Wymyśliłam sobie kiedyś serię mandali, każda z jednym wiodącym kolorem. Zamierzałam je malować według kolejności na palecie barw. Kiedy przyszedł czas na realizację, zaczęłam więc od bazowej bieli... no ale przecież nie chcę takiej całkiem biało-białej. Choć można, oczywiście, samą fakturą podziałać. Ale nie o to chodziło tym razem. Więc po urealnieniu wizji dzieło miało być w różnych odcieniach bieli przełamanej głównie umbrą i sepią, z dodatkiem odrobinki starego złota oraz kropelki oranżu. A wyszło jak widać, czyli tak ogólnie beżowo, z jeszcze ciemniejszymi elementami, bo nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem jakiegoś kontrastu :))). W każdym razie - teraz mam jednak zapotrzebowanie na jasną i łagodną paletę barw, więc pewnie wkrótce powstanie jakaś jaśniejsza w kolorycie kompozycja. Może biel z szałwiową zielenią i szmaragdem...? A potem z szarościami i szafirem? Wyobraźnia podsuwa pomysły, ale doby nie rozciagnę, więc zobaczymy, jak to będzie z realizacją...
Kolory na zdjęciach - jak zwykle - i tak niezupełnie zgodne z rzeczywistością, dzień szarobury, w sztucznym oświetleniu wychodzi jeszcze gorzej....
Użyte materiały to tektura trójwarstwowa jako podłoże, karton, trochę kordonka, farby akrylowe i ptasie pióra. Staram się wykorzystywać to co mam nagromadzone (nie tyle z uwagi na oszczędność, co na chęć zredukowania nadmiernych zapasów), dlatego zrobiłam tę mandalę na tekturze z jakiegoś opakowania, a nie na porządnym podłożu malarskim, bo musiałabym je najpierw kupić. Tektura jest podklejona drugą, wiec jest dość sztywna i stabilna. A dzieła tego dla potomnych nie planuję zachować, największą frajdą była zabawa z tworzeniem, malowaniem, wycinaniem, klejeniem. Teraz to już można wrzucić do pieca... A nie, wróć - nie można, bo te farby wytworzą szkodliwy dym, który zagraża planecie bardziej niż spaliny odrzutowców i azjatyckich fabryk.
Farby akrylowe użyte do namalowania tego obrazka/kolażu to dla mnie stosunkowo nowa technika, w sensie że dość późno poznana. W czasach szkolnych malowałam najpierw plakatówkami, potem temperami, które bardzo polubiłam, a gdzieś w okolicy matury zaczęłam malować olejami i zakochałam się w tych farbach na długie lata. I ta miłość trwa, maluję w zasadzie tylko farbami olejnymi. Jakiś czas temu zaczęłam też oswajać na nowo akwarele, ale bez większego entuzjazmu, natomiast stęskniłam się za temperami. A że tempery zostały w zasadzie wyparte przez akryle, to sięgnęłam po te farby, bo maluje się nimi bardzo podobnie, choć niezupełnie tak samo. Pokazywałam już na blogu kilka obrazków malowanych akrylami i chyba za każdym razem powtarzałam, że nie polubiłam tej techniki. Przede wszystkim nie odpowiada mi to, co dla wielu twórców jest zaletą, a mianowicie szybkie schnięcie. Dlatego klasyczne obrazy wolę malować olejami, które pozwalają na spokojną pracę z barwami i tworzenie łagodnych przejść tonalnych, natomiast akryle doskonale nadają się do prac szybkich lub bardziej graficznych. Pomijam tu kwestię używania mediów spowalniających schnięcie, bo nie lubię używać takich dodatków. Więc jak pojawia się pomysł namalowania mandali, to farby akrylowe są pierwszym wyborem.
Użycie piórek zainspirowane jest mandalami Joasi (Jyoti). Po drodze do pracy mam zieleń nadrzeczną oraz dwa skwery porośnięte starymi drzewami, gdzie przebywa sporo ptactwa, więc czasem zdarza mi się zbierać pogubione piórka. Najczęściej kawcze, wronie i gołębie, czasem jakiś inny piórkowy drobiazg. I jak już się trochę nazbiera, to kombinuję - co by tu z nich zrobić. Teraz mam pomysł na kilka mandalek w rozmaitych kolorach, z doczepionymi piórkami. Ale jeszcze nie zaraz, inne projekty się wpychają w kolejkę.
