Wspominałam niedawno o biografii Chagalla - właśnie skończyłam ją czytać. Miałam zamiar jeszcze dokupić album z reprodukcjami jego obrazów, ale koszyk w empiku już pęka w szwach, na stoliku piętrzy się stos do przeczytania, tak że na razie sobie odpuściłam. Zresztą chyba będzie lepiej, jak wybiorę się do stacjonarnej księgarni w pobliskiej metropolii, bo kupowanie albumów on-line to trochę jak kupowanie kota w worku. Człowiek tak do końca nie wie, co tam w środku jest. A do tej biografii zapewne jeszcze wrócę, więc wtedy już będę ją czytać oglądając obrazy :).
- JACKIE WULLSCHLAGER - "Chagall". Wydawnictwo Marginesy, 2025r, str.607.
Mimo że nowoczesnym malarstwem francuskim (czyli od przełomu XIX i XX wieku) pasjonowałam się od początku liceum, to na Chagalla zwróciłam baczniejszą uwagę w zasadzie dopiero po obejrzeniu filmu "Notting Hill", gdzie obraz "Panna młoda" (zdjęcie poniżej) najpierw pojawia się w postaci reprodukcji na plakacie wiszącym w domu bohatera granego przez Hugh Granta, a potem w oryginale podarowanym mu przez dziewczynę graną przez Julię Roberts. W filmie jako rekwizyt oczywiście pojawiła się kopia obrazu, a i tak producenci musieli ją po zakończeniu zdjęć zniszczyć, aby uniknąć ryzyka ewentualnej sprzedaży falsyfikatu - w tym czasie oryginał był wyceniany w przedziale od 500 tys. do miliona dolarów. W filmie temat tego oto obrazu i kozła grającego na skrzypcach przewija się kilka razy, tworząc jakby klamrę spinającą fabułę:
![]() |
| M. Chagall 1950r "Panna młoda" (źródło) |
"Marc Chagall, malarz wspomnień i snów, poeta koloru" (z opisu na okładce). Picasso mówił o nim: "Kiedy Matisse umrze, Chagall pozostanie jedynym malarzem, który rozumie, czym naprawdę jest kolor". I niestety - pierwsze wrażenie po wzięciu do ręki tej książki, to rozczarowanie, że ilustracji jest tak mało. Są głównie zdjęcia (czarno-białe oczywiście) Chagalla, jego rodziny i przyjaciół, a kolorowych reprodukcji jego cudownych obrazów zaledwie kilka. Dlatego muszę koniecznie dokupić album, bo szukanie w necie obrazów, o których się czyta w książce, to trochę dziwne doświadczenie. Pod tym względem książka jest niekompletna i to jest w zasadzie jedyny jej mankament. Opowieść o życiu artysty jest tutaj niezwykle szczegółowa, ale przecież on malował obrazy, autorka wciąż do nich nawiązuje, ale to trochę jak rozmawianie ze ślepym o kolorach. Ja co prawda większość tych obrazów kojarzę, ale czytając o nich chciałabym mieć jednak przed oczami konkretną reprodukcję. A niektórych w ogóle nie znam, więc tym bardziej...
Ale sama książka, czyli jej treść, jest świetna. Przede wszystkim - podziwiać należy ogrom pracy włożonej przez autorkę w rozbudowany kontekst genealogiczny, historyczno-kulturowy i oczywiście artystyczny. Wykorzystała mnóstwo nieznanych dotąd dokumentów, w tym niezwykle poetyckie listy Chagalla i jego pierwszej żony Belli. Wprowadzane kolejno postaci - krewni, przyjaciele, nauczyciele, inni artyści tworzący w tym czasie itd - mają tutaj swoje całkiem rozbudowane, odrębne historie. Na poczatku nawet trochę mnie to nużyło, ale w miarę czytania zaczęło mi się podobać, że poznaję tak dokładnie otoczenie, w jakim wychowywał się, dorastał, a później tworzył Chagall.
