środa, 31 stycznia 2024

Tego obrazu nie będzie.

Chwilowo jest, więc pokazuję, póki istnieje, ale zaraz zostanie unicestwiony i nawet mam konkretny pomysł, co z niego będzie. Miałam nie pokazywać, ale co tam, zobaczcie, co mi się nie udało i nie zamierzam tego poprawiać w nieskończoność :).




Miał być wpis z dalszego ciągu malowania białego na białym, ale musiałam się w końcu rozprawić z tym oto obrazkiem, który stał od paru miesięcy niedokończony, jak wyrzut sumienia... Zaczęty wieki temu, porzucony z braku chęci i natchnienia, i prawie już skazany na zapomnienie. Najpierw stał na sztaludze, potem odstawiłam go do kąta, bo i tak praca nad nim zupełnie mi nie szła. Przez dłuższy czas niemal go nie zauważałam, zajmowałam się innymi rzeczami i omijałam go wzrokiem i myślą. Ale w końcu trzeba było podjąć jakąś decyzję, dokończyć, całkiem przemalować, albo wyrzucić w cholerę. No nie, szkoda podobrazia, coś bym na nim zrobiła, jakiś kolaż może... Ostatecznie jednak zabrałam się za malowanie, przy czym z pierwotnej wersji niewiele zostało. Tutaj wersja przedostatnia, wcześniejszych niestety nie uwieczniłam:




Obraz ma wymiary 50x60cm, namalowany jest farbami olejnymi na podobraziu płytowym z naciągniętym płótnem.

Zredukowałam większość tego, co było na początku i w moim pierwotnym zamyśle. Nie jestem zadowolona z tego obrazka ani trochę i dlatego jego los został już przesądzony, zostanie poddany totalnemu recyklingowi.

Ja wiem, że zaraz kilka osób napisze, że jest ok, całkiem dobry obraz, a ja jestem zbyt krytyczna wobec siebie ;). Tylko że ja po prostu miałam zupełnie inną wizję, ale jakoś nie bardzo potrafiłam to namalować. Już nie wspomnę o przekłamaniach kolorystycznych na zdjęciach...

Jeszcze raz wersja aktualna (przed unicestwieniem):




Sam motyw uwielbiam i podeszłam do niego już po raz trzeci. Inspiracją było zdjęcie w książce o stadninie koni w Janowie. Po raz pierwszy, wiele lat temu, narysowałam tę scenkę tuszem, tzw. piórkiem czyli artystyczną stalówką (bo były to czasy przedcienkopisowe) i to chyba była najbardziej udana wersja. Rysunek powędrował do kolegi jako upominek imieninowy. Jakiś czas później książka ponownie wpadła mi w ręce, przypomniało mi się to zdjęcie i tym razem namalowałam obrazek z tymże motywem - farbami olejnymi. To jest właśnie ta poprzednia wersja - kolorystyka dość monochromatyczna, sepiowo-oliwkowa, rozmiar A3 (zdjęcie przejaskrawione):



Średnio byłam jednak z niego zadowolona, więc od pewnego czasu myślałam nad kolejną wersją. Miałam nadal zdjęcie-inspirację i dość jasną wizję jak chcę to tym razem namalować, w trochę innym stylu. Najważniejsze miało być słoneczne światło wpadające szeroką falą do ciemnego wnętrza, tworzące kolorowe załamania jak w kalejdoskopie, taki zalew słońca i barw. Najpierw było za bardzo kolorowo i jasno, potem, w kolejnej wersji, trochę jakby ktoś fajerwerki odpalił, w końcu stopniowo zamalowałam większość tych kolorowych refleksów. W rzeczywistości jest tam jednak nieco więcej niuansów i cieplejszych tonów, ale mój aparat nie potrafi zbalansować błękitów i żółciami i czerwieniami, wybiera co mu tam pasuje.


Jak widać - główny motyw niemal nie zmieniony, chodziło mi w zasadzie tylko o tło, żeby była większa przestrzeń i podkreślone wrażenie światła wpadającego do ciemnego wnętrza. 

A to jest wspomniane zdjęcie:




Kilka słów o źródle inspiracji, czyli książce z tymże zdjęciem. 