Rozmiar 50x60cm.
Ponieważ luty za chwilę, to zgodnie z zapoczątkowanym pod koniec roku zwyczajem podrzucam tu kalendarium lutowych świąt, takich mniej znanych, nie-religijnych, nie-politycznych, po prostu do dobrej zabawy. Pogrubione są "kulinarne".
- 1 lutego - Dzień Gumy do Żucia
- 2 lutego - Dzień Pozytywnego Myślenia
- 2 lutego - Dzień Świstaka w USA i Kanadzie, a u nas Dzień Niedźwiedzia
- 2 lutego - Dzień Naleśnika
- 3 lutego - Dzień Podlaskiej Muzyki
- 3 lutego - Dzień Ciasta Marchewkowego
- 3 lutego - Międzynarodowy Dzień Golden Retrievera
- 4 lutego - Narodowy Dzień Domowej Zupy
- 4 lutego - Dzień Wdzięczności dla Kuriera
- 5 lutego - Światowy Dzień Nutelli
- 6 lutego - Międzynarodowy Dzień Barmana (niby branżowe, ale...)
- 9 lutego - Międzynarodowy Dzień Pizzy
- 10 lutego - Światowy Dzień Suchych Nasion Roślin Strączkowych
- 12 lutego - Ogólnopolski Dzień Pisania Piórem
- 12 lutego - Tłusty Czwartek
- 13 lutego - Międzynarodowy Dzień Kochania Samego Siebie
- 14 lutego - Walentynki
- 15 lutego - Dzień Singla
- 17 lutego - Dzień Kota
- 17 lutego - Ostatki, tzw. Śledzik
- 24 lutego - Dzień Niespodziewanego Całusa
- 25 lutego - Światowy Dzień Zakłądki do Książki
- 26 lutego - Dzień Kabanosa
- 26 lutego - Dzień Pozdrawiania Blondynek
- 26 lutego - Światowy Dzień Pistacji
- 28 lutego - Dzień Spania w Miejscach Publicznych
![]() |
| pamiętacie moją mandalę ze żmiją? |
Wymieniłam m.in. 2 lutego - Dzień Niedźwiedzia. Było to święto obchodzone w Europie na długo przed wymyślonym dopiero w średniowieczu przez kościół katolicki dniem Matki Bożej Gromnicznej. Niedźwiedź był niezwykle silnym i zarazem tajemniczym zwierzęciem, przypisywano mu moce magiczne, a od 2 lutego wypatrywano, czy wyjrzy już ze swojej gawry, co miało zwiastować nadejście wiosny. Obecnie misie mają jeszcze inne święta, a mianowicie 27 lutego jest Międzynarodowy Dzień Niedźwiedzia Polarnego, 23 marca Światowy Dzień Niedźwiedzia i 26 marca Dzień Niedźwiedzia Grizzly - wszystkie te święta mają rolę edukacyjną, ustanowiono je w celu ochrony tych zagrożonych gatunków.
Jak wiadomo, wiele innych świąt w kalendarzu katolickim zostało również wprowadzonych poprzez zawłaszczenie miejscowych zwyczajów (tzw. pogańskich) i przypisanie im nowej roli. Dla przykładu:
Wielkanoc - to dawniejsze Święto Wiosenne, święto ku czci Jaryły, pożegnanie starego i powitanie nowego. Zwyczaje z tym świętem związane kultywowane są nadal w formie niemal takiej jak samej przed nastaniem chrześcijaństwa. Święconka spożywana obecnie jako uroczyste śniadanie dawniej była darem dla bóstw w intencji dobrych zbiorów. Palmy wielkanocne były niegdyś zwykłymi gałązkami wierzbowymi z baziami, którymi okładano się nawzajem, żeby wypędzić zło. Śmigus-dyngus sprowadzał się głównie do oblewania wodą młodych dziewcząt, ponieważ miało to sprowadzać płodność. Pisanki znane były Celtom i Germanom, potem zawędrowały do Słowian. Topienie Marzanny to oczywiście też zwyczaj znany wczesnym Słowianom.