Ważnym i ciekawie opowiedzianym wątkiem jest przewijająca się w zasadzie przez całą książkę opowieść o żydowskim pochodzeniu Mojsze Szagałowa (pierwotnie nazwisko brzmiało Segal), znanego później jako Marc Chagall. Urodził się w 1887r jako najstarsze z dziewięciorga dzieci w ubogiej chasydzkiej rodzinie, w żydowskim sztetlu pod Witebskiem, na terenie obecnej Białorusi. Ojciec był sprzedawcą śledzi, matka zajmowała się domem i dziećmi, i pomagała mężowi. Sama była analfabetką, ale to właśnie ona pomogła marzycielskiemu i nieśmiałemu synowi w dostaniu się do szkoły, gdzie były rygorystyczne limity miejsc dla żydowskich uczniów. Dorastanie wśród chasydzkiej, a więc bardzo religijnej społeczności, ukształtowało w znacznym stopniu wyobraźnię młodego artysty. Na całej jego twórczości mocno odbiły się dziecięce obserwacje z codziennego życia w sztetlu, pomieszane z uduchowioną wyobraźnią. Jego obrazy przedstawiają bardzo często sceny związane ze zwierzętami gospodarskimi, biedne uliczki, prostych ludzi, żydowskich grajków, wesela i pogrzeby, a to wszystko w nieco sennym, fantastycznym anturażu. Mimo biedy był to dla niego szczęśliwy okres. Chasydyzm, popularny wśród biedniejszych warstw Żydów w europie Wschodniej, był ruchem religijnym o silnie emocjonalnym charakterze, uznawał śpiew i taniec za wyraz pobożnosci, a miłość do wszystkiego, co żyje, a więc i ludzi, i zwierząt, traktował jako sposób radosnego obcowania z Bogiem. Chagallowi bardzo bliskie były krowy, śledzie symbolizowały na jego obrazach ojca, kozy zaś odnoszą się do Dnia Pojednania. Mistycyzm chasydzki powodował, iż wizja artysty odbiegała mocno od znanego zwykłym obywatelom wizerunku brudnych uliczek i biednych ludzi. Jeden z krytyków tak pisał o obrazach Chagalla: "To, że brudna i śmierdząca żydowska dziura, o krętych uliczkach z domami bez okien, mnóstwem brzydkich ludzi, przygarbionych pod brzemieniem nędzy, może w oczach malarza stać się miejscem pełnym wdzięku, poezji i piękna - oczarowuje nas, a jednocześnie zadziwia".
Mając 19 lat Chagall rozpoczął naukę w Szkole Carskiego Towarzystwa Upowszechniania Sztuki, później kontynuował ją w szkole prywatnej. Otrzymane stypendium otworzyło mu drogę do dalszej edukacji artystycznej w Paryżu, gdzie związał się z awangardowymi malarzami tworzącymi na Montparnasse. Początki były trudne, ale dość szybko stał się jednym z najbardziej znanych i cenionych przedstawicieli tzw. Szkoły Paryskiej. Ożenek z córką żydowskiego jubilera z Witebska (która też była artystką i dość nowoczesną, jak na tamte czasy, kobietą) oraz własne pierwsze sukcesy artystyczne zapewniły mu finansową niezależność i możliwość tworzenia. W awangardowych kręgach artystycznych początku XX wieku sztuka akademicka była odrzucana, jako zbyt wytworna i przebrzmiała, poszukiwano świeżości, odmienności. Odrealnione i pełne barw obrazy Chagalla, malowane w prymitywnej manierze, wpisały się w nowoczesny nurt malarstwa, gdzie prym wiedli tacy artyści, jak zauroczony tahitańskim kolorytem Gauguin, czy Picasso i Matisse zafascynowani rzeźbą afrykańską.
