Dzisiaj zaprezentuję Wam coś, czego dawno na tym blogu nie było i pewnie rzadko się pojawi. Kiedyś już wspominałam, że wiele lat temu lubiłam haftować i nawet miałam wówczas bardzo aktywny blog hafciarski. Brałam wtedy udział w różnych zabawach blogowych, SAL-ach czyli wspólnym haftowaniu itd. Zresztą mam wrażenie, że 20 lat temu takie zabawy były chyba bardziej popularne. Miłość do haftu trwała kilka lat, potem przeminęła z wiatrem, ale został mi duży zapas nici do haftowania i rozmaitych akcesoriów hafciarskich. Czasem się zastanawiałam jak by tu sensownie zagospodarować te zapasy, ale brakowało konkretnego pomysłu. No i proszę bardzo, trafiłam na coś, co mi w tym pomoże.
Dołączyłam mianowicie pod wpływem nagłego impulsu (czyli bez zastanowienia w co się pakuję, ja - kobieta zapracowana, bez odrobiny wolnego czasu) do zabawy blogowej ogłoszonej na blogu JAMIOŁOWO (tutaj link do początku zabawy) pod nazwą "NICI, NITKI I NITECZKI". Co miesiąc prowadząca będzie nam podawać temat przewodni. Każda z uczestniczących osób ma wykonać i zaprezentować pracę wykonaną z użyciem nici, mulin, wełenek, tasiemek, sznurków itp. No i właśnie wpasowało mi się to w chodzące po głowie pomysły na wykorzystanie nicianych zapasów. Dużo ich może w tych projektach nie zużyję, ale zawsze to będzie jakiś progres. Oczywiście po dwóch tygodniach, wiedząc, że kompletnie nie mam na to czasu, plułam sobie w brodę, że się zadeklarowałam, no ale słowo się rzekło.. Zatem - wracając do zabawy:
Motywem przewodnim stycznia jest
MIŚ
lub coś, co kojarzy się
z zimą, śniegiem, mrozem.
Moja wizja objawiła mi się w głowie momentalnie, jak tylko zabłądziłam na blog Anetty i zobaczyłam temat zabawy. Dlatego to był impuls i decyzja zapadła w jednej sekundzie. Gorzej było z realizacją, ze względu na wspomniany totalny brak czasu i konieczność przetestowania nowej techniki. Co do tematu, to mam jeszcze taką refleksję: otóż wydawało mi się, że temat jest dość wąski, ale jak zaczęły się pojawiać na blogach wpisy innych uczestniczek zabawy, to się ze zdziwieniem zorientowałam, że ja to chyba jednak jakaś mało kreatywna jestem :). Dla mnie miś to miś, a zima to śniegowe pejzaże, lodowe sople, płatki śniegu... Tymczasem w zabawie pojawiły się wydziergane ciepłe sweterki, szydełkowe zawieszki mające z zimą wspólny biały kolor i temu podobne dość swobodne wariacje na temat zimy. Nie pierwszy raz odnoszę wrażenie, że fantazja i luz w podejściu do tematu oraz zabawa w skojarzenia to nie są moje żywioły :). Mnie się zadanie styczniowe skojarzyło tak po prostu ze śnieżną połacią, na której dwa polarne misie siedzą i patrzą na zorzę i gwiazdy:
Zatem jest i zima i nawet misie dwa. Jak widzicie (albo i nie, biorąc pod uwagę jakość moich zdjęć) - praca jest wykonana na papierze i łączy malunek akwarelowy z haftem. Pierwotnie miał to być jakiś tam sobie swobodny haft, bo już dawno myślałam o obrazkach połączonych z haftem. Ale szukając natchnienia w internecie i zastanawiając się jak to konkretnie zrobić, natrafiłam na rodzaj haftu właśnie na papierze, o którym coś tam słyszałam, widziałam nawet gotowe przykłady, ale tak dokładnie nie wiedziałam, na czym to polega. To tak zwany haft matematyczny. Wykorzystywany najczęściej w kartkach okolicznościowych i prostych obrazkach. Sama dawniej wyszywałam głównie krzyżykami, było też trochę needlepointa i haftu białego oraz różne własne wariacje, ale ten matematyczny jakoś mnie nie pociągał i nawet mnie wtedy nie zaciekawiło na czym ta technika dokładnie polega. Ale do mojego pomysłu pasował jak ulał, więc poszperałam w internetach i obejrzałam kilka filmików.