Boże Narodzenie, którego data w katolickim kalendarzu nie ma nic wspólnego z przypuszczalną datą narodzin Jezusa (była to raczej wiosna, lub według najnowszych obliczeń - sierpień), to było dawniej święto roku solarnego i dostatku. Korzenie ma zarówno w tradycji rzymskiego dnia Sol Invictus, jak i słowiańskich Szczodrych Godów, kiedy to obchodzono przesilenie zimowe, początek roku wegetacyjnego, święto dostatku i odwoływano się przy tym do dusz zmarłych przodków, którym poświęcano uroczystą wieczerzę. W językach słowiańskich nazywano to święto m.in. kolędą, wiązało się to także z odwiedzaniem sąsiadów z muzyką i śpiewem. Podobne święto było w tym samym czasie obchodzone w różnych zakątkach świata. 12 potraw symbolizowało 12 miesięcy, a dobrze widoczne gwiazdy Drogi Mlecznej były wróżbą obfitości mleka w kolejnym roku, toteż wypatrywano pierwszej gwiazdy, która nie miała nic wspólnego z betlejemską. Istniał także wówczas zwyczaj dzielenia się chlebem, a dzieci dostawały szczodre dary, w postaci orzechów, jabłek i słodkich placków w kształcie zwierząt. Ponieważ u Słowian dbano przy tym o duchy przodków, był zwyczaj palenia ognia na grobach zmarłych, a na stole pozostawiano dla nich talerz. Pod sufitem wieszano udekorowaną gałąź jodły, która w późniejszych wiekach została zastąpiona niemiecką choinką.
Kult Przodków świętowano zresztą kilka razy w roku, w tym jako tzw. Dziady, przeobrażone później w Zaduszki. Wiąże się z tym m. in. zwyczaj palenia ognia (zniczy) na grobach, aby dusze przodków się ogrzały, a także aby znalazły drogę ze świata materialnego do duchowego.
Wśród zwyczajów wczesnych Słowian, przysposobionych na potrzeby wiary katolickiej, można wymienić jeszcze między innymi: stypę (znaną i obchodzoną bardzo spektaktularnie już w starożytności), święte źródła, kulty różnych świętych i relikwii, witanie chlebem i solą, obsypywanie młodej pary ryżem lub pszenicą, Święto Matki Boskiej Zielnej i Zielone Świątki, Święto Plonów (Dożynki), i szereg innych obrzędów.
Dla zainteresowanych tym tematem - link do ciekawego tekstu (klik).
A na koniec jeszcze o Tłustym Czwartku, bo też przypada akurat w lutym. Dawniej znany jako Mięsopust albo Zapusty - to także zwyczaj wywodzący się z czasów przedchrześcijańskich (w tradycji pogańskiej - Święto Tłustego Jadła). Świętowano wówczas koniec zimy i nadejście wiosny. Imprezowano przy tłustych mięsach, winie i pączkach w wersji wytrawnej, czyli z ciasta chlebowego z nadzieniem ze słoniny, mięsa i ziół. Słodkie pączki pojawiły się w XVI wieku. Trafienie na pączka z ukrytym w nadzieniu migdałem lub orzeszkiem miało być dobrą wróżbą.
U nas w Tłusty Czwartek jada się pączki lub faworki (ja jestem fanką tych drugich), natomiast co kraj, to obyczaj, i tak:
- USA - pankejki ze słodkim twarożkiem, bitą śmietaną, masłem orzechowym, czekoladą i polane syropem klonowym,
- Wielka Brytania - cienkie naleśniki z dżemem, owocami i czekoladą,
- Francja - naleśniki w karmelu z masłem zwane crêpes Suzette,
- Włochy (u nich nie czwartek, lecz Tłusty Wtorek) - pączki wenecjańskie z drożdżowego ciasta z bakaliami, lub castagnole - kuleczki z kruchego ciasta, smażone i posypane cukrem pudrem, nadziane słodkim kremem, likierem lub bitą śmietaną,
- Hiszpania - churrosy, czyli długie karbowane pałeczki z wytrawnego ciasta podawane z dodatkiem dużej ilości karmelu, czekolady i bitej śmietany,
- Skandynawia - kanelbullar, cynamonowe drożdżówki z czekoladowym nadzieniem i bitą śmietaną.