Jest to bardzo interesująco napisana historia stadniny w Janowie do początku lat 80-tych, a przy okazji sporo ciekawostek o koniach w ogóle, o arabach w szczególności. Obszerniej pisałam już o tej książce w tym wpisie, więc nie będę tego tutaj kopiować. Jeśli kogoś temat ciekawi, to proszę zajrzeć pod ten link, książkę bardzo polecam wszystkim miłośnikom koni.

Niedawno widziałam na stronie janowskiej stadniny informację, że jest tam 480 koni, z czego 340 czystej krwi arabskiej, sporo jest także angloarabów. Nie będę się rozpisywać o najnowszych dziejach stadniny, kto się interesuje ten wie, jakie skandale i kontrowersje miały miejsce w okresie tzw. dobrej zmiany, jak niemal doprowadzono do bankructwa nasz skarb narodowy, jak skutecznie odstraszono bogatych hodowców od kupowania u nas koni, jak przepychanki i karuzela kolejnych prezesów, robiących karierę ale nie mających odpowiednich kompetencji i doświadczenia, w dodatku nie akceptowanych przez załogę i nie radzących sobie z podstawowymi problemami, wymazała z czołówki światowych stadnin nazwę Janów Podlaski. Nie zaszkodziły stadninie wojny i komuna, po niemal 200 latach prosperity rozłożyła ją na łopatki dobra zmiana. Mam nadzieję, że teraz już idzie ku lepszemu.


*****

Na malowanie nie mam ostatnio zbyt wiele czasu, bo zawsze coś... Sporo czytam, ale też brakuje czasu na pisanie recenzji, może wkrótce coś uda się naskrobać, garść poksiążkowych refleksji... Dziergam, szyję. Aktualnie robię na drutach sweter dla dziecka, a że dziecko jest dużym starym koniem, to trochę tego dziergania jest. Oczywiście jak pytałam jesienią, czy nie potrzebuje porządnego ciepłego swetra, to nie. Teraz nagle tak. A sweter będzie ciepły, dość gruby, mięciutki i milutki, bo z wełny merino, czyli najlepszej na świecie, bo nie gryzącej :). Wzór najmniej skomplikowany, bo dżersej po całości, dziecko tak chciało. Robię od góry na okrągło z rękawami reglanowymi, bez szycia. No ale brak komplikacji ze wzorem niekoniecznie jest zaletą, bo jak jest jakiś wzór do liczenia i pilnowania oczek, to jakoś szybciej z tą robótką czas leci, a tu ocean prawych oczek, nuuuda.... Mam nadzieję, że dziecko będzie zadowolone, to następny sweter zrobię już z jakimiś wariacjami typu wzór strukturalny, warkoczyk, czy bardziej ozdobne ściągacze. I może porwę się na jakąś bardziej ekskluzywną włóczkę, z Malabrigo dawno nic nie robiłam, marzy mi się :). Na zdjęciu niedawno zrobiony mój sweterek (poszalałam z warkoczykami), jeszcze nie zblokowany, a w tle synkowy w trakcie dziergania, oba z Big Merino Dropsa. Włóczka taka trochę sznurkowa, ale jednak merino, no i miało być grubo i ciepło :). Robienie z tej samej włóczki ma swoje zalety, bo wiadomo już, jakie druty się najlepiej sprawdzą, jaka próbka i jak się to zachowa w użyciu i po praniu.




Zdrówka Wam życzę, Kochani, Waszym zwierzątkom takoż. Moje stado zdrowe, a ja się od jesieni impregnuję propolisem i miksturą czosnkową (tutaj przepis) i jakoś choróbska mnie omijają, póki co. Oby tak dalej :).

*****


48 komentarzy:

  1. Kilka razy miałam podobnie. Namalowałam obrazek (no bo ja tylko obrazki, dlatego podziwiam malujących obrazy bardzo:)) i nie mogłam na niego patrzeć. To uczucie bywa dla mnie tak przykre, że najczęściej mija dopiero po utylizacji malunku. Nie pomaga schowanie głęboko do szuflady. Wiem, że tam jest i mam non stop tego świadomość. Tak jak napisałam, zniszczenie dopiero uspokaja mnie na tyle, że przestaję o nim myśleć:)
    Jednak spróbuję Małgosiu napisać, że Twój obraz jest super. Temat niebanalny, bo najczęściej konie od przodu widzę, Ujęcie świetne, kolorystyka też - podoba mi się ta mieniąca poświata, słońce, światło na obrazie. Dla mnie jest piękny. Poprzednia praca jest również wspaniała. szkoda, że nie masz zdjęcia tej malowanej piórkiem. Ja nigdy nie wróciłam do wcześniej malowanego motywu. Nie wiem, czy potrafiłabym przedstawić go tak różnorodnie. Jesteś wielką artystka Małgosiu!
    Uściski
    PS. Swetry cudne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ten obraz mnie prześladował, musiałam coś z nim w końcu zrobić. Ja raczej nie miewam rozgrzebanych, pozaczynanych rzeczy, leżących gdzieś w kątach miesiącami - to się zdarza sporadycznie i męczy mnie straszliwie tak długo, aż dokonam jakiegoś zdecydowanego rozstrzygnięcia.
      Bardzo Ci dziękuję, Izuniu, za ten wspierający komentarz :) - aż zaczęłam się przyglądać swojemu dziełu, czy by go przypadkiem nie ułaskawić :))). Przy niektórych obrazkach zauważyłam, że zupełnie inaczej prezentują się w oprawie, więc może i tutaj, po kilku kosmetycznych poprawkach i włożeniu w ramki, da się jeszcze coś zrobić... No i patrz, jak zmiękłam... a już miałam całkiem inny plan! No cóż, i tak mam teraz inne zajęcia, obraz wędruje na szafę, a potem się zobaczy.
      Jeszcze raz serdecznie dziękuję i pozdrawiam Cię najserdeczniej!

      Usuń
  2. Bardzo ładnie prezentuje się Twój obraz :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu, to ja będę w tej grupie osób, która Ci napisze, że oczywiście nie masz racji, bo obraz jest piękny itd... Ale naprawdę mi się podoba, nie kłamię ani przez moment. Ja wiem, że Ty masz swoje własne kryteria i jesteś w stosunku do siebie wymagająca, tak jak napisałaś, ale ja jako odbiorca Twojego dzieła, mam swoje zdanie.
    Tym bardziej, że ja jestem beztalenciem w tym zakresie, więc podziwiam szczerze Twoje zdolności.
    Mnie się podoba i... już :)
    Buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Iwonko, ogromnie miło jest czytać takie ciepłe i życzliwe słowa :). Dziękuję Ci za to wsparcie, jesteś dla mnie dobrym duszkiem, nie analizujesz, nie doradzasz, tylko piszesz od serca "mnie się podoba i już" - i to jest najpiękniejsze :). Cudowne są komplementy nie poparte żadną mniej czy bardziej fachową argumentacją, tylko takie zwyczajne "mnie się podoba i już". Przecież to o to właśnie chodzi, żeby ktoś dostrzegł w tym coś fajnego, kiedy ja sama tego nie widzę. Bo tak bądźmy szczerzy - fachowcy to by mnie tu walcem rozjechali :))). Więc cieszę się niezmiernie i szczerze, że Tobie się podoba! Dziękuję Ci najserdeczniej i pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  4. Mnie się też Twój obraz podoba, ale Ty wiesz najlepiej co i jak. Dobrze jednak, że odroczyłaś utylizację :)
    Sama jestem ciekawa, co w Janowie się naprawdę dzieje, bo te przepychanki z ostatnich lat były żenujące. Jakby komuś naprawdę zależało, by doprowadzić stadninę do likwidacji. Szkoda by było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie zależało, tylko byli tam przez jakiś czas na głównych stołkach sami karierowicze i dyletanci, a może faktycznie ktoś chciał to po cichu sprywatyzować... No w każdym razie są już sygnały, że nastąpią zmiany i sytuacja ma wrócić do stanu sprzed tych durnych eksperymentów.
      Los obrazu nie jest przesądzony, te komentarze trochę mnie podniosły na duchu, może się jeszcze wstrzymam z ostateczną decyzją :). Dziękuję Ci ogromnie za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Małgosiu
    Od stadniny zacznę bo jest losy mnie akurat interesują mimo, że nie jestem zapaloną wielbicielką koni ale tak po prostu. To była taka nasza wizytówka, perełka, pracowali fachowcy i pasjonaci i chyba to komuś bardzo przeszkadzało. Mam nadzieję, że znów wróci do dawnej świetności:)
    A teraz obraz. Dla mnie jest bez wad i widzę na nim wszystko co chcę zobaczyć. Kolory,światło, głębię,cienie i charakter. Ja bym go zachowała bo jest tego wart.
    Zrobisz oczywiście to co czujesz, że powinnaś z nim zrobić ale może...
    Nie jestem znawcą malarstwa,oceniam tak jak widzę i mnie się podoba:)
    Pozdrawiam cieplutko😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, stadnina w Janowie była polską wizytówką, naszą dumą słynną na całym świecie, a przez kilka lat garstka pazernych i zadufanych w sobie karierowiczów zdemolowała to, co budowano przez dwa stulecia. Podobno podjęto już jakieś działania naprawcze, więc jest szansa, że Janów odzyska swoje dobre imię.
      Za pochwały obrazka serdecznie dziękuję, to mnie podtrzymuje trochę na duchu, bo jednak byłam z niego mocno niezadowolona i nie miałam już siły na dalsze poprawki. Przemyślę to, może dam mu szansę :).
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
    2. Czyli i obraz i stadnina mają szanse:) żarcik taki:)
      No i oczywiście zapomniałam dopisać, że sweterki są świetne!
      Już nie dziergam ale trochę tych sweterków popełniłam w życiu.
      Najwięcej kiedy dzieciaki były małe.
      Wybierały motyw a ja dziergałam.
      Były sarenki,smoki,bałwanki i co tam wymyśliły:) szkoda, że wtedy nie było takiego wyboru włóczek.
      Ale mimo wszystko to była przyjemność:)
      Pozdrawiam cieplutko 😘