No więc to jest tak: najpierw trzeba przygotować sobie szkic całego obrazka, potem schemat samego haftu i sensownie podziurkować odrysowany wzór, mając w głowie wizję, jak nici będą przebiegać. Na początku to dość skomplikowana sprawa, zwłaszcza jak się nigdy wcześniej czegoś takiego nie projektowało i trzeba sobie wizualizować w głowie ostateczny efekt. Potem przeciąga się przy pomocy igły nitkę przez te przygotowane dziurki, ale trzeba to robić w określonej kolejności, licząc omijane dziurki, tak żeby nitki ładnie się układały. W gruncie rzeczy to już była najprzyjemniejsza część pracy, bo jak wszystko jest przygotowane, to samo haftowanie leci błyskawicznie.
Jeśli chodzi o użycie nici (co było głównym warunkiem w zabawie) to muliną zostały wyhaftowane kolorowe pasma zorzy polarnej i załamania na śniegu oraz złoto-brokatową nicią metaliczną pojedyncze gwiazdki. Trochę może ta zorza wygląda jak fajerwerki sylwestrowe, no ale Sylwester to w końcu też zima, więc pozostajemy w temacie :))).
Zdjęcia robiłam po oprawieniu obrazka, nie uniknęłam więc odbić światła na szkle, ale chciałam to ująć tak, żeby było widać strukturę haftu.
![]() |
Może nie jest to mistrzostwo świata, ale jak na pierwsze dzieło w nowej dla mnie technice, to jestem zadowolona z efektu, w każdym razie - pierwsze koty za płoty :).
Podsumowanie pierwszego miesiąca zabawy i prac wszystkich uczestniczek będzie pod koniec stycznia na blogu Jamiołowo:
A przy okazji pokażę Wam co mi zostało po owej dawnej pasji hafciarskiej. Przede wszystkim mnóstwo mulin i trochę innych nici (metalicznych i kordonków), oraz rozmaite przydasie: tamborki, nożyczki, igły do haftu krzyżykowego (z tępymi końcówkami, w tym złote), trochę moich gotowych wyszywanek i piękna książka o różnych rodzajach haftu. Tutaj część moich zbiorów, reszta tkwi gdzieś w różnych szufladach:
![]() |
| 150 kolorów muliny DMC w jednym pudełku, a jest ich jeszcze więcej |
![]() |
| takie fikuśne nożyczki są obiektem pożądania hafciarek :) |
Kilka moich haftów, które uchowały się w czeluściach szuflady:
- VIA LAURIE - "Piękne Hafty". Wydawnictwo Świat Książki, 2008r, 128 str.
Zalety książki: dokładnie opisane różne, w tym także mało znane, rodzaje haftów, piękne zdjęcia i przykłady do samodzielnego wykonania. Wad nie dostrzegam, poza tym, że w zasadzie książkę głównie się ogląda i podziwia te nieziemskie hafty, bo do praktycznego zastosowania to naprawdę trzeba mieć talent i cierpliwość oraz opanowane podstawy haftowania.
Przedstawione w książce rodzaje haftów: haft czarny, haft Casalguidi, na kanwie, crazy patchwork, mieszany, przestrzenny, Hardanger, złotą nicią, jakobiński, wstążeczkowy. Autorka omawia także rodzaje nici do haftowania, zalecając używanie nici ręcznie farbowanych, między innymi tych, których sama jest producentką ;). Oczywiście jest tu trochę marketingu, ale szczerze pisząc, wiem ze swoich skromnych doświadczeń, że nawet haft nicią fabrycznie cieniowaną (czyli niejednolicie zabarwioną) daje o wiele wspanialszy efekt niż taką zwykłą jednokolorową. Że nie wspomnę o różnicach między nićmi jedwabnymi i bawełnianymi... Podobne niuanse dotyczą tkanin do haftów, ale nie będę się już tutaj zagłębiać w fachowe wywody, bo pewnie mało Was to interesuje :). Mnie najbardziej korciło, żeby zmierzyć się z haftem Casalguidi, ale jak zwykle - wieczny brak czasu, nie wszystko da się upchnąć w planie dnia.