********







Robisz ochotę tym kalendarzem. Lubię ciasto marchewkowe, trzeba bedzie kupić, bo z pieczeniem za dużo roboty. W piątek był dzień croissants, poszłam do Lidl bo reklamowali, że będą dawac za darmo, a personel twierdził że nic o tym nie wiedzą. Te ostatnie ciasta znam w duńskim wydaniu-kanelsnegle, ale nie bardzo lubię cynamonowe ciasta, amerykańskich pankejek też nie.
OdpowiedzUsuńPankejki też nie dla mnie, natomiast uwielbiam ciasto marchewkowe i nawet sama czasem piekę takowe. Przełożone kremem z mascarpone.... ach, mniam :)))
UsuńMandala mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńAle ciekawostki! Nie wszystko wiedziałam, choć staram się gdzieś coś poczytać... ;D Ja w lutym mam druga zmianę cyfry, a poza tym jak co roku tylko Naleśniki, Pączki, Pizza i Kotki świętrują u nas xD
Istna rozpusta kulinarna! Zmiana cyfry to zawsze świetna okazja do świętowania, choćby w skromnym wymiarze. Najlepszości!
UsuńSłyszałam, że 13 lutego jest Dzień Kochania Samego Siebie:-)
OdpowiedzUsuńA tak, masz rację, umknęło mi, już dopisałam :).
UsuńMandala bardzo mi się podoba! Za mną chodził jakiś czas akrylowy "łapacz snów", ale tylko chodził :)
OdpowiedzUsuńPoddałaś nam tutaj pełne kalendarium, w każdy dzień lutego jakieś święto. Sporo informacji na temat dawnych zwyczajów, zajrzę do polecanego artykułu.
Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę :)
Za mną tyle rzeczy "chodzi", że brakuje mi czasu na realizację tych pomysłów :). Pozdrawiam serdecznie!
UsuńZ przyjemnością pokosztowałabym tych tłustoczwartkowych specjałów z innych stron świata.
OdpowiedzUsuńNiektóre mnie też ciekawią :). Nie przepadam tylko za ciastem drożdżowym.
UsuńMałgosiu, bardzo ciekawa mandala i ładna. Kompozycja, użyte materiały, technika - fajnie to wymyśliłaś. Na lekcjach ostatnio tworzyłam z dzieciakami asamblaż - właśnie w podobny sposób robiliśmy bazę:)
OdpowiedzUsuńPamiętam Twoje złote mandale na czarnym tle - miałaś z nich zrobić dekorację na ścianę. Udało się?
Dobrego tygodnia dla Ciebie!:)
O asamblażach i kolażach mam przygotowany wpis taki "teoretyczny", bo kiedyś mnie ten temat zaciekawił i pozbierałam trochę ciekawostek. Może przy okazji prezentacji jakiegoś kolejnego "dzieła" zamieszczę ten tekst. Mandale wiszą u mnie w pracy, zrobię kiedyś foto i pokażę jak to się prezentuje w całości.
UsuńPozdrawiam serdecznie :).
:)))
UsuńŚwietna mandala, trochę afrykańska, kolorystyka i te piórka skojarzyły mi się z Juju hat.
OdpowiedzUsuńInformacje ciekawe, nie wszystkie tradycje znałam. Co do pączków, to u nas robi je mąż, wczoraj zrobił próbę generalną przed Tłustym czwartkiem, było smacznie i kalorycznie.:))
Pozdrawiam Cię cieplutko.:))
Też mam wrażenie, że Afryką trochę zatrąciło :))). Pączków nie lubię, bo w ogóle nie lubię ciasta drożdżowego, ale różne inne wariacje, typu pączki z serka homogenizowanego, to owszem :). Ale preferuję faworki!
UsuńSerdecznosci przesyłam!
Mandala swoim ogólnym wyglądem i kolorystyką przypomina mi rysunki egipskie.
OdpowiedzUsuńNawet piórka są pomalowane!