      Usuń
    3. Było mniej, ale bardziej się to doceniało, takie mam wrażenie :). Ja dawniej dziergałam bez przerwy, uwielbiałam to, później trochę brakowało na to czasu, a teraz od czasu do czasu lubię coś wydziergać, tak trochę dla zajęcia rąk, szczególnie w długie zimowe wieczory.
      Stadnina ma szansę, ale z obrazkiem to się jeszcze zobaczy, na razie go schowałam, może za jakiś czas spojrzę na niego innym okiem...
      Pozdrawiam Cię gorąco!

      Usuń
  6. Hehehehe nie będę nic analizować, tylko napiszę, że mnie też podoba się twój obraz, gra świateł szczególnie, we wszystkich wersjach w tej z fajerwerkami także, no ja mam fijoła na punkcie świateł ;)
    Swetry superowe! Zrobiłam kilka swetrów ze 40 lat temu, wtedy do dyspozycji była anilana, albo resztki z kowarskiej fabryki dywanów, tak że zupełnie nie mam pojęcia o współczesnych włóczkach, a możliwości teraz jest multum. W swoich swetrach szłam w wymyślanie fantazyjnych fasonów, na warkocze nigdy się nie poważyłam, no bo to skrupulatne liczenie oczek mnie odstraszało. Tak że ten tego, każdy lubi co innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wiem, że światełka lubisz, Tobie chyba ta wersja fajerwerkowa najbardziej odpowiada :)))). No cóż, jeszcze się nad tym obrazkiem zastanowię...
      Pamiętam wełnę kowarską, też robiłam z niej swetry, a moja mama tkała kilimki. Wełna miała piękne kolory, ale gryząca była okropnie, więc to były tylko swetry takie "na wierzch". Masz rację z tą anilaną, zapomniałam o niej, miałam czasem też włóczki bawełniane, a gdzieś w okresie studenckim kupowałam już całkiem ładne akryle z importu, czasem nawet za jakieś uzbierane dolary w Pewexie! Takie to były luksusy :))). Dzisiaj są przepiękne wełny z merynosów, jedwabie i co komu się zamarzy! Natomiast co do wzorów, to w warkoczach nie ma wcale tak dużo liczenia, ja nawet lubię je zaplatać, robótka się nie nudzi :).
      Dzięki za miłe słowa, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Sepiowa wersja bardziej mi leży, jakoś tak subtelniejszą mi się wydaje, mimo jak twierdzisz przejaskrawionej foty. Co do ułaskawienia dla olejnej wersji to jestem za, on ma potencjał i kto wie, może już żadnych poprawek a tylko rama? Masz rację że rama dużo daje. Powiem Ci, że to jedno z najtrudniejszych zadań malarskich czy rysunkowych, takie widoczki z wnętrza ku światłu, fascynująca sprawa, a bardzo trudna do przełożenia na obraz, jeszcze jak się koniecznie chce by było tak jak się wymyśliło.
    Ja mam ze swoją robótką-swetrem inny problem, robię go bezszwowo od dołu. Szydełkiem i wzorkiem., Jestem już niby na etapie końcowym, a coś jest nie tak z wzorkami/motywami/ściegami, nie wiem gdzie popełniam błąd przy "gubieniu", furt na jednym boku wychodzi mi za dużo/za mało o jeden motyw/wzorek. Ileż można pruć!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie też czeka trochę prucia, jak się okazało po dzisiejszej przymiarce, i to od początku robótki, bo pod szyją jednak trzeba trochę poprawić, a od ściągacza pod szyją zaczynałam. Więc będzie to operacja trochę skomplikowana, bo łatwiej pruć od końca, a tu trzeba wyciągnąć nitkę w odpowiednim miejscu u samej góry, nie pogubić oczek, potem połapać się gdzie zbierać oczka w reglanie żeby się wzór nie pofyrtał i jednocześnie rzędami skróconymi wymodelować odpowiedni podkrój dekoltu i na koniec zrobić od nowa ściągacz i ładnie go zakończyć, chyba sposobem włoskim, aż mi się słabo robi... Niby drobiazg, a kupa roboty. Ale dziecko mówi, że za bardzo mu włazi na szyję i matka musi poprawić, jak chce dziecię uszczęśliwić. Jest plan awaryjny: dziecko lubi swetry dopasowane, a mamunia oversizowe, więc jakby co, to będę miała duży czarny sweter :).
      Co do obrazka, to też wole ten sepiowy, ale miałam inną wizję, więc próbowałam, tylko zupełnie nie wyszło. Zawsze jednak można go na coś innego przerobić, a doświadczenia też się liczą :).