![]() |
| haft Casalguidi |
![]() |
| haft jakobiński |
Każdy rodzaj haftu to w książce oddzielny rozdział z omówieniem jego historii i techniki oraz konkretnym przykładem ze szczegółowym opisem wykonania krok po kroku i dołączonymi schematami do skopiowania. Dla pasjonatów :).
********











Podziwiam, nigdy nie wyszywalam chociaż przez pewien czas bawiłam się w slow stitch i boro. Zabawy internetowe zachęcają, niestety ta w której kilka razy brałam udział zakończona, a na nową jakoś nie mogę się zdecydować.
OdpowiedzUsuńMnie tak kiedyś naszło na to haftowanie, jak zobaczyłam przepiękne hafty w internecie. Nauczyłam się z internetu, na jakiś czas bardzo mnie to wciągnęło. I jak widać czasem jeszcze mam ochotę coś powyszywać :).
UsuńWspaniałe misie i piękne nawiązanie do zorzy polarnej, która ostatnio pojawiła się w pełnej krasie na naszym niebie. Haft matematyczny znam tylko z teorii, ale Twoja praca prezentuje się świetnie. Dziękuję za udział w niteczkowej zabawie. Twój obrazek znajdzie się w styczniowym podsumowaniu zabawy. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńCo prawda zorzę wymyśliłam nieco wcześniej, ale rzeczywiście fajnie się to zbiegło z tą prawdziwą :). Serdecznie pozdrawiam!
UsuńObrazek śliczny, ale to te hafty botaniczne mnie zachwyciły, szkoda, żeby chowały się w szufladzie!
OdpowiedzUsuńSamo haftowanie było fajne, potem po prostu gotowy haft gdzieś chowałam, zapominałam o nim i zaczynałam wyszywać następny obrazek. Czasem zajrzę do tej szuflady przez przypadek i myślę sobie wtedy, że trzeba by te hafty jakoś oprawić albo inaczej wykorzystać... ale zamykam szufladę i znowu o tym zapominam.
UsuńPodoba mi się to nieoczywiste połączenie: malowanie i haft... :) wyszło bardzo bardzo oryginalnie... może pokażesz więcej tych roślinnych haftowanych motywów? Są takie fajne, szkoda, żeby leżały w "czeluściach szuflady" ;) ;)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś zrobię taki hafciarski post, jak w końcu te hafty pooprawiam albo jakoś inaczej ogarnę.
UsuńHaft matematyczny przeważnie istnieje samodzielnie, bez podmalówek, natomiast widziałam kiedyś abstrakcyjne grafiki uzupełnione różnymi ozdobnymi przeszyciami i tak mi się to wszystko razem poukładało w całość.
Z racji, że malujesz, wyszło wspaniałe połączenie i przecudna praca, Małgosiu. Natomiast, dzierganie nie dla mnie, a w szczególności haftowanie. Chyba nie mam cierpliwości :) Że o braku czasu nie wspomnę :)
OdpowiedzUsuńPozdróweczka...
Ja przeciwnie - lubię takie robótki wymagające skupienia :). Chociaż, oczywiście, czasem i mnie się zdarza stracić cierpliwość! Czas na dzierganie i haftowanie znajduję zwykle wieczorami, przy oglądaniu filmów albo relacji sportowych. Jedno oko na robótkę, drugie na ekran :). Ściskam Cię mocno!
UsuńCudowna praca! Zarówno malowany obrazek jak i haftowana zorza. Tak, w tych zabawach jest to piękne, że każda interpretacja tematu pasuje. Haftem matematycznym wykonałam tylko jedną pracę niestety, może kiedyś coś jeszcze zrobię w tej technice :) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa :). Masz rację co do tej różnorodności interpretacji - mnie zawsze ciekawi, co też inni wymyślą na dany temat i często się dziwię, jak daleko od siebie są te nasze wizje. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńNiedźwiadki z haftem matematycznym są śliczne!
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba haft matematyczny, ja nigdy nie haftowałam żadną techniką.