Za początek artystycznej drogi on sam uznawał obraz "Nieboszczyk", namalowany w 1911 roku, jako wspomnienie sceny widzianej w dzieciństwie w Witebsku. Zgaszony, ciemny koloryt z pierwszych obrazów w kolejnych dziełąch dość szybko ustąpił miejsca mocnym, czystym barwom.
![]() |
| M. Chagall 1911r "Nieboszczyk" |
Nie sposób tutaj opisywać wszystkich dzieł Chagalla. Autorka biografii opowiada o nich niezwykle barwnie i szczegółowo, odnosząc się przy tym do wspomnień z młodości artysty i wskazując ich szczególne miejsce w sztuce początku XX wieku. Chagall wniósł do historii modernizmu ekspresyjną, mistyczną wrażliwość, a Andre Breton ogłosił go ojcem surrealizmu: "Jego wybuch liryzmu datuje się o 1911r, kiedy wyłącznie dzięki niemu metafora triumfalnie wkroczyła do nowoczesnego malarstwa".
Chagall powiedział: „..tematy wszystkich moich obrazów przywiozłem z Rosji, a Paryż dodał im światła…” . Pewne jest, że Paryż go docenił. Marc Chagall był pierwszym żyjącym malarzem, którego obrazy powieszono w Luwrze.
![]() |
| M. Chagall 1911r "Ja i wieś" (źródło) |
Chagall żył 98 lat, dużo podróżował, co - podobnie jak różne wydarzenia na światowej arenie -nie pozostało bez wpływu na jego twórczość. W czasie wojny przeniósł się z Paryża do Nowego Jorku, później wrócił jednak do Europy. Odwiedził Izrael, Grecję, a także Polskę. Był człowiekiem pełnym wewnętrznych sprzeczności, niezwykle wrażliwym, a jego sztuka była wyrazem jego osobistych przeżyć, doświadczeń i emocji. Zmarł w 1985 w Saint-Paul-de-Vence we Francji i tam został pochowany. Od 1973 istnieje w Nicei muzeum Chagalla.
Biografia Chagalla pióra Jackie Wullschläger jest nadzwyczaj bogatą opowieścią o malarstwie burzliwego w dziejach sztuki okresu, wychodząca daleko poza twórczość jednego artysty. Znakomita książka, świetnie opowiedziana historia wspaniałego artysty i jego czasów. Chętnie sięgnę po kolejne książki Jackie Wullschläger.
********




Dobrze, że brak kolorowych zdjęć rekompensuje sama treść tej książki.
OdpowiedzUsuńOczywiście, reprodukcje można sobie obejrzeć w internecie :).
Usuńmówisz, że polecasz. ja odnalazłam dwie biografie w stercie książek w teatrze i zaczęłam van Gogha, Chagalla lubię oczywiście, mam jego albumy ale chyba żadnej porządnej biografii jeszcze nie czytałam.
OdpowiedzUsuńNo to jakbyś chciała poczytać biografię Chagalla, to te właśnie gorąco polecam. A ja właśnie za albumem muszę się rozejrzeć :)
UsuńZaintrygowałaś mnie tą biografią Chagalla. Rozejrzę się za nią. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJest świetna, polecam. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńMałgosiu, świetnie opisałaś tę biografię – aż czuć pasję, z jaką czytałaś o Chagallu! 🌟 Masz rację, że reprodukcji w książce jest mało – oglądanie obrazów „na żywo” czy w albumie daje zupełnie inne wrażenie. Twój opis jego życia i twórczości naprawdę pokazuje, jak niezwykłym artystą był „poeta koloru”. 🎨
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu tej biografii zupenie inaczej podchodzę do jego twórczości, wiem co przedstawiają obrazy, kim był człowiek, który je namalował. Chciałabym kiedyś zobaczyć te obrazy "na żywo", w muzeum.