      Usuń
  8. A ja rozumiem tę autokrytykę. I podziwiam nieustępliwość w dążeniu do osiągnięcia wymarzonego efektu. Temat stadniny w Janowie znam. Mam nadzieję, że już tam lepiej. Swetry super 👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Nieustępliwość w tym temacie już mi się chyba wyczerpała, przynajmniej na razie. Ale kto wie, może za jakiś czas uda mi się w końcu osiągnąć ten wymarzony efekt :). Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Zanim przeczytałam całość, obejrzałam namalowane obrazki i stwierdziłam, że bardzo mi się podobają. Te śliczne , zgrabne, długie nogi (masztalerza zresztą też :) ), ta głębia ukazująca mrok stajni, te świetlne refleksy na suficie i na ścianie, i... i ze zdumieniem przeczytałam, że obrazek do utylizacji. Przyznaję, że bardziej mi się podoba ten uaktualniony, bo jakoś takie mam wrażenie, że w poprzednim było za dużo refleksów świetlnych po bokach, ale...ale kto wie, może w stajni była taka błyszcząca podłoga??? Uważam, że jest to jeden z lepszych obrazków, bo tyle się w nim dzieje . Połączenie mroku i światła, gra świateł o wiele lepiej przedstawia się na obrazku niż na fotografii. Bo samo zdjęcie jest takie surowe, banalne.
    Mowę mi odjęło, czy raczej umiejętność pisania na takie Twoje dictum nt. obrazka, że już się nie wypowiem o sweterkach. Myślę, że wkrótce obejrzymy je w całej okazałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda zawahałam się chwilkę po przeczytaniu pierwszych życzliwych komentarzy, ale cóż, to nie problem w tym, czy się obrazek komuś podoba, tylko w tym, że nie zrealizowałam swojej wizji i w ogóle to jest dość dalekie od tego, co chciałam osiągnąć. Na razie obraz idzie do "leżakowni", czyli na szafę, a potem jakoś go zagospodaruję. Jeden pomysł jest, ale na razie i tak mam inne zajęcia, więc może w międzyczasie spłynie na mnie jakieś nowe natchnienie :).
      W każdym razie - bardzo Ci dziękuję za życzliwość i przemiły komentarz, to mnie trochę pokrzepiło na duchu :). Pozdrawiam najserdeczniej!