Moja blogowa koleżanka zajmowała się haftem matematycznym, bardzo dużo prac zrobiła tą techniką, prowadziła także kursy. Na swoim blogu opublikowała 3 wpisy kursy, podaję linki jakbyś miała ochotę to zajrzyj :)
https://cudartenka.blogspot.com/2014/03/kurs-haftu-matematycznego-cz-i.html
https://cudartenka.blogspot.com/2014/03/kurs-haftu-matematycznego-cz-ii-krotka.html
https://cudartenka.blogspot.com/2014/03/kurs-haftu-matematycznego-cz-iii.html
Mam w domu kolekcyjkę małą kartek okolicznościowych, które od niej dostałam :)
Twoje hafty z czeluści szuflady piękne, niezwykle wypracowane!
A nici to mam, tak mało wiele, ale do szycia na maszynie, mama była krawcową :)
Cieszę się, że spodobały Ci się moje haft i nowy obrazek :). I bardzo Ci dziękuję za linki, zajrzę tam chętnie, może dowiem się czegoś nowego, bo dopiero zaczęłam swoją przygodę z haftem matematycznym :). Pozdrawiam serdecznie!
UsuńTwój obraz bardzo mi się podoba. Ja też kiedyś haftowałam, ale nie obrazy. Haftowałam kołnierzyki, bluzki, kamizelki i obrusy. U nas w górach, w co drugim domu była hafciarka. Wiem jaka to żmudna praca i ile potrzeba do niej cierpliwości. Pozdrawiam Alina.
OdpowiedzUsuńJa dawno temu też trochę haftowałam ubrania (własnymi wariacjami różnych ściegów) i serwety (przeważnie haftem białym). Potem była długa przerwa i dopiero po latach zaczęłam krzyżykami i needlepointem haftować obrazy. Potem kolejna długa przerwa, no i teraz zaczęłam poznawać haft matematyczny. Dziękuję za miłe słowa i serdecznie Cię pozdrawiam :).
UsuńBardzo się cieszę, że temat zabawy można potraktować na zasadzie skojarzeń i w związku z tym nie cała praca musi być wykonana z niteczek. Dzięki temu mogę podziwiać twoje misie wpatrzone w zorzę polarną. Takiej interpretacji haftu matematycznego jeszcze nie widziałam, ale BARDZO mi się podoba. BARDZO. Brawo!
OdpowiedzUsuńhttps://motylek-okruchy.blogspot.com/
Bardzo Ci dziękuję za przemiły komentarz! Ogromnie się cieszę, że podoba Ci się mój obrazek :). Przygodę z haftem matematycznym dopiero zaczęłam, ale chyba zaprzyjaźnimy się z tą techniką na dłużej. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńCudnie wyszło!! ja tam nigdy za haftem nie przepadałam, ale dostałam w spadku trochę mulin i czasami coś tam haftuję, ale chemii między nami nie ma:) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńJa miałam "fazę" na haftowanie przez jakiś czas, ale przeszło mi i do haftów krzyżykowych raczej nie wrócę. Myślę, że powstanie tylko kilka obrazków z haftem matematycznym, w tym stylu co ten z miśkami, ale też nie będzie to długa seria. Pozdrawiam :).
UsuńNiesamowity ten obrazek, jestem pod ogromnym wrażeniem, zarówno misiów, jak i haftu, a połączenie ich to prawdziwe mistrzostwo. Jestem zauroczona. :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziekuję za ten entuzjastyczny komentarz i komplementy :))). Cieszę się, że obrazek Ci się spodobał. Pozdrawiam serdecznie!
Usuń
OdpowiedzUsuńWow, Małgosiu!
Twój wpis to prawdziwa podróż w czasie i piękny powrót do pasji sprzed lat. Bardzo podoba mi się, jak dzielisz się zarówno własnymi doświadczeniami, jak i praktycznymi wskazówkami dotyczącymi haftu. To wspaniałe, że mimo braku czasu udało Ci się spróbować nowej techniki – haft matematyczny na papierze wygląda naprawdę magicznie!
Bardzo inspiruje mnie Twój pomysł na połączenie akwareli z haftem i sposób, w jaki oddałaś zimowy klimat z dwoma misiami pod zorzą polarną – jest delikatnie, poetycko i niezwykle urokliwie.