Lubię świętować, więc dla mnie każdy powód jest dobry, obym tylko miała na to czas.
Uważam , że nasze pradawne święta są bliższe naszej duszy, bo są zgodne z naturalnym rytmem życia.
No właśnie, to nie były żadne tam czary-mary i wymysły, tylko coś, co wynikało z obserwacji przyrody i jej przemian. Co do świetowania, to tak po prawdzie ja nie lubię świętować "z okazji", bo zawsze mam wrażenie pewnej sztuczności i przymusu. Wolę spontaniczne akcje :). Pozdrawiam serdecznie!
UsuńFajna mandala w ciekawej kolorystyce. Fakt, trudno byłoby pokazać mandalę biało-białą;) Też odkryłam akryle stosunkowo późno, ale warto było, bo mają wiele zalet. Ciekawe te lutowe święta - jak ktoś lubi świętować, to właściwie ma powód przez calutki miesiąc. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńA mnie kusi ta biało-biała mandala, tyle że faktycznie pokazać ją, zwłaszcza na moich kiepskich zdjęciach, będzie trudno :). Zresztą jak patrzę na tą tutaj zaprezentowaną, to już widzę, że muszę ją trochę jeszcze podrasować, środek wyszedł za blady. Ale ja często wracam do starych obrazków i je poprawiam, a czasem nawet całkiem przerabiam :). Pozdrawiam!
UsuńMałgosiu nadrabiam :-)
OdpowiedzUsuńw każdym razie aktualnie dochodzę do siebie...
No ja sobie wyobrażam to zderzenie z polską zimą po egipskich upałach :))).
UsuńMandale uwielbiam i Twoje obie bardzo mi sie podobają. A zwłaszcza ta z wężami :)
UsuńHa! no tak, nawet mnie to nie zaskoczyło, że właśnie ta z wężami trafiła w Twój gust :)))). To super, cieszę się, że Ci się podobają moje wytworki, to bardzo miłe :).
UsuńPodoba mi się ta mandala. A zwłaszcza te pióra na dole. Wygląda bardzo egzotycznie. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję :). Cieszę się, że Ci się podoba. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńMandala sympatyczna, mnie kojarzy się z indiańskim totemem :)
OdpowiedzUsuń1 lutego - Dzień Gumy do Żucia, zainteresowało mnie szczególnie, bo to dzień moich urodzin :)
Sprawdziłam genezę powstania tego święta i AI między innymi podało cuś takiego:
"Nowoczesna guma (lata 60. XIX wieku): Kluczowym momentem było sprowadzenie chicle z Meksyku do Nowego Jorku przez generała Antonio Lopeza de Santa Annę. Thomas Adams próbował wykorzystać ten surowiec do produkcji opon, a ostatecznie stworzył z niego popularną bazę do gumy do żucia."
Humorystyczne to dla mnie, zamiast opon guma do żucia ;)
2 luty zaś to...imieniny moje, a także choinka w naszym domu zawsze stała do Matki Boskiej Gromnicznej, no no okazuje się że to także dzień:
2 lutego - Dzień Pozytywnego Myślenia
2 lutego - Dzień Świstaka w USA i Kanadzie, a u nas Dzień Niedźwiedzia
2 lutego - Dzień Naleśnika
No cóż te urodziny moje to gdyby był tort to świeczek na nim byłoby spoooro! A im tych świeczek na torcie urodzinowym więcej tym mniej mam ochotę świętować cokolwiek, cenię sobie albowiem coraz bardziej...spokój, a świętowanie wiąże się jednak z jakimś tam zamieszaniem ;) A jeśli jednak jakieś świętowanie to kameralne bardzo, jest to bardzo duża zmiana bo kiedyś lubiłam i bywałam na weselach, a niektóre z nich liczebne były bardzo.
Ojej, to Ci się skumulowało! Wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, radości i twórczej weny nieustająco!
