz takiego problemu! :)

      Usuń
    3. Wiesz, po latach to czasem się zdarzy, że żałuję, że coś tam wyrzuciłam, ale generalnie mam parcie do przodu, a nie do zagrzebywania się w przeszłości :). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. To bardzo dobrze, lepiej za siebie się nie oglądać ;) pozdrawiam burzowo znad morza :)

      Usuń