      Usuń
  10. Mnie osobiście bardziej podoba się ten obraz w kolorach sepii :) Obecna wersja kolorystycznie jest bardzo ciekawa, ale te rozbłyski na podłodze jakoś mnie irytują..jakby były nie w tym miejscu co powinny. Co dziwniejsze te na suficie według mnie nawet pasowały. Nie gniewaj się aby...chodzi mi o to, że takie wrażenie mam jakby za tym koniem woda była, a nie podłoga...Chyba, że efekt taki miał być zamierzony :D Albo nowe okulary potrzebuję ha,ha....Zresztą z artystami się nie dyskutuje o ich wizji ;)
    Za swetry na drutach wielkie brawa, podziwiam zawsze ...mnie druty nie lubią..
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cóż znowu! Oczywiście że się nie gniewam, nawet wręcz przeciwnie, bardzo Ci jestem wdzięczna za szczere wyznanie, bo wiesz, jak wszyscy piszą, że jest super, to człowiek zaczyna podejrzewać, że są po prostu uprzejmi a obraz jest do bani :). No trochę żartuję, ale tak przecież często bywa. I w sumie to masz rację, też tak myślę, że tych ciapek na podłodze jest za dużo. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć z pierwszych etapów, kiedy te refleksy światła nie były plamkami, tylko rozmytymi pasmami. Chyba lepiej to wyglądało, no ale zachciało mi się eksperymentów i nie poszło to jednak w dobrą stronę. No nic, na błędach człowiek się uczy :).
      Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za konstruktywny komentarz i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  11. Dla mnie obraz jest cudny. Bardziej zainteresowały mnie dziergadełka , bo kocham nitki. Świetnie robisz na drutach , od góry i na okrągło to dla mnie wyczyn. Tak jeszcze nie robiłam. Pozdrawiam serdecznie 🌺🌺🌺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Marysiu, takiego robienia swetrów nauczyłam się z internetu, jest mnóstwo kursów i filmików. Teraz nie wyobrażam sobie innego dziergania, a przecież zaczynałam od robienia w kawałkach, od dołu i ze zszywaniem :). Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  12. Nie znam się na obrazach, jestem totalnym laikiem, więc nie widzę błędów (czyli nie rzucają się w oczy). Jednak jak nie jesteś zadowolona, to potrafię zrozumieć, że masz ochotę go zmienić.
    Za to swetry pierwsza klasa będą. Bo w nich najważniejsza jest wełenka, puchatość i wzór który pasuje osobie noszącej :)
    Zdrowia i czasu na hobby życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zdrówko jest, tylko tego czasu na hobby brakuje :). Obrazek chciałam światu pokazać, bo już mnie zmęczył, a nie mam pomysłu jak go ulepszyć. Więc chyba po prostu trzeba zacząć malować nowy obraz :). A swetry to jednak zawsze wolę robić dla siebie, bo na mankamenty przymykam oko i jest ok. A dziecko mówi, że za bardzo mu na szyję włazi i kochająca mamunia przerabia w pocie czoła.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Sięgnęłam powtórnie po przepis na czosnkowe antidotum. Jesienią jednak nie wykorzystałam. Może na przedwiośniu się uda. Teraz doczytałam dokładnie, jakie ma wspaniałe właściwości, nie tylko przeciw przeziębieniowe czy grypowe. Kolejna umiejętność, której zazdroszczę- dzierganie na drutach. Dawno temu potrafiłam zrobić sweter, czy sukienkę z wełny, dziś to co próbuję robić wygląda tak kiepsko, że nawet ja sama nie chcę tego nosić, a już nie uszczęśliwię tym innych. A Tobie wychodzi równiutko, jak maszyną (i to w moich ustach jest komplement, a nie szykana). Bo mnie wychodzi każde oczko inne, każdy rządek inny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W młodości dziergałam na drutach dość sporo, lubiłam to zajęcie, no i miałam dzięki temu fajne sweterki w tych siermiężnych czasach :). Jakieś 10-12 lat temu zaczęłam uczyć się w zasadzie prawie od nowa, nie tyle samych oczek, bo to się nie zmienia, co konstrukcji swetra, tak żeby wyglądał estetycznie, tych niewidocznych łączeń itd. No i włóczki są zupełnie inne, kosmos w porównaniu z tymi sprzed lat. Te swetry, które tu pokazałam, są dość proste i z grubej wełny, więc żadne tam rewelacje, ale ładniejsze też potrafię :))). Ze swetrami idzie mi chyba lepiej niż z malowaniem, przynajmniej ostatnio :). W każdym razie są bardziej zgodne z założonym planem ;).