UsuńBrak ilustracji to niemal zawsze wielki mankament książek o sztuce, biografii, opowieści, gawęd. Pamiętam, jak zarzucano pani Bożenie Fabiani w jej Gawędach o sztuce brak reprodukcji, a ona tłumaczyła to bardzo dużymi kosztami zamieszczania ich w książce. Mnie przeszkadza nawet, kiedy te ilustracje znajdują się na końcu książki (co to już nieco ogranicza koszt druku). Ja na Chagala zwróciłam uwagę dopiero przeczytawszy niewielką biografię Jonatana Wilsona wydaną przez WAB, gdzie na 240 stronach znajdują się 24 kolorowe reprodukcje i 12 zdjęć dokumentalnych. Na żywo widziałam Chagala w Wiedeńskiej Albertinie- sprawdziłam, na pewno widziałam tam jego Wielki Cyrk, Nad miastem, Macierzyństwo i Śpiącą kobietę z kwiatami- niezwykle energetyczny obraz przed którym stała duża grupka oglądających. Przyznam, że o ile obrazy Picassa nie wzbudzają moich ciepłych uczuć, o tyle obrazy Chagalla podobają mi się i trudno mi teraz orzec, czy podobają mi się, bo trafiają w mój gust, wyobraźnię, czy też dlatego, że lepiej jej rozumiem, dzięki temu, że troszkę poznałam biografię malarza i poczułam doń sympatię (w przeciwieństwie do antypatii jaką mam do P.)
OdpowiedzUsuńJak już kiedyś wspomniałam - antypatię do Picassa podzielam z Tobą w pełni, natomiast Chagalla lubię, a polubiłam jeszcze bardziej po przeczytaniu tej biografii. Jeśli chodzi o książki o sztuce, to zachwycają mnie książki Luby Ristujcziny, które - przy niezwykle bogate treści zawierają zawsze ogrom zarówno zdjęć archiwalnych jak i barwnych reprodukcji obrazów. Owszem, te książki są droższe, ale to nie jakiś kosmos (są zresztą różne promocje) , na pewno warte są swojej ceny, a poza tym chyba sprzedają się dość dobrze, bo niektórych już nie można dostać, a inne mają już kolejne wydania.
UsuńZnam tę serię, mam Michała Anioła oraz Rafaela- zażyczyłam sobie na pożegnanie odchodząc z pracy i jedną dostałam służbowo, a drugą prywatnie :) Swoją drogą to mi przypomina piękne albumy z Galerii sztuki Paryża, Rzymu, Londynu, Florencji, że tylko te wspomnę. A tak rzadko do nich zaglądam. Już rok temu miałam zacząć realizować cykl dnia z obrazem, albo malarzem i jakoś nie wyszło w nadmiarze srok, które łapię za ogon
UsuńMam też jakąś serię albumów o znanych galeriach, nawet niedawno chciałam je przejrzeć, ale okazało się, że są tak upchane za innymi książkami, że muszę sobie zorganizować sporo czasu na poważne porządki biblioteczne. Nowe książki dopychamy, a tak naprawdę nie ma już na nie miejsca, więc potem jak się szuka konkretnej pozycji to trzeba to wszystko przerzucać... Był plan urządzenia domowej biblioteki z prawdziwego zdarzenia, no ale też na to wciąż czasu brakuje, ech...
UsuńMiałam przyjemność byc na wystawie obrazów Marka Chagalla w Aix-en-Provence i do dziś na wspomnienie czuję ten dreszczyk emocji widząc na żywo jego dzieła. Bardzo lubię jego niezwykłe obrazy i jestem pod wrażeniem jego biografii. Tej pozycji akurat nie znam wiec muszę nadrobić :-)
OdpowiedzUsuńAch, to zazdroszczę :). Żadnego z jego obrazów nie widziałam na żywo, jedynie reprodukcje, a to jednak nie to samo, wiadomo. W takim razie gorąco polecam Ci tę ksiażkę, jest fascynująca!