Dodatkowo ogromne wrażenie robi Twój zbiór nici i przydasiów – prawdziwy skarb dla każdej hafciarki! Dziękuję, że dzielisz się nie tylko gotowym dziełem, ale też całym procesem tworzenia i swoją pasją. Twój wpis na pewno zmotywuje wiele osób do sięgnięcia po igłę i mulinę, nawet jeśli tylko na małą chwilę relaksu.
Bardzo Ci dziękuję za ten ogrom komplementów, aż mi skrzydła urosły! Wiesz, ja tak jakoś mam, że jak mnie coś zainteresuje, to zgłębiam temat, szukam informacji w różnych źródłach, no i lubię o tym opowiadać. Haft matematyczny wciągnął mnie zupełnie niespodziewanie dla mnie samej, dzisiaj czytałam o historii jego powstania i różnych związanych z nim ciekawostkach, więc z pewnością też kiedyś coś o tym napiszę :).
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie!
Uwielbiam, gdy ktoś dzieli się swoją ciekawością i wiedzą, a jeszcze bardziej, gdy robi to z takim entuzjazmem. Z niecierpliwością czekam na Twoje wpisy o historii i ciekawostkach tej techniki – wiem, że będą fascynujące!
UsuńPozdrawiam serdecznie również 🥰
To bardzo się cieszę, że ciekawi Cię to co piszę, bo czasem się zastanawiam, czy nie za bardzo przynudzam :). Ściskam Cię mocno!
UsuńChyba już kiedyś u Ciebie wspominałam, że zajmowałam się kiedyś haftem krzyżykowym i nawet nieźle mi to wychodziło, choć moje wzory były bardziej nazwałabym jej geometryczne (powtarzalne) twoje są przepiękne. Ale i moje się podobały krewnym i znajomym, kilka obrusów i dużych serwet uszczęśliwiło obdarowane. Niestety ostatnia próba (jakieś trzy może dwa lata temu) powrotu do haftu wyszła niepomyślnie, zaczęłam się strasznie mylić, musiałam kilka razy pruć i zniechęciłam się na tyle, że odłożyłam zaczętą pracę. Właśnie wczoraj rozmawiałam z koleżankami o tych wyszywankach, kiedy one żaliły się na niepowodzenia w robótkach ręcznych. Ale jeszcze mam nadzieję, że może kiedyś wrócę do haftu.
OdpowiedzUsuńMam podobnie z drutami - przez wiele lat doszłam do biegłości na przykład w robieniu swetrów, zawsze wszystko doskonale pasowało, robiłam przeróżne wzory i fasony, wszystko pięknie wykończone, a po kilku latach przerwy teraz nie mogę tego ogarnąć, wciąż coś mi się nie zgadza, a to próbka źle obliczona, a to podkrój dekoltu nie pasuje, a to coś tam. I też po iluś tam pruciach odłożyłam druty. Może kiedyś do nich wrócę.
UsuńNo więc bardzo fajnie to wyszło i podoba mi sie. Haftowanie mi nie podeszło kompletnie. Niestety. No ale gadżety mi sie podobają.
OdpowiedzUsuńDzięki :). Jasne, nie wszystko dla każdego :). Serdeczności!
UsuńWitaj Małgosiu 🙂
OdpowiedzUsuńZacznę od zachwytowi nad pracą. Zarówno motyw jak i wykonanie jest wspaniałe. Ja totalne beztalencie rękodzielnicze jestem pełna podziwu dla każdego kto ma talent i potrafi takie cuda tworzyć. Misie polarne są urocze!
Co do zapasu nitek i gadżetów to podziwiam i doskonale Cię rozumiem. Ja też mam mnóstwo różnych kuchennych przydasiów,do tego talerzyki, szklanki żeby to wszystko ładnie wyeksponować.. ja przyjęłam założenie, że w tym roku żadnych nowych form, foremek i takich tam już nie będę kupować. Ale co z tego wyjdzie to czas pokaże 😉
Moja Mama pięknie haftowała, chciała mnie nauczyć ( podobnie jak na szydełku i drutach) ,ja zawsze mówiłam że mamy czas a potem się okazało, że jednak tego czasu nie mamy... więc nie umiem tego robić...