      Usuń
  14. A ja to znam. Też zamalowuję obrazki i tworzę coś innego :) Więc doskonale Cię rozumiem. Trzeba mieć z tego przyjemność i satysfakcję, więc artysta ma rację ostateczną. Trzymam kciuki za nowy pomysł.
    A dziergania ciut zazdroszczę, bo zarzuciłam temat już od ponad 30-u lat :) Kiedyś też się oddawałam dzierganiu, ale mnie raczej wzory i liczenie nie bawiło, natomiast bawiły mnie "wrabianie" [nie wiem, czy to poprawnie] Wplatałam inne kolory, aby wychodził jakiś wzór kolorowy [dla dzieci małych wówczas], a dla siebie jakieś abstrakcje na długalachnych swetrzyskach-nietoperzach. Moher cudny leży u mnie już kilka lat, a rok temu podjęłam temat na jeden wieczór. Potem odłożyłam i taki ledwo rozpoczęty- leży cicho w szafie...
    Echhh...wcale nie mam ochoty się za niego wziąć :)
    Serdeczności zostawiam Małgosiu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, Ty wiesz, Polu, o co chodzi, więc mnie rozumiesz :). Ale to samo dotyczy dziergania (o ile nie jest sposobem na zarabianie, oczywiście) - ma być przyjemnością. Ja też miałam wieloletnie przerwy w dzierganiu, ostatnio właśnie zatęskniłam za drutami, mam sporo planów z tym związanych. Jak dzieci były małe, to też robiłam im sweterki z misiami, ptaszkami, samochodzikami i jakimiś góralsko-norweskimi wzorami. Teraz dorosły syn zażyczył sobie bez żadnych udziwnień i ozdóbek, w jedynie słusznym kolorze, ma się rozumieć, czyli czarny :). Ale mamy umowę, że jak ten zostanie zaakceptowany, to z następnym mogę odrobinkę bardziej poszaleć (grafit?! szarość?! brąz?! jakaś drobna struktura?!). Serdeczności przesyłam, Polu!

      Usuń
  15. Każdy obraz ma swojego nabywcę. Kup nowe podobrazie, a ten przekaż np na licytację, jest zbyt dobry żeby go unicestwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze to ujęłaś, Basiu :). No i masz rację, to dobry pomysł, żeby był jednak jakiś pożytek z tego obrazka. Dziękuję i pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  16. Hej Małgosiu , dawno nie zaglądałam , a tu taka perełka :D I to jeszcze do utylizacji , toż to szok . Choć rozumiem że nie pokrywa się z Twoim wyobrażeniem , znam ten ból ;-))) Mnie najbardziej podoba się ta ostatnia wersja. Aż chce się wyjść na to słońce :-) Co do robótek , to podziwiam , piękne sweterki. Współczuję prucia , żeby to przerobić ...
    Pozdrawiam ciepło !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweter miałam przerabiać, kombinowałam, ale w końcu uznałam, że za dużo czasu i zdrowia będzie mnie to kosztowało i zaczęłam po prostu całkiem od nowa. A tak się zawzięłam, że przez weekend zrobiłam cały korpus, tylko rękawy muszę dorobić ;). Obrazek natomiast złości mnie dlatego, że w ogóle nie jest taki jak chciałam i nie mam pomysłu jak to zrobić, żeby był oczekiwany efekt. Więc na razie leżakuje na szafie, a ja robię sweter i staram się o obrazku nie myśleć.
      Ściskam Cię mocno!

      Usuń
  17. Te sweterki będą obłędne, już to widać :)
    A co do obrazu "do unicestwienia" - myślałam, że chodzi o jakiś inny niż o ten pierwszy... :) bo to na pierwszym zdjęciu odebrałam jako udany obraz... :) Kompozycja i kolory bardzo pasują... :)
    Ale jednocześnie wiem, że Artyst(k)a ma swojej głowie wizję, do której dąży, i niekoniecznie to, co powstanie zadowala Autora/kę :) i wtedy pojawia się potrzeba kolejnych prób. Sama też tak miewam ;)
    Najważniejsze, żebyśmy w tym wszystkim dobrze się bawili ;) ;)
    pozdrawiam serdeczenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, masz rację - najważniejsze, żeby to była przyjemność, a nie męka tworzenia. Może jak obraz swoje odleży, to wrócę do niego z nowym nastawieniem i coś z tego wyjdzie, a jak nie, to nie będę już sobie nim zawracać głowy. Ściskam mocno!