UsuńBardzo ciekawa ocena książki o ciekawym człowieku. Na żywo widziałam witraże w Zurychu i maleńka pracę przy okazji wystawy Kisslinga w Konstancinie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie, z najlepszymi życzeniami.:))
I bardzo ciekawa książka :). Nie widziałam oryginalnych obrazów ani innych prac Chagalla, może uda mi się zorganizować wyprawę do jego muzeum w Nicei.
UsuńPozdrawiam Cię, Celu, najserdeczniej!
I brzmi świetnie! Dzięki za polecenie! Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie, oczywiście 🙂!
OdpowiedzUsuńDziękuję :). Pozdrawian serdecznie!
UsuńMoja wiedza co do Chagalla ograniczała się do tego, że to ceniony malarz francuski.
OdpowiedzUsuńDobrze jednak rozjaśnić swoje mroki wiedzy , czytając pewne blogi.
Bo inaczej patrzy się na twórczość artysty , jeśli się wie, skąd czerpał inspiracje.
Dokładnie tak jak piszesz - ja może coś tam wiecej o nim wiedziałam, ale po przeczytaniu tej biografii wiem dużo więcej, wiem jakim był człowiekiem i dlaczego malował tak a nie inaczej. Zupełnie inaczej więc odbieram teraz jego malarstwo.
UsuńWitaj Małgosiu 🙂
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję Ci za ten wyśmienity post. Jak zapewne się domyślasz obraz " Panna Młoda" jest mi znany i nie będę Cię oszukiwać, właśnie dzięki filmowi. Ale nic więcej o twórcy obrazu nie wiedziałam. Cieszę się że dzięki Tobie choć o promil poszerzyłam swoją wiedzę na temat malarstwa, bo jakoś nigdy zbyt dużo się o nim nie dowiedziałam.
Serdecznie pozdrawiam 🙂
To bardzo się cieszę, że ten wpis Cię zaciekawił :). Nie chciałam się zbytnio rozpisywać, ale udało mi się chyba rzucić trochę swiatła na ciekawą postać wybitnego malarza i jego intrygującą twórczość. Pozdrawiam Cię serdecznie!
UsuńNie czytałam, tym z większą uwagą przeczytałam Twój post, Małgosiu. Uwielbiam kolor w cudzych obrazach oraz film Notting Hill. Fajny klimat i Julia w tym berecie- obłęd! Samego dobrego!
OdpowiedzUsuńJa też bardzo lubię ten film :). Ściskam Cię, Polu i pozdrawiam serdecznie!
UsuńCiekawa postać. Nie znałam jej dotąd. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMam więc nadzieję, że chociaż odrobinę przybliżyłam Ci życie i twórczość Chagalla. Pozdrawiam.
UsuńCoś niepokojącego jest w jego obrazach 😬
OdpowiedzUsuńOwszem, też mam takie odczucia...
UsuńMałgosiu, bardzo lubię czytać Twoje recenzje książek, więc i tą przeczytałam z zainteresowaniem. I faktycznie czytając książkę o sztuce, chciałoby się oglądać również reprodukcje obrazów. Zainteresowałaś mnie tą książką, i na pewno warto po nią sięgnąć, zapisuję ją na bardzo długą listę książek do przeczytania - może znajdę na nią czas.
OdpowiedzUsuńChociaż oglądałam film "Notting Hill" chyba nawet więcej niż jeden raz, to kompletnie nie pamiętam obrazu "Panna młoda". Natomiast malarstwem Chagalla zainteresowałam się trochę bardziej dzięki piosence zespołu Raz, dwa, trzy "Tak jak malował pan Chagall". I jak kompletnie nie przemawia do mnie malarstwo Picassa; tak malarstwo Chagalla pełne kolorów, tych unoszących się w powietrzu postaci robi na mnie duże wrażenie i go zwyczajnie lubię. Serdeczności dla Ciebie :)))
Ja mam mieszane uczucia, bo z jednej strony te obrazy są pełne kolorów, zabawy, zwierząt itd, a z drugiej, tak jak ujęła to Renfri, jest w nich coś niepokojącego. Ale tak czy inaczej, to wolę Chagalla i jego malarstwo, niż Picassa z jego sztuką.