Gorące uściski i pozdrowienia, udanego tygodnia 😘
Za to Ty wspaniale gotujesz! A ja z kolei w tym temacie to zaledwie jakoś sobie radzę :). Co do zakupów, to na pewno nie będę już kupować żadnych hafciarskich akcesoriów i nici, chcę tylko wykorzystać i jakoś zagospodarować twórczo to co posiadam.
UsuńDziękuję za miłe słowa i pozdrawiam Cię najserdedczniej!
Małgosiu, bardzo podoba mi się Twój obrazek ❤️ Pierwszy raz widzę taką technikę haftu, aż sobie wygooglowałam na czym polega haft matematyczny. Dziękuję, że podzieliłaś się całym procesem powstawania obrazka, to bardzo pouczające i inspirujące 😊
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło :). gromnie się cieszę, że moja pisanina Cię zainteresowała. Ten haft matematyczny zaciekawił mnie na tyle, że zebrałam więcej informacji i wkrótce zamieszczę wpis o historii i... podstawach naukowych tej techniki.
UsuńPięknie wyszło. Masz pokaźny zbiór nitek. Zaskoczyłaś mnie , że kiedyś zajmowałaś się haftem . Warto do niego wrócić bo masz talent do haftu. Pozdrawiam serdecznie ♥️
OdpowiedzUsuńDziękuję :). Haftowanie wymaga głównie cierpliwości, no i zajmuje sporo czasu, a z tym ostatnim to u mnie krucho. Może spróbuję jeszcze coś w tym matematycznym, zobaczymy... Pozdrawiam serdecznie!
UsuńFajnie, że dołączyłaś do zabawy u Anetty. Dziewczyna jest bardzo kreatywna, toteż wymyśli świetne tematy. Oj! coś czuję, że będzie się działo.
OdpowiedzUsuńZawsze mi się podobało umiejętne połączenie różnych technik, różnych materiałów.
Wyszło Ci to fantastyczne!
Dawniej wręcz nie lubiłam łączenia różnych technik, a od pewnego czasu coraz częściej i śmielej z tym eksperymentuję. Ciekawa jestem jaki temat Anetta wymyśli na luty, spodobała mi się ta zabawa :).
UsuńPiękny obrazek, bardzo się mi podoba :) masz imponujący zbiór nitek, fajnie że znowu z nich korzystasz i nie leżą takie biedne i bezczynne ;)
OdpowiedzUsuńNo tak, moja empatia podpowiadała mi, że trzeba się nad tymi nitkami zlitować :))). Dobrze, ze Anetta wymyśliła tę zabawę :).
UsuńKiedyś haftowałam i tez miałam sporo nici, ale moje próby w porównaniu z twoimi dziełami, to była amatorszczyzna. Misie przepiękne, a zbiór imponujący!
OdpowiedzUsuńNa początku też haftowałam dość prymitywnie i zniechęcona na długo porzuciłam to zajęcie, a ponownie zabrałam się za haft po wielu latach, kiedy zobaczyłam w internecie co dziewczyny potrafią wyczarować igłą i nitką. I postanowiłam też tak spróbować, ale do najlepszych mam wciąż baardzo daleko, raczej ich nie doścignę :).
UsuńDla mnie Twoja praca jest fenomenalna. Łączy różne style, jest piękna, a do misi/niedźwiadków od pewnego czasu mam ogromny sentyment i kojarzą mi się z pewną bliską mi osobą, której już nie ma. Tak więc cieszę się, że mogłam chociaż przez chwilę podziwiać Twoje niedźwiedzie i zorzę polarną. Mam nadzieję, że stworzysz więcej tak łączonych prac.
OdpowiedzUsuńŚciskam ciepło.
Bardzo Ci dziękuję za ten przemiły komentarz i wszystkie pochwały :). Co do kolejnych prac w tym stylu to najpierw miałam taki plan, żeby w ramach tej blogowej zabawy zrobić kilka podobnych obrazków z hatem matematycznym, ale na razie jakoś wena mnie opuściła... Zobaczymy, jak nie teraz to później, technika mi się spodobała :).
UsuńŚliczna ta Twoja praca. Połączenie dwóch technik świetnie pasuje. Magicznie wygląda.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa :). Pozdrawiam serdecznie!
Usuń