      Usuń
  18. Druga wersja kolorystyczna obrazu bardziej mi się podoba... trochę jesienna, nasycona ostrym słońcem, ale myślę, że pierwsza wersja też znajduje wielu zwolenników. Ostatecznie to Twoje dzieło i Twoja jego wizja jest najważniejsza:) Stadniny żal... "dobra zmiana" przeszła, jak walec niszcząc wiele po drodze. Mam nadzieję, że to już za nami... teraz trzeba czasu i pracy, by to odbudować. Swetry piękne, merynoski na zimę najlepsze:) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merynoski są w zasadzie uniwersalne, bo z cieniutkiej włóczki merynosowej mam fantastyczne sweterki na cieplejsze pory roku. Te zimowe grzeją, te cienkie letnie są przewiewne, oddychają, w dodatku są bardzo miłe w dotyku - uwielbiam tę wełenkę :).
      Dziękuję za nie słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  19. Nie wiem, dlaczego nie ma mojego komentarza, ale powtórzę w skrócie. nie niszcz obrazu, ma piękny motyw , lubię otwarte okna lub drzwi.
    Marszałek Sejmu- z zawodu weterynarz, przeprosiła dawnych prezesów stadnin za postępowanie poprzedniej władzy.
    Dziergadełka zrobiłaś śliczne, pamiętam czasy, gdy robiłam swetry z robionej przez ciocię owczej wełny, ale zostały mi strzępy wiadomości. i umiejętności.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celu, w spamie nie znalazłam poprzedniego komentarza, więc chyba poleciał gdzieś w czarną dziurę bloggera, on czasem robi takie głupie psikusy. Co do stadniny, to czytałam, że wrócił (albo ma wrócić) ostatni prezes sprzed "dobrej zmiany", są też jakieś konkretne pieniądze na odbudowanie tego, co zniszczono przez ostatnich 8 lat, tak więc - będzie dobrze!
      Dziękuję Ci bardzo za wszystkie miłe słowa - sweter dla syna niemal ukończony prułam już dwa razy, bo uznałam, że coś jest nie tak, więc podniosłaś mnie trochę na duchu :))). Ściskam Cię mocno i pozdrawiam!

      Usuń
  20. Mi się obraz podobał w takiej wersji, ale rozumiem i bardzo szanuję Twoje podejście do prac, które tworzysz. W życiu warto dążyć tak, by na koniec być z siebie dumnym i w pełni zadowolonym!
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to bardzo dobre podejście. Dziękuję za miłe słowa, bardzo się cieszę, że obraz zyskał Twoje uznanie :). Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  21. Największymi krytykami naszej osoby często jesteśmy my sami. Znam to, często wielokrotnie przerabiam swoje teksty, poprawiam, a na końcu i tak mi coś nie gra... Bywa. Czasem jednak nie można być dla siebie zbyt surowym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest tak, że jestem dla siebie surowa. Mam spory dystans do siebie i swoich umiejętności, tym bardziej, że mówimy tu o hobby, a nie o pracy, z której rezultatów trzeba się rozliczyć i ponosić odpowiedzialność. Liczy się chwila przyjemności w trakcie tworzenia, no i miło by było, gdyby efekt też był zadowalający. Ale jak nie jest - to cóż, nie rozdzieram szat, ale szczerze przyznaję przed samą sobą, że nie jest to to, o co mi chodziło. A ponieważ wiem, że czasem to, co mi się nie podoba, podoba się innym, to pokazuję tutaj, jako ciekawostkę z mojego "warsztatu" ;).

      Usuń
  22. Hmmm i jak powstało coś nowego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurku, powstało, ale jestem w niedoczasie, więc obrazki będą za jakieś dwa tygodnie, dzisiaj wstawię zaległy wpis książkowy.

      Usuń
  23. Będzie mi szkoda bo to śliczny obraz, ale to twoje dzieło i masz prawo zrobić z nim co chcesz. Ja też wyrzuciłam mnóstwo rzeczy, które uznałam za nieudane. Książka wydaje się bardzo ciekawa. Uwielbiam konie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obraz stoi nadal pod ścianą i czeka na moją decyzję. Właściwie powinnam go przemalować totalnie, ale jakoś straciłam do niego serce. Może za jakiś czas coś z nim zrobię...

      Usuń

Jeśli Twój komentarz nie pojawił się od razu, to niestety wina nowej (gorszej) wersji bloggera, który z nieznanych mi powodów wrzuca niektóre komentarze do spamu - ale nie martw się, na pewno go znajdę i opublikuję :).