UsuńŚciskam mocno i pozdrawiam serdecznie!
O ileż zacniej brzmi Marc Chagall niż Mojsze Szagałow, że tak pozwolę sobie zażartować;-) To tak, jak Szahnur Waghinak Aznawurian vel Charles Aznavour;-) Muszę przyznać, że nie znam się na malarstwie. Po prostu obrazy podobają mi się albo nie. Mam sentyment do Chełmońskiego bo mój tato kochał jego malarstwo:-) Ale to czywiście nie przeszkadza mi żeby sięgnąć po biografię tego czy innego malarza. W kolejce czeka książka Marty Motyl 'Klimt. Nie tylko pocałunek', którą dostałam od siostry. Nie wiem dlaczego, ale akurat na punkcie tego obrazu mam niezdrowe 'ała';-)
OdpowiedzUsuńKsiążki kupuję w Bonito. Mają lepsze ceny niż Empik, a jeszcze dodatkowo odbieram zamówienia w punkcie, który mam na osiedlu więc odchodzą mi koszty przesyłki. 'Notting Hill' kocham! I polecam Ci francuski, bardzo przyjemny film, który obejrzałam parę dni temu 'Pewnego razu w Paryżu'. Miłego weekendu!
...albo Pola Negri zamiast Apolonia Chałupiec :))) itd, przykładów jest mnóstwo! Ja też nie uważam się za znawczynię malarstwa, generalnie malarstwo po prostu lubię, mam swoje sympatie i antypatie, ale przyznaję, że czasem zmienia mi się punkt widzenia po przeczytaniu biografii artysty.
UsuńDo Empiku przyzwyczaiłam się, bo często szukając jakiejś książki odnajdywałam ją tylko w Empiku właśnie. Albo różnice w cenach były tak niewielkie, że pozostawałam przy Empiku, czasem jeszcze przy Gandalfie. I wolę odbierać książki w paczkomacie dwa kroki od mojego domu, niż jechać kilka kilometrów na drugi koniec miasta do Empiku (w którym stacjonarnie nic sensownego dla mnie nie ma), mimo że wtedy są jakieś bonusy. Tak więc mamy różne priorytety, ale dobrze, że każdy może sobie wybrać dogodną formę zakupu :).
Dwa lata temu pisałam na blogu o świetnej książce Luby Ristujcziny "Gustaw Klimt. Twórca złotej secesji" -- wspaniale opracowana, bogato ilustrowana pozycja, łącząca cechy znakomitego albumu i dobrze udokumentowanej biografii. Nie jestem fanką Klimta, ale lubię książki o sztuce autorstwa Ristujcziny. O filmie "Pewnego razu w Paryżu" słyszałam, ale jeszcze nie oglądałam, dziekuję za polecenie :).
Jego obrazy wywoływałe we mnie zawsze jakiś smutek nieokreślony. Ładne dzieła ale zarazem takie, których nie chiałabym mieć w domu, tak myślę...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco i życze dobra dużo Tobie Małgosiu :)
Masz rację, większość jego prac ma w sobie jakąś melancholię cz też nostalgiczny smutek. Dawniej za nimi jakoś specjalnie nie przepadałam, podobały mi się tylko niektóre. Dzisiaj inaczej je odbieram, bo dzięki tej ksiażce zrozumiałam ich przekaz.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie, wszystkiego najlepszego dla Ciebie :).
Koniecznie muszę przeczytać.
OdpowiedzUsuńPolecam, Basiu, to naprawdę świetnie napisana biografia jednego z najznakomitszych malarzy.