UsuńŚciskam Cię mocno i pozdrawiam serdecznie :)
Wow, Małgosiu… nawet nie wiem, od czego zacząć! 😮
OdpowiedzUsuńTwoja pasja i dbałość o każdy detal w tej mandali są niesamowite — od pomysłu, przez paletę barw, po użycie piórek i recykling tektury. To nie tylko praca twórcza, to prawdziwa przygoda i medytacja w jednym. Podziwiam Twoją wyobraźnię, cierpliwość i miłość do sztuki. Do tego te wszystkie ciekawostki o świętach i zwyczajach – aż czuć, że tworzysz i żyjesz pełnią życia.
To bardzo sympatyczne, co piszesz, dziękuję za te wszystkie miłe słowa :). Na razie nie mam niestety czasu na zajmowanie się tymi przyjemnymi rzeczami w takim wymiarze, jak bym chciała, ale za kilka miesięcy kończę pracę i mam nadzieję, że wtedy już rzeczywiście całą sobą będę mogła się zaangażować w radosną twórczość :).
UsuńWitaj Małgosiu 🙂
OdpowiedzUsuńPiękna mandala. Domyślam się, że pracy z tym tematem było całkiem sporo, ale powstało coś pięknego. Masz niesamowity dar w rękach Moja Droga 🙂 A poszczególne dni w lutym są bardzo fajne. W lutym będzie trochę dni, które chętnie poświętuje 😁 dzień nutelli, tłusty czwartek oraz dzień kota i oczywiście śledzik. Co prawda tym razem nic ze śledzia nie przygotuje bo będziemy na wyjeździe. A 16 lutego będzie najważniejszy dzień lutego czyli urodziny mojej pierworodnej 🥹
Udanego tygodnia oraz całego lutego Małgosiu 🥰
No jasne, urodziny córci to najważniejsze święto! Na pewno przygotujesz mnóstwo wspaniałych smakołyków :).
UsuńDziękuję Ci za miłe słowa i pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!
Czekam na szałwiową zieleń i szmaragd. Brzmi tak dostojnie i elegancko :) a poza tym lubię te kolory.
OdpowiedzUsuńDziś żadnego święta? to muszę wybierać między wczorajszym ciastem marchewkowym, a jutrzejszą nutellą. A ponieważ nie mogę słodyczy - to może surówka z marchewki na dodatek do obiadu :) Pozdrawiam
Brzmi elegancko, a wyjdzie pewnie jak zwykle, czyli zupełnie coś innego, niż zaplanowałam :).
UsuńA wiesz, sprawdziłam czy aby na pewno nic ciekawego na dzisiaj w kalendarzu nie ma, no i jest! Dzień Domowej Zupy oraz Dzień Wdzięczności dla Kuriera! Zupę będę wobec tego celebrować, ale nie mogę odżałować, że o tym kurierze mi umknęło, bo akurat dzisiaj jeden był z rana u mnie w firmie... Czasem daję okazjonalne większe napiwki, bo chłopaki są w porzo, a tu masz ci los, przegapiłam.
Bardzo ciekawa mandala 🙂 nie wiedziałam że są nawet takie dni w lutym 😊 nawet kabanos ma swój dzień 😁
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Fajne są niektóre święta, jak się szuka okazji do poimprezowania, to zawsze sie coś ciekawego znajdzie :).
UsuńOj fajna ściągawka na cały miesiąc. Nie można się nudzić. Pozdrawiam zimowo.
OdpowiedzUsuńNa marzec też przygotowałam taką ściągwakę :). Miłej zabawy w takim razie!
UsuńFascynująca praca, tyle się na niej dzieje!
OdpowiedzUsuńHehe, teraz wiem, czemu tak lubię czytać. Urodziłam się w dniu Światowego Dnia Zakładki do Książki :)
Pozdrawiam serdecznie.
O widzisz, widocznie takie było Twoje przeznaczenie :))).
UsuńDziękuję za miłe słowa i pozdrawiam Cię serdecznie!
Fajny pomysł . Mnie kojarzy się z indiańskimi ozdobami
OdpowiedzUsuńJa też mam bardziej indiańskie, niż afrykańskie, skojarzenia :).
UsuńDzień Niespodziewanego Całusa? Nie u mnie, bo mam w tym dniu urodziny, więc całusy są raczej bardzo spodziewane 😉🙃
OdpowiedzUsuńTo może ktoś niespodziewany obdarzy Cię całusem :).
Usuń