UsuńPodziwiam wszystkich czytających biografie- dla mnie za mało w nich wątków kryminalnych;) Na malarstwie się nie znam, albo mi się coś podoba, albo nie. Jeżeli chodzi o sztukę to zdecydowanie wolę malować drutami;) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńPrawdziwe życie czasem bywa bardziej intrygujące niż powieści kryminalne :). Ale rozumiem Twoje podejście - ja sama dawniej też nie lubiłam czytać biografii, dopiero parę lat temu zaczęło mnie fascynować życie znanych ludzi. A że malarstwo jest moją pasją, to tym bardziej ciekawi mnie życie wielkich malarzy. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńHej witam, zachęciłaś mnie do zapoznania się z tą pozycją. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo interesująca książka, polecam :). Pozdrawiam serdecznie!
UsuńDziękuję Ci, Małgosiu, za ten wpis. Dzięki niemu poznałam sporo ciekawostek o tym niezwykłym artyście, sama nigdy bym pewnie nie sięgnęła po tę pozycję. Bardzo ciekawie opisałaś szczegóły z jego życia... ta recenzja naprawdę zachęca do jej przeczytania. Ciekawie i interesująco to opisujesz, zresztą bardzo lubię czytać Twoje recenzje książek.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam i w tym Nowym Roku życzę Ci wszystkiego najpiękniejszego!
Bardzo się cieszę, że Cię to zainteresowało :). Pisząc o tej książce i o samym Chagallu nie chciałam zbytnio przynudzać i starałam się zrobić to dość zwięźle, ale teraz mam jednak pewien niedosyt, że napisałam tak mało o tym fascynującym artyście.
UsuńŚciskam Cię mocno, Iwonko, wszystkiego najlepszego dla Ciebie!
Twój wpis naprawdę oddaje pasję i zaangażowanie w poznawanie Chagalla – widać, że nie chodzi Ci tylko o suche fakty, ale o pełne zanurzenie się w życie i sztukę artysty. Bardzo trafnie zauważyłaś, że sama biografia, choć bogata i szczegółowa, bez reprodukcji obrazów jest jak rozmowa o kolorach ze ślepym – to porównanie jest świetne i niezwykle trafne.
OdpowiedzUsuńDoceniam też Twój sposób pisania – osobisty, pełen refleksji, ale nie przesadnie emocjonalny. Czyta się to tak, jakby ktoś opowiadał o swoich odkryciach przy filiżance herbaty, nie spisując wyłącznie faktów z Wikipedii. Twój komentarz o wpływie dzieciństwa Chagalla i chasydzkiego otoczenia na jego sztukę jest szczególnie ciekawy – dobrze pokazuje, że jego obrazy to nie tylko technika i kolor, ale przede wszystkim świadomość życia i świata, którą w sobie nosił.
Zastanawiam się, czy samodzielne oglądanie reprodukcji w albumie nie da Ci jeszcze głębszego wglądu w to, jak Chagall łączył pamięć, symbolikę i kolor. Myślę, że Twoja metoda – przeczytać biografię, a potem spojrzeć na obrazy – naprawdę pozwoli w pełni docenić jego geniusz.
Dziękuję za wnikliwą analizę i miłe słowa :). Album z reprodukcjami obrazów Chagalla na pewno kupię i z przyjemnością będę go przeglądać, mając w pamięci biografię artysty.
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Małgosiu, to będzie pierwsza pozycja, którą teraz zakupię. Bardzo lubię tego artystę, ale wielu szczegółów z jego życia nie znam. Uściski serdeczne:)
OdpowiedzUsuńW takim razie myślę, że ta książka Ci się spodoba :). Tak jak wspomniałam - niestety jest w niej bardzo mało reprodukcji, zwłaszcza w kolorze. Trzeba sobie uzupełniać lekturę obrazami w internecie, albo dokupić album. Serdeczności!
